środa, 6 marca 2013

Lubisz kusić los - rozdział 14.

- Co to było ?! –
- Patrzył się. – Nathan uśmiechnął się szeroko

Odwróciłam głowę, by podążyć za jego wzrokiem. Przy łazience stał Chris i rzeczywiście ; obserwował nas po czym wszedł do swojego pokoju.

Wróciłam z powrotem do Sykesa pełna złości ;
- Ile ty masz lat ?! 12 ?! -
- I pół – dodał dumnie z uśmiechem
- Wiesz co ?! – brakowało mi słów na tą całą jego akcję – Idź się lepiej leczyć na nogi, bo na głowę już tobie za późno ! –

Chłopak wybuchł gromkim śmiechem. Odwróciłam się, by od niego odejść.
- Ej Victoria, nie złość się. – złapał mnie za rękę i zawrócił w swoją stronę – A niech się trochę podenerwuje chłopak, zazdrości nigdy za wiele.- na jego twarzy zagościł znowu tak dobrze mi znany triumfalny i pewny siebie uśmiech
- Nathan naprawdę mój bilans cierpliwości co do twojej osoby jest już dawno na minusie, więc baw się dalej, a nie ręczę za siebie. –
- Tylko tak mówisz. – dotknął mojego policzka swoją ciepłą dłonią – Prawda jest taka, że sama się teraz oszukujesz, bo podobało ci się. – spojrzał z satysfakcją w oczach – Może tak nie jest ? –

Złość we mnie rosła. CO ON SOBIE WYOBRAŻAŁ ?! Odtrąciłam jego rękę z policzka, cofnęłam się o krok ;
- I lepiej się do mnie teraz nie zbliżaj, bo chociaż nie mam kija bejsbolowego, to uwierz, że go do cholery wyczaruję jak będzie taka potrzeba ! – uświadomiłam go po czym zawróciłam się i szłam do pokoju
- Masz jakieś uczulenie, że tak ciągle się wściekasz ?! –
- Tak, na idiotów ! – odkrzyknęłam, nie odwracając się
- Twoje zawsze musi być na wierzchu, co ?! –
- Tak !! –

I trzasnęłam za sobą drzwiami.
- Co to było ?? – Lucy stała w pokoju z szeroko otwartymi oczami
- Sykes – warknęłam przez zęby
- Oj, kiedy wy zaczniecie normalnie ze sobą rozmawiać ? – spytała znudzonym tonem
- To nie moja wina, że on jest aroganckim, pewnym siebie i bezczelnym typem ! –
- Wy obydwoje jesteście siebie warci. –
- LUCY ! –
- No dobrze już dobrze – kobieta zaśmiała się – Siadaj – wskazała na stołek
- Właśnie, ściągajmy już tą farbę, bo jeszcze mi włosy wypali i już w ogóle będę szczęśliwa … -

Lucy zdjęła pazłotka i oceniła, że będzie ok. Podziękowałam jej, a kiedy poszła na dół, ja udałam się do łazienki, by zmyć resztki farby ze skóry i umyć włosy. Wycierając je w pokoju jak zwykle włączyłam głośno muzykę. Po doprowadzeniu fryzury do ładu i ocenieniu, że jestem znów piękną rudowłosą ( hueh hueh ;p ), postanowiłam pójść do Chrisa. Przecież byliśmy umówieni. A Sykes na pewno nie zniszczy moich wieczornych planów. O nie ! Wyszłam z pokoju i zapukałam do blondyna. Usłyszałam „proszę”. Otworzyłam drzwi. Chris półleżąc na łóżku robił coś w laptopie. Na mój widok trochę podniósł się.
- Hej – zaczęłam nieśmiało – Przyszłam obejrzeć film. –
- Wchodź –

