sobota, 23 marca 2013

Coś czuję, że wpadłaś - rozdział 20.

Lot był spokojny ( tak jak każdy mi tego życzył ). Z lotniska w Polsce musiałam się jeszcze przetransportować do domu. Tak długo mi to zajęło jak na złość, że przed domem byłam ok.22 K. Wow, jak fajnie zobaczyć „stare śmieci” J. Co mnie zdziwiło- wszystkie światła były pogaszone. Wyciągnęłam z torby klucze, których nigdy nie wyrzuciłam i przekręciłam zamek w drzwiach. Weszłam do środka. No komitetu powitalnego to nie było, bo przecież nikt nie wiedział o moim przylocie. Wszędzie było ciemno. Czyżby wszyscy już spali ? Nawet jeśli, to nie zamierzałam już teraz nikogo budzić. Zakluczyłam za sobą z powrotem drzwi i poszłam do swojego dawnego pokoju po ciemku, specjalnie nie zostawiając na korytarzu ani swojej kurtki ani butów. Weszłam do pokoju, który znajdował się na piętrze i uśmiechnęłam się – nic się w nim nie zmieniło. Wszystko zostało tak jak było, gdy wyjeżdżałam. Rozebrałam się po cichu, pościeliłam łóżko i już układałam się do spania, gdy przypomniałam, że miałam dać znać Nathanowi, gdy już będę na miejscu. Wybrałam w telefonie jego numer i zadzwoniłam.

- Halo – odebrał cicho
- Cześć. Chciałam ci powiedzieć, że już jestem w domu i wszystko ok. –
- Mhm … cieszę się … - ledwo rozumiałam co mówi

Były dwie genezy jego mamrotów; albo jest nawalony albo śpiący. Wybrałam „lepszą” drugą opcję;
- Nathan zbudziłam cię ? –
- Mhm … ale cieszę się, że dzwonisz … -
Roześmiałam się w duchu.
- Oj, to przepraszam. Idź dalej spać. Dobranoc –
- No. Słodkich snów –

Rozłączyłam się. Odłożyłam telefon i położyłam się na poduszce. Nawet pościel miała ten ładny, charakterystyczny zapach … Szczęśliwa, że jestem w domu zasnęłam.
Obudził mnie odgłos włączonego młynka do kawy. Tak – jestem w domu J. Zawsze rano w weekend, po śniadaniu tata robił sobie i mamie kawę. Zadowolona zerwałam się z łóżka i pobiegłam przebrać się i umyć do łazienki.

 
Nie mogłam się już doczekać kiedy ich zobaczę. Zbiegłam ze schodów krzycząc;
- Cześć mamo ! Cześć tato ! – zeskoczyłam z ostatniego schodka jak małe dziecko i już stałam przed rodzicami w wejściu do kuchni

Tata momentalnie przerwał mielenie kawy i wraz z mamą patrzył na mnie szeroko otwartymi oczami. Byli w szoku widząc mnie. Roześmiałam się z ich min.
- Co wy ducha zobaczyliście ? –
- Wiktoria ! – mama podeszła i przytuliła mnie – Dziecko jak, kiedy ? – mówiła przez łzy szczęścia
- Przyleciałam wczoraj wieczorem. –
- Dlaczego nas nie zbudziłaś ? – teraz kolej na uściski taty
- A po co ? Przynajmniej się wyspaliście. – odsunęłam się i nie mogłam przestać patrzeć to na mamę to na tatę
- Siadaj, zrobię jakieś śniadanie. –
- Pomogę ci mamo. –
- Siadaj i opowiadaj. –
- W ogóle powinniśmy cię ochrzanić za te oszukaństwa, że niby nie wiesz kiedy przyjedziesz. – uśmiechnął się tata
- Chciałam wam zrobić niespodziankę i co jak co, ale udało mi się. – powiedziałam szczęśliwa
- No to mów teraz wszystko co u ciebie. –

I tak miałam opowiadać jak mi się żyje w Londynie, jak mieszka u Boba i Lucy … Dowiedzieli się o pracy u tyrana Johna i o całej przygodzie kiedy mnie zwolnił … Pochwaliłam się też obecną pracą. Rozmawialiśmy tak chyba ze dwie godziny.
- I bardzo dobrze, że sobie tam radzisz. Cieszę się i jestem dumny. –
- Dzięki tato. –
- A ja i tak wolałabym, żebyś została tu. – odezwała się ostentacyjnie mama – Tam jesteś sama, nie masz nikogo. Nawet w razie głupiego doła nie masz z kim pogadać. –
- Nieprawda mamo ! – zaprotestowałam – Mam Boba i Lucy, którzy traktują mnie jak własną córkę i zawdzięczam im bardzo wiele. Poza tym mam tam już parę znajomych, z którymi spędzam sporo czasu i naprawdę w Londynie wcale nie mam tak źle, szaro i ponuro jak ci się zdaje. – uśmiechnęłam się
- Skoro byłoby jej tam źle to nie wracałaby tam, tak ? – tata mnie bronił – Nie widzisz jak ona się rwie, żeby tam lecieć znowu i z jakim przejęciem nam to wszystko opowiada ? –
- No świetnie ! Tylko zauważ na ile nam przepada córka. –
- Oj jeszcze jakieś 2 tygodnie w pracy i będę mogła liczyć na urlop, więc będę przylatywała częściej mamo. –
- Chcę tylko, żebyś wiedziała, że nie podoba mi się to i absolutnie tego nie pochwalam. Wolałabym cię mieć na miejscu, w Polsce. –

-,-
- Mamo ile razy kotłowałyśmy już ten temat ?! – zaczęłam się denerwować – Dopóki tam mi jest dobrze to będę z tego korzystała. –
- Przecież wiem, że i tak cię nie przegadam. – mama wzruszyła ramionami, a ja odetchnęłam, bo ten temat dobiegł końca
- Asia dziś przychodzi na obiad. – oświadczył tata
- Ooooo superancko ! – zaczęłam klaskać w dłonie – Pogadam z moją siostrunią. – cieszyłam się

Do obiadu nie odstępowaliśmy się z rodzicami na krok. Cieszyliśmy się swoim towarzystwem tym bardziej, gdy usłyszeli, że wracam już drugiego dnia wieczorem. Chyba nie muszę mówić jak zareagowała na tę wiadomość mama K

W końcu dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć, a za drzwiami ukazała się Asia;
- Wiktoria ?! No cześć młoda ! – uśmiechnęła się i od razu przytuliłyśmy się
- Siemano Aśka ! –
- Kiedy przyleciałaś ? Czemu nic nie mówiłaś ? –
- Wczoraj wieczorem przyleciałam na weekend. –
- Ohhh ty ! – jeszcze raz przytuliłyśmy się ze szczęścia – Wiesz, że jesteś moją „najulubieńszą” siostrą ? –
- Bo jedyną ? – wybuchnęłyśmy śmiechem i skierowałyśmy się do jadalni i rodziców
- Chce może któraś z was skoczyć do sklepu i kupić jakiś sok do obiadu ? – spytał tata

Spojrzałyśmy na siebie z Aśką i oświadczyłyśmy zgodnie (?!), że pójdziemy razem – przynajmniej pogadamy sobie. Nałożyłyśmy płaszcze i wyszłyśmy na zewnątrz. Dzień był naprawdę słoneczny. Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się ciepłymi promieniami.
- Nie ma to jak polska złota jesień. – skomentowałam
- W Anglii tak ładnie nie ma, co ? – uśmiechnęła się Asia
- Aż tak nie, choć Londyn też ma swój urok … Dobra lepiej mów o swoich oświadczynach z Karolem, bo ciekawość mnie zżera. Oświadczył ci się na spacerze, w kinie, restauracji ? – rozmarzyłam się
- W domu – usłyszałam