Zamknęłam za sobą drzwi. Powoli wchodziłam w głąb pokoju, zastanawiając się jak zacząć, jak wytłumaczyć mu to co zdarzyło się kilkadziesiąt minut temu na korytarzu.
- Słuchaj Chris … to co widziałeś to naprawdę –
- Victoria, daj spokój. – uśmiechnął się i spuścił wzrok – Nie tłumacz się, nie chcę tego. –
- Ale kiedy –
- Słyszałaś co powiedziałem ? – spojrzał na mnie
- Tak … Tylko nie chcę, żeby to cokolwiek zmieniało między nami … - przygryzłam dolną wargę
- Horror czy sensacyjny ? A może komedia romantyczna ? – chłopak rozpogodził się
- Może komedia – udzielił mi się jego nastrój
- Ok. Chodź wybierz co będziemy oglądali, a ja w tym czasie zrobię nam coś do picia. – wstał z łóżka i wyszedł z pokoju

Zajęłam jego miejsce. Naprawdę go lubiłam. Był bardzo w porządku i zależało mi na tym, aby nic nie popsuło naszej znajomości. Obok na oparciu fotela leżała jego koszula. Ta w kratę. Ta, w której go bardzo lubiłam. Samo przypomnienie jego widok w niej wywołało u mnie uśmiech. No nic – Wiktoria wróć na ziemię. Spojrzałam w otwarty folder w laptopie. Łoł. Nawet dobre kino nie może porównywać się z kolekcją filmów jakie Chris miał na dysku. Tytułów było od groma. Czytałam i przeciągałam wskaźnik w dół, by zobaczyć co jeszcze jest ciekawego niżej. 2 minuty później wrócił Chris. W rękach trzymał 2 kubki ;
- I co wybrałaś ? –
- Szczerze mówiąc to nie mam pojęcia na co się zdecydować … Masz od groma tych filmów … Czekolada ? – otrzymałam kubek z gorącym napojem
- Tak jest – uśmiechnął się i przysiadł koło mnie – To może … - patrzył w ekran, a jego profil był tuż koło mnie

Już nie patrzyłam na foldery tylko na jego twarz. Miał prosty nosek, długie rzęsy, zdecydowane rysy twarzy, a na brodzie można było dostrzec delikatny zarost.
- Co ty o tym myślisz ? – niespodziewanie wyrwał mnie z zamysłów i popatrzył z uśmiechem

Ocknęłam się. Byliśmy ZBYT blisko. Wróciłam wzrokiem do laptopa.
- Co zaproponowałeś ? –
- „Moja dziewczyna wychodzi za mąż” –

Jak dobrze, że moment wcześniej nie wzięłam łyka, bo wylądowałby na ekranie. Spojrzałam na Chrisa z uniesioną brwią i delikatnym uśmiechem. No kurde zero podtekstów ! Nic ! Null !
Westchnęłam – Niech będzie – mimo, że oglądałam go 94 razy

Usadowiliśmy się na łóżku, opierając plecami o ścianę, z kubkami w rękach, a Chris położył laptop między nami na wysokości kolan. Oglądaliśmy, pijąc czekoladę, komentując i śmiejąc się. Chłopak o nic nie pytał, nie wracał do sytuacji na korytarzu. Byłam mu za to ogromnie wdzięczna. Po godzinie i 40 paru minutach film się skończył, a my byliśmy już w nieco luźniejszych pozycjach (bez skojarzeń please ;) ). Oboje półleżeliśmy, opierając się na ręce. Głowami byliśmy zawróceni do siebie.
- Oglądamy coś jeszcze ? –
- Możemy obejrzeć. –
- Na którą masz jutro do pracy ? Na 8 ? –
- Tak, ale nie jestem jeszcze śpiąca. –

Wzięliśmy się za wybieranie drugiego filmu. Tym razem stanęło na „Siódmym zmyśle”. Włączyliśmy film i zaczęliśmy oglądać. Po jakichś 30 minutach poczułam, że Chrisa głowa jest tuz obok mojej. No nie … Chris, nie mów, że ty też … Ze zrezygnowaniem odwróciłam głowę, by zobaczyć o co mu chodzi. Spojrzałam i uśmiechnęłam się. Chris słodko spał i ciążyła mu głowa. Odsunęłam się delikatnie, by udostępnić mu poduszkę, ale jego głowa zsunęła się na moje ramię. Nie mogłam się ruszyć. Nie chciałam go budzić. Położyłam się, więc na poduszkę i oglądałam. Po ponad godzinie film się skończył. Film się skończył. Skończył się film. The end. A Chris dalej spał na moim ramieniu J . Ruszyłam się delikatnie, by go zbudzić. Otworzył oczy ;
- Ciekawy był film co ? – mruknęłam z uśmiechem
- Już się skończył ? – spojrzał zdezorientowany na czarny ekran
- Mhm … -
- Sorry, klapki same się zamknęły. – przetarł oczy –A ty cały obejrzałaś ? – podniósł wzrok do góry, by spojrzeć na mnie
- Od pierwszej do ostatniej minuty. –
- I jak się skończyło ? –
- Nie powiem. Będziesz miał niespodziankę następnym razem. –