Spojrzałam na nią błagalnie – Serio ? –

- Tak. Przyszedł z kwiatami, klęknął i powiedział, że bardzo mnie kocha, że zależy mu na mnie i zapytał czy zostanę jego żoną, bo to jedyne czego teraz pragnie, na co ja odpowiedziałam magiczne „tak”. –
- MMmmmm – zaczęłam piszczeć – Maaaaaatko jak fajnie ! Pokaż pierścionek ! – dziewczyna wysunęła dłoń – O Boziu jakie cudeńko ! Nie no, wykosztował się chłopak. –

Asia zaśmiała się.
- Pewnie mama już tobie mówiła, że za rok około będzie ślub ? –
- Nom. Tylko ja się pytam czemu tak późno ? Myślałam, że będzie szybciej. – nie kryłam zawodu
- Na spokojnie będziemy wszystko załatwiać. Zobaczysz, że zleci w mgnieniu oka … A jak u ciebie siostra ? –
- W porządku. Mam świetną pracę, mieszkam u najwspanialszych ludzi na świecie, mam znajomych … Miałam nawet autko – zaznaczyłam dumnie – ale w wyniku jednego wypadku doszczętnie mi się rozkaraczył. – zaśmiałam się – I jakoś leci.-

- A jaki jest twój chłopak ? –
- Mój chłopak ? Jest przystojny i inteligentny, do tego zabawny i słodki. W sumie to ma tylko jedną małą wadę. –
- Jaką ? –
- Jeszcze go nie poznałam. –

Joanna uśmiechnęła się;
- Chcesz mi powiedzieć, że naprawdę nikt koło ciebie się nie kręci ? –
Zastanowiłam się chwilę – No dobra był jeden … -
- A widzisz ! –
- Ale on wrócił na studia to wiesz … Fajny chłopak, syn Boba i Lucy, tych u których mieszkam. Rozmawiało nam się ok, ale był strasznie konfliktowy do mojego innego znajomego … Matko Aśka co ja się z nimi miałam … Jak oni dwaj nie daj Boże spotkali się to od razu było trzeba interweniować. –
- Ołłł to nieźle. To coś z tym drugim znajomym było nie tak ? –
- Z Nathanem ? Nie, no co ty. – przed oczami stanął mi brunet – Fakt jest uparty i zawzięty jak ja, ale on z Chrisem jakoś od początku sobie nie przypadli do gustu. –
- Nie wiem czy wiesz, ale uśmiechnęłaś się, wypowiadając imię „Nathan”. – zauważyła Asia – Nie zareagowałaś tak, gdy opowiadałaś o tym pierwszym, Chrisie. Na pewno to tylko znajomy ? – siostra przysunęła się i wzięła mnie pod rękę

Jej wywody trochę mnie zmieszały.
- Wiesz … bywało między nami różnie. Na początku tak się kłóciliśmy i jeździliśmy po sobie, że byś za głowę się złapała, gdybyś nas posłuchała … No, a teraz jest już dobrze, fajnie … - zamyśliłam się z uśmiechem, przypominając moment, gdy pocałowałam Sykesa – Nawet bardzo – dodałam po chwili
- Ojj młoda, coś czuję, że wpadłaś. – roześmiała się Aśka
- Bez przesady – rzuciłam tylko, a na moje szczęście doszłyśmy już do marketu

Przemierzałyśmy półki. Wzięłyśmy sok do obiadu. Już miałyśmy iść do kasy, gdy przeszłyśmy koło stoiska z alkoholem. Cofnęłam się, patrząc na butelki i przypomniało mi się jak kiedyś na wizycie u The Wanted Tom domagał się wiadomości o polskiej wódce i chciał nawet przyjechać tu na koncert byle tylko jej spróbować. W głowie uknuł mi się teraz niecny plan. Z zacieszem na twarzy wstawiłam do koszyka dwie czyste.
- Wiki zamierzasz tyle wypić ? – zdziwiła się moja siostra
- Tak. Ale nie sama – uśmiech numer 5 – Muszą spróbować „dobra narodowego” moi koledzy z Anglii. –
- Jacy znowu koledzy ? –
- To są przyjaciele Nathana, razem mieszkają … - nie chciało mi się tłumaczyć jej wszystkiego – Na pewno widziałaś jakiś teledysk The Wanted no nie ? –
- Noooo – zastanowiła się – Chasing the sun czy coś takiego mi się kojarzy … -
- No właśnie. I tyle na ten temat. – skwitowałam z uśmiechem i ruszyłam z wózkiem do przodu, zostawiając dziewczynę z tyłu, która łączyła ze sobą fakty i ocknęła się po chwili;
- To ty się z nimi trzymasz ?! –
- Będę musiała jeszcze wziąć z domu nalewkę pigwową. – dedukowałam, stojąc przy kasie
 

Zjedliśmy rodzinny obiad jak za starych, dobrych czasów. Czerpałam z tych chwil jak najwięcej, by naładować „akumulatory” na jakiś czas, do kolejnego przylotu. Nie odstępowałam ich ani na krok. O g.18 zaczęłam się zbierać na balety ;p. Godzinę później byłam gotowa (przypominam tylko strój ;p ).



Pożegnałam się z siostrą, która zaraz miała wracać do swojego domu.
- Uważaj na siebie i szybko przylatuj znowu. –
- Postaram się. Pozdrów Karola i organizujcie ten ślub. – przytuliłyśmy się
- Nie przegap miłości. – szepnęła mi do ucha

Zdziwiona odsunęłam się i spojrzałam jej w oczy, a ona uśmiechnęła się;
- Wiesz o kim mówię. Trzymam kciuki i daj mi znać jeśli coś z tego wyjdzie. Pa –
- Pa – odpowiedziałam tylko, nie wiedząc jak zareagować na resztę jej wypowiedzi i wyszłam z domu

Wzięłam taxówkę i podałam klub pod jaki miał mnie zawieźć facet. Doskonale pamiętałam nazwę miejsca- przecież sama chodziłam z Patrycją przed wyjazdem do Anglii i pomagałam znaleźć jej odpowiedni lokal. Zastanawiałam się czy nie zadzwonić do Nathana. Nie wiem czemu – tak po prostu mi przyszło to na myśl… Zaraz jednak odgoniłam od siebie tę myśl. Jakby chciał, sam by dzwonił. Zresztą może jest zajęty czy coś … Nie będę mu zabierała czasu.
Moje rozkminy przerwał taxówkarz, oświadczając, że jesteśmy na miejscu. Zapłaciłam i wysiadłam. Weszłam do klubu i rozejrzałam się. Po lewej stronie na rogówce siedziało moje towarzystwo; w tym dwie najważniejsze osoby- Patrycja i Marcin. Od razu uśmiechnęłam się od ucha do ucha, widząc jak zawzięcie ze sobą rozmawiają. Podeszłam pewnym krokiem bliżej. Byli tak zajęci konwersacją, że mnie nawet nie zauważyli.

- Przepraszam, gdzie tu rozdają piwo za darmo ? – spytałam
- W barze – odpowiedział Marcin nawet na mnie nie patrząc tylko kontynuował dalej rozmowę

Śmiać mi się z tego chciało.
- Olechny o czym tak dyskutujesz ? – już ze śmiechem wyjechałam do niego po nazwisku