Westchnął tylko.

- Dobra, wracam do siebie. Już zaraz g.22. Muszę do pracy się przyszykować. – podniosłam się
- Jasne –
- Dzięki – wstałam z łóżka i zgarnęłam kosmy za ucho
- Nie ma sprawy. Wpadaj kiedy zechcesz. Może następnym razem nie zasnę. – Chris uśmiechał się z łóżka
- Dobranoc –
- Dobranoc –

Wyszłam od niego i wróciłam do siebie. Przyszykowałam się do porannego wyjścia do pracy i w łazience ograniałam się do spania. Myjąc zęby myślałam o dzisiejszym popołudniu i wieczorze. Czas spędzony z Chrisem zaliczam do jak najbardziej udanego – mimo, że kompan zasnął J. W jego towarzystwie wszystko było takie zhierarchizowane i spokojne. W tej samej chwili nachodzące myśli z niczym drugiej półkuli mózgu przypomniały wybryk Nathana. No temu to już coś w ogóle odwaliło ! Nie mam pytań. Żeby bawić się we wzbudzanie zazdrości u drugiego chłopaka -,- … Zresztą zaraz zaraz … Tak naprawdę to zaczął Chris … To on mnie objął, gdy w dali zobaczył Nathana … Ale oczywiście ten drugi nie mógł być obojętny i musiał odpłacić się. No jakżeby inaczej ! I, że to niby „moje musi być na wierzchu” ?! No błagam -,- ! Pogratulować mu jeszcze takiej kreatywności – pocałunek. Rewelacja ! Jakby kurde … a zresztą ! Brak słów na głupotę Sykesa ! … ale w sumie dreszcz mnie przeszedł i to równo – od stóp do głowy kiedy poczułam jak jego miękkie i ciepłe wargi obejmują moje … Noo … WIKTORIA – cię chyba mama nie kocha ! No ogarnij się, laska ! Nathan zrobił z ciebie jaja, więc ty nie pozostaniesz mu dłużna …
Z bijącymi się myślami wróciłam do pokoju i położyłam do łóżka. Przy takim natłoku myśli nie łatwo było zasnąć, ale w końcu udało się J.

Rano zbudził mnie jakiś bliżej nieokreślony śpiącemu trzask i krzyk ;
- Wszystkiego najlepszego Vicky ! –

Otworzyłam oczy. Przede mną stali uśmiechnięci Bob i Lucy.
- Dużo zdrowia, szczęścia. – mówił mężczyzna
- Cierpliwości, miłości –
- Zaraz zaraz ! – przerwałam im – O co wam chodzi ? – spytałam głupio – Przecież nie mam dziś urodzin. – dodałam skrzywiona
- Ale masz imieniny ! Dziś Victorii. –
- To chyba waszej Victorii, bo Wiktorii w Polsce jest kiedy indziej. –
- Kiedy ? –
- Jakoś w wakacje. – ziewnęłam
- O masz ! –
- To nie ty dzisiaj ? Nie trafiliśmy ? –
- Nie Lucy –
- A mówiłam … - spojrzała wymownie na Boba
- Oj tam, taki falstart o ponad pół roku. – przetarłam oczy – Ale dzięki za życzenia. – wyszczerzyłam się zaraz

Bob z Lucy zaśmiali się i poinformowali tylko, że już g.7 i poszli na dół.
Niezła pobudka – nie powiem. Mimo szarości za oknem miałam dzięki temu dobry humor. Włączyłam muzykę i zaczęłam stroić się do pracy.



Włosy spięłam w kok. Wyszykowana zeszłam na dół, pośmiałam się jeszcze z Lucy i Bobem z ich porannego wtargnięcia po czym wyszłam do „EandJ”.
Ta praca to był istny „strzał w 10-stkę”. Tak dobrze wypełniało mi się obowiązki, że nim zakręciłam się już miałam g.15. Wróciłam do „Sweet Dreams”. Odniosłam torbę do siebie.

- Vicky, zejdź na dół ! Ktoś do ciebie ! – krzyknął Bob pod schodami
- Już idę ! –

Zeszłam na dół, a tam stało całe The Wanted. Trochę zdziwiłam się ich widokiem, ale jeszcze bardziej tym co zaczęli mówić ;
- Spełnienia marzeń –
- Dużo zdrowia –
- Uśmiechu na twarzy –
- STOP ! – przerwałam im – Co wam jest ?! –ściągnęłam brwi, nie dowierzając
- No … imieniny masz przecież. – uniósł brew Nathan
- Jakie imieniny ?! Co wam jest z tymi imieninami ?! –
- To nie masz dzisiaj ??? –
- Nie Tom. Nie mam. –
- Oooo – po chłopakach przeszedł głos zawodu i spuścili ręce, które trzymali za plecami

Każdy trzymał różę. Czerwoną różę J .
- Mimo wszystko ; bądź szczęśliwa. J - podszedł do mnie Parker, wręczył różę i przytulił

Pozostała czwórka zrobiła to samo – nawet mój „ukochany” pan Sykes.
- Dzięki … To usiądźcie. Zaraz zrobię kawy. – powiedziałam, trzymając 5 pięknych róż

Poszłam za ladę i wstawiłam kwiaty do wazonu. Lucy z Bobem puścili do mnie tylko oko. W czasie, gdy parzyłam kawę i kroiłam ciasto zszedł Chris. Uśmiechnął się na mój widok.
- Ładnie wyglądasz. – powiedział mi do ucha, przechodząc obok

Oczywiście zauważyłam, że mówiąc to wymienili wzrok z Nathanem. Zirytowało mnie to, ale postanowiłam ugryźć się w język i nie wszczynać awantury. Na to zawsze przyjdzie czas ;) . Wzięłam na tacę kawę i ciasta, i podeszłam do chłopaków. Rozstawiałam naczynia.
- A dziękuję bardzo – zajrzał w oczy Nathan z szelmowskim uśmiechem, gdy podałam mu pod nos deser
- A proszę bardzo – odpowiedziałam jego głupkowatym tonem i usiadłam naprzeciwko niego
- A wy co, znowu pokłóceni ? – spytał Siva
- A czy to coś nowego ? – zauważył Tom
- Nie pokłóciliśmy się. – zaprzeczyłam – Po prostu jestem na niego zła. – posłodziłam kawę
- A co on znowu zrobił ? –
- Niech sam ci powie. –
- Nathanie, co zrobiłeś ? – zwrócił się do kolegi Max

Sykes wyszczerzył się momentalnie – Pocałowałem ją. – oznajmił, patrząc na mnie

- Ooo –
- Aaa –
- Łaaaadnie –

Tom zakrztusił się kawą.
- I za to jesteś zła, Vicky ?! – spytał Jay

Odzywki chłopaków sprawiły, że Nathan „urósł” i poczuł się górą. Widząc to przewróciłam tylko oczami.
- No jest. –
- Lepiej by było dla ciebie jakbyś już nic nie mówił, Nathan. – uprzedziłam
- Bo ? –
- Lubisz kusić los. – napiłam się kawy
- Coś chcecie więcej nam na ten temat powiedzieć ? – spytali rozbawieni chłopaki

W jednej chwili odpowiedzieliśmy z Nathanem co innego ;
- Ja tam mogę. –
- Nie ! –

To totalnie rozłożyło resztę i roześmiali się na całą cukiernię. Gdy już się uspokoili ;
- Vicky, chyba nie widziałaś super fotki Maxa z imprezy, co ? – spytał Jay, szykując telefon i machając zabawnie brwiami
- Jay do cholery, jak długo jeszcze będziesz mnie kompromitował ? –
- Ja wcale cię nie kompromituję stary. – pomachał głową Jay ze śmiechem – Zobacz – wyciągnął do mnie dłoń z telefonem