Zdenerwowany, że mu „ktoś” przerywa zwrócił wzrok na mnie, zrobił wielkie oczy i od razu wrzasnął z entuzjazmem;
- Wiki kurde to ty ! – przytulił mnie – Matko jedyna sorry słońce, nie widziałem cię ! –
- Też cię kocham – zdołałam tylko tyle powiedzieć ze śmiechu
- WIKTORIA ?! – usłyszałam za sobą, odwróciłam się
- PATI !!! – zobaczyłam moją przyjaciółkę

Zaczęłyśmy wariować na swój widok; piszczałyśmy, krzyczałyśmy, podskakiwałyśmy …. Istny paranormal -,- .
Stałyśmy przytulone, gdy jeszcze doszedł do nas Marcin;

- Rany, puśćcie już mnie, bo nie mogę oddychać ! – śmiałam się, domagając się tlenu
W końcu odsunęli się ode mnie.
- Ale surprisa nam zrobiłaś … -
- Starałam się. Przecież mówiłam, że chcę być na tych urodzinach, tyle, że myślałam, że naprawdę nie mam szans na przylot. –
- W sumie … to my też trochę zrobiliśmy nie w porządku … -
- No … wsiedliśmy na ciebie, w ogóle zero zrozumienia było z naszej strony. –
- Nie zaprzeczę. – zaśmiałam się – A tam. Najważniejsze, że się udało i, że zabawimy się ! –
- Tak się cieszymy, że jesteś ! – przyjaciele jeszcze raz mnie uściskali

Po tym akcie przyjacielskim (haha ;p) podeszliśmy do reszty znajomych, którzy byli również w szoku, że jestem. I zaczęła się impreza. Tańce przy głośnych bitach, wygłupy, alkohol, a w międzyczasie pogawędki z przyjaciółmi. Po kilku szaleństwach na parkiecie i kilku kieliszkach usiadłyśmy z Patrycją na rogówce i zaczęłyśmy rozmawiać. Reszta towarzystwa była na parkiecie. Przypominam, że to rozmowa po alkoholu ;p ;
- Jak tam ci się układa z twoim ulubionym członkiem zespołu ? –
- A bardzo dobrze –
- Seks na zgodę był ? –
- Bez tego się obyło. – zaczęłyśmy chichotać jak głupie (albo raczej jak pijane) – Ale w sumie szkoda, że Nathana tu nie ma. – dodałam – Z nim dobrze chodzić na imprezy. Wiesz jak świetnie wywija na parkiecie ? –
- Byliście już na jakimś disco ? – kumpela zdziwiona spojrzała na mnie
- No – wyszczerzyłam się – Rewelka była ! Tyle, że nic nie pamiętałam prawie na drugi dzień. – znowu parsknęłyśmy
- Nie żyj nadzieją, że jutro będzie inaczej. – pomachała palcem Patrycja, a ja zachichotałam
- Co tam kobiety ? – doszedł do nas Marcin już z rozpiętą przy szyi koszulą
- A nic – wyszczerzyła się Patrycja
- A plotkujemy sobie. – dodałam
- A o kim ? – spytał przyjaciel
- A o tobie – wystawiłam język i dałyśmy w śmiech z Patrycją
- Dziękuję bardzo – pokiwał głową Marcin – Dobra panienki, dawajcie kieliszki, polewamy na drugą nóżkę. – wziął butelkę
- Chyba na ósmą – pisnęłam, kolejny powód do chichotu

I tak bawiliśmy się do jakiejś 3.rano na koniec jednak już ograniczając alkohol, żeby pamiętać cokolwiek z imprezy. Zapomniałam jeszcze dodać, że o północy śpiewaliśmy, a raczej wyliśmy „Sto lat” dla Patrycji ;D i , że bawiliśmy się sztucznymi ogniami i daliśmy prezent wspólny z Marcinem (do którego dołożyłam się dawniej)- mianowicie dostała od nas srebrne kolczyki i opłacony skok na bungee. Wisnęła, gdy zobaczyła co jej dajemy, ale powiedziała, że skorzysta J. Cała i zdrowa, może troszkę pijana wróciłam do domu i poszłam spać.
W niedzielę obudziłam się (co mnie zdziwiło) o g.9. Spałam jakieś 5 godzin, a byłam wyspana. Face palm -_- . Ubrałam się, umyłam i zeszłam jak nowonarodzona do kuchni, gdzie rodzice już jedli śniadanie.