Wzięłam Iphona do ręki. Na całym ekranie zobaczyłam to zdjęcie :
 
Od razu uśmiechnęłam się.
- Oooołłł stylowe Max ;D –
- Victoria … - Łysolek upomniał mnie grożącym tonem
- Spoko jest J -
- Widać na stole dowody zbrodni. – roześmiał się Nathan z Tomem i Sivą
- … Mam nadzieję Jay, że mnie nie uwieczniłeś … - miałam przerażenie w oczach



Cześć słońca :) ! Dokładam kolejny rozdział - zdziwione ;> ? Muszę przyspieszyć trochę akcję w opku, bo chcę już zmierzać ku pewnym wydarzeniom :) 
Oj rany co u mnie teraz w szkole się wyprawia ... Jedno przechodzi drugie,ale najważniejsze to mieć przyjaciół i z nimi po prostu śmiać się z szarej rzeczywistości ;) ... Wracam do nauki na fakultety, bo czas mnie goni nieubłaganie :( .
A tak wgl to jeszcze chciałabym Wam - kobietki ( jak również i sobie ) złożyć życzenia już na piatek, bo nie wiem czy uda mi się opublikować w tym dniu next`a ( może i sie uda, ale nie jestem pewna ;p ). Zatem - bądźmy szczęśliwe, uśmiechnięte, z dnia na dzień coraz piękniejsze, odganiajmy się od potężnej ilości mężczyzn, którzy będą na naszym punkcie wariować ;) Niech płeć męska nie tylko w Dniu Kobiet nam ustępuje i ulega ;D ! 
I takim deczko feministycznym akcentem kończę ;]

Do następnego :* !

9 komentarzy:

  1. Chris czy Nathan? Chris czy Nathan?! Widzę szykuje się mała wojna :D dobre!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle rozdział jest świetny!;)Wow wyczuwam małą wojne.Kurde dopiero co się pogodzili i było tak fajnie.:\A tu taki zwrot akcji.No no jestem ciekawa co dalej wyniknie.No to kończę moje "mądrości" i życzę weny;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to będzie niezła wojna ^^
    Ale ja kibicuję Nath'owi :P
    Kurczę, ja też chcę na imieniny róże od TW! xD
    Foch...
    Dawaj next'a :)

    OdpowiedzUsuń
  4. boooskie :P
    luuuubię to ^^
    czekam na next <333333333

    OdpowiedzUsuń
  5. Yhhyy.. Jestem taka zła na siebie, że nie jestem w stanie skomentować każdego rozdziału... Ghhh...

    Nie lubię Chrisa, nie lubię, nie lubię i już.
    I nie wiem o co jej chodzi, ja tam bym się nie obrażała, jakby mnie Sykes pocałował :D

    I coś czuję, że istneją jej zdjęcia z imprezy i chyba coś czuję, że będzie gorąco :D

    Pisz szybko, tymczasem ja próbuję w końcu wymyślić coś u siebie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Boskie <3
    Tam mnie brzuch ze śmiechu boli :D
    To jest boskie, ty jesteś boska :*
    Wszystko jest ZAJEBISTE :3
    Pisz szybko kolejny XD

    OdpowiedzUsuń
  7. o cos się dzieje , Chris też może być

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdzialik śmiechowy. ;D
    Foch na Natha za kiss.? O.O
    Pogrzało cię.?? xd
    Nathan czy Chris.? Chris czy Nathan.?
    Oto jest pytanie. ^^
    Ja osobiście jestem za Nathem. ;*
    Wkręca mnie too. <3
    Końcówka the best of moments. xdd
    Nie każ czekać i dawaj nexta. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ha!Czyli jednak trójkącik^^
    Huhuhu, dobry trójkącik nie jest zły;D
    A Nathan i Vicky, niech się kłócą jak najdłużej! :D
    Świetnie Ci wychodzą te potyczki słowne, więc mają moje błogosławieństwo :P
    Czekam na next'a;]

    OdpowiedzUsuń