- Chcesz jajecznicę ? – spytała mama
- Mogę chcieć … - usiadłam przy stole
- Jak impreza ? –

A zaje … xD

- Super. Nieźle się wybawiłam. –
- Patrycja zdziwiła się prezentem ? – spytał tata
- Trochę szok przeżyła, ale powiedziała, że skoczy … Dzięki mamo – dostałam pod nos talerz z jajecznicą
- O której masz dziś ten samolot ? –
- O 23 –
- Zawieziemy cię na lotnisko. –
- Ok –

Zjadłam śniadanie i poszłam na górę do siebie. Musiałam wejść na Skype`a i zobaczyć czy tym razem ktoś z Anglii jest dostępny. Co zrobisz- nałóg. Szczęście mi sprzyjało – Nathan był dostępny. Zastanawiałam się czy zadzwonić do niego, a serce szybciej zaczęło bić. Wyprzedził mnie – za moment już dzwonił.
- Heeeeej – uśmiechnął mi się na całym ekranie

Oooooo …
- Cześć - +10 do szczęścia, aż sama się dziwiłam, że aż tak emocjonalnie zareagowałam
- Jak po imprezie ? Kacyk jest ? –
- No co ty ! –

Roześmialiśmy się.
- I wszystko pamiętasz ? –
- Oczywiście ! – prychnęłam
- Słabe są imprezy bez The Wanted. – podsumował, a ja tylko ze śmiechu pokręciłam głową
- Wiktoria, Patrycja do ciebie ! – usłyszałam z dołu
- Poczekasz chwilkę ? – zwróciłam się do Nathana
- Jasne –
- Za kwadrans wracam. – poinformowałam i zeszłam na dół
- Hej ! – przywitałam się z przyjaciółką
- Wiki ja tylko na chwilę, bo spieszę się … a chciałam się pożegnać. – skradała się
- Co ty tam chowasz za plecami ? –
- Eklerki ! – wypaliła, podając mi jednego
- Wariatka – zaczęłam się śmiać
- Jak się czujesz ? –
- Rewelacyjnie, a ty ? –
- Też, tylko pić mi się chce. –
- Haha no nie dziwię się. Nie przystopowałaś z nami pod koniec to teraz masz. –
- Ale warto było … -

Zaczęłyśmy jeść ciastka.
- Chce ci się wracać ? – spytała przyjaciółka
- Wiesz to jest dziwne … Takie kompletne rozdwojenie. Z jednej strony chciałabym zostać, bo tu was mam wszystkich, ale z drugiej strony… tam też mam do kogo wracać. – ugryzłam ciacho z kremem, które wyleciało mi centralnie na bluzkę

Patrycja dała w śmiech, a ja spojrzałam tylko na plamę;
- Serio ? –
- Haha no bywa. Wiki przepraszam – kumpela spojrzała na swój telefon – muszę uciekać. – przytuliłyśmy się – Wracaj szybko i do zobaczenia na Skyp`ie. –
- Do zobaczenia. Tylko masz być dostępna ! – upomniałam – I dzięki za … - spojrzałam na zaplamioną koszulkę – ciastko. –
- Będę będę. Hah, smacznego. Pa ! –
- Cześć –

Patrycja wyszła, a ja poszłam z powrotem na górę. Nathana nie było przed komputerem – widocznie poszedł też po coś, bo stało puste krzesło. Dokończyłam, więc szybko eklera po czym znalazłam inny t-shirt i zdjęłam ubrudzony.
- Ulalala, gdybym wiedział, że czeka na mnie taki widok to przyszedłbym szybciej. – usłyszałam z komputera

Spojrzałam na ekran – Nathan wrócił i lustrował mnie wzrokiem, gdy ja stałam fakt; w spodniach, ale w staniku, bez koszulki. Myślałam, że zdążę przed jego powrotem ubrać się …
- Nie pozwalaj sobie za dużo, dobrze ? – warknęłam wściekła na swoją bezmyślność i szybkim ruchem wciągnęłam na siebie nową bluzkę
- Nie denerwuj się tak, złość piękności szkodzi. – chłopak był nieźle rozbawiony – Myślisz, że nie widziałem nigdy wcześniej kobiety w samym biustonoszu ? – był bardzo pewny siebie
- Szczerze ?? Nie obchodzi mnie to ! –
- Oj daj spokój. Naprawdę masz bardzo ładne ciałko. – Nathan dłońmi w powietrzu zaznaczył talię
- Najlepiej będzie jak wymażesz sobie z pamięci obraz jaki zastałeś przed chwilą. –

Usłyszałam, że Tom woła Sykes`a.
- Obawiam się, że nie da rady. – brunet zwrócił się jeszcze do mnie po czym odkrzyknął od Parkera – Czego się drzesz ?! – sam nie był lepszy, ale to na marginesie … Tom coś odpowiedział – TERAZ ?! – Nath krzyknął znowu – O jaaa … Już idę ! –

- Co tam ? – spytałam
- Przepraszam muszę iść. Chłopaki coś wymyślili. – przewrócił oczami – Wiesz Vicky … - spoważniał, patrząc na mnie - … Tak dziwnie jest … bez ciebie …- dukał - Tęsknię. – usłyszałam w końcu

Patrzyłam na niego czy aby zaraz nie wybuchnie śmiechem albo czy nie puści nonszalancko oka, ale nic takiego się nie zdarzyło … On rzeczywiście za mną tęsknił. Szczerze mówiąc mi też go brakowało. Mimo, że to były tylko 2 dni.
- Ja też – powiedziałam cicho

Uśmiechnęliśmy się delikatnie.
- Jak będziesz na siłach po powrocie to wpadaj od razu. –
- Ok –
- Do zobaczenia –
- Na razie –

Uśmiechnął się słodko i rozłączył, a ja siedziałam przed komputerem w szoku. Wow, otworzyliśmy się z Nathanem. Nie tylko dla mnie czegoś, a raczek kogoś brakowało … Poczułam ciarki na ciele. Chcę już tam być i się z nim zobaczyć ! Co ze mną się dzieje ?!
Zeszłam do rodziców. Zjadłam z nimi obiad, a parę godzin później kolację. O g.21 zawieźli mnie na lotnisko. 150 razy powtórzyli, żebym na siebie uważała i, że bardzo mnie kochają. Łezka w oku oczywiście, że się zakręciła, ale wchodząc do samolotu wiedziałam, że mam po co wracać do Londynu, że coś we mnie drgnęło i dodało skrzydeł …




Elo :) ! To 20sty rozdział ... Omm nie wiem jak Wy, ale na mnie ta liczba działa ;) szybko gdzieś zleciało te 19 pozostałych.
Przeczytałam pewne zdanie z poprzedniego rozdziału jak radził mi Anonim i bez kitu wyszło niezłe dwuznaczne haha nawet do głowy mi to nie przyszło xd
I proszę mi tu tak się nie cieszyć i nie skandować, bo Chris wróci niedługo i o ;P !
Osobiście uważam, że rozdział nie powala, ale musiałam Was na coś przygotować, a nie miałam pomysłu jak zrobić to inaczej ;] . Już mi się chce pisać następny, więc szybciutko komentujcie i do następnego ziomeczki :) !


10 komentarzy:

  1. Huhu, będę pierwsza :D (czyli w sumie wyrównam za poprzedni, którego nie zdążyłam skomentować ;p)....
    Ojj, ja tu czuję loveeee w powietrzu :D
    A co do tego Chrisa... Słyszałaś o czymś takim jak wymiany studenckie? No i generalnie to jestem pewna, że Chris jest bardzo zdolny i tak dalej i na pewno by się na taką dostał. I jestem pewna, że robią je w bardzo odległych krajach, jak np... Antarktyda? Albo chociaż Mongolia? A jak już się jedzie tak daleko, to się jedzie na długo, tak z... 10 lat? No, tak więc Chris zdecydowanie powinien pojechać na wymianę ;)

    A wgl, Nathan i Vicky... tak słoooodko <3

    Pisz szybko dalej, ja odezwę się raczej jutro... albo w pon.. ale postaram się dzisiaj ;) xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak Ci się chce pisać następny to nie ma sprawy , my Ci nie bronimy ;) Szybko Szybciutko dawaj kolejny
    nigdy się nie nasycę 1 rozdziałem ,
    Może kiedyś to opowiadanie przelejesz na papier
    i wydasz książkę , ja już ustawiam się w kolejce po pierwszy egzemplarz

    OdpowiedzUsuń
  3. rozdział po prostu świetny....:) szybko pisz następny :D

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG.! ;O
    Ile się działo. O.O
    I od razu przepraszam że nie komentowałam, po prostu czasu nie było i szpiedzy byli w okolicy. -.-
    ale odbiję to sobie teraz. xd
    Tak więc, Chrisa pożegnaliśmy, baju baju, koko dżambo i do przodu i niech nie wraca. :D
    Polski alkohol - oj niech TomTom uważa. xd
    Nathan... tęskni, to dobrze. Niech potęskni. A jak Vicky wróci to będzie romantyczna scena na lotnisku i kiss. ;*
    Dobra miałam komentować poprzednie a nie przyszłe. xd
    Imreeezkaaa. I wiadomo o co chodzi. :D
    Dobraa, a teraz Wiki powraca do Nathana..yyy..do Anglii i The Wanted. xd i wszyscu będą happy i wgl.
    No to tyle, a teraz czekam na kolejny świetny rozdzialik. ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Vicki zakochana!!!^^ oł yeah!
    Kurde jaki ten rozdział jest zajebisty ,że ja nie moge ;)
    No no akcja na skajpaju xD genialna ;D
    Proszę cię nie strasz mnie Crisem ;\ boje się xD
    Do nexcika ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Polska wódka + Tom = to będzie piękne!!!
    Dawaj następny rozdział ^^
    Mają się razem upić i zachowywać jak idioci XD
    ...a Nath i Wiki mają być razem...
    :D

    OdpowiedzUsuń
  7. No nareszcie <3
    Wiedziałam że tak będzie :*
    Pisz szybko kolejny :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaa tęsknił, Sykes tęsknił *.*
    Vicky też tęskniła hoho, lubię to!;D
    Polska wódka, oj Tom marny Twój los:D
    Wyczuwam kaca i to nie tylko u Toma:p
    Kac jak stąd do wieczności, murowany!
    Czekam na kolejny;*

    OdpowiedzUsuń
  9. No jak ten rozdział może nie powalać?! Aż mi samej zachciało się jakiegoś baletu! :d oj kochana, żebyś Ty wiedziała, jak ja uwielbiam czytać Twoje rozdziały ♥ weny malutka i szybko next!

    OdpowiedzUsuń
  10. ooooo Nathan stęskniony <333 :D
    Ale też i Cwaniaczek wiedział, kiedy wrócić do rozmowy na Skype :D
    Rewelacyjny odcinek, Kochana! MEGA ! :D
    Super, że niespodzianka się udała :D
    Czekam na nexta i jestem bardzo zniecierpliwiona, więc nie każ mi proszę czekać zbyt długo!!
    Buziak ;*

    OdpowiedzUsuń