środa, 18 września 2013

Odpuścić ? - rozdział 81.

Spojrzałam uważnie na Nathana.
- Mam się bać ? – chwila niepokojącej ciszy. Zajrzałam niespokojnie na chłopaka. – Nathan odpowiedz mi. – poprosiłam niepewnie
- Spokojnie, Victoria. – westchnął – Po prostu doszedłem do wniosku, który podsunęli mi co poniektórzy już jakiś czas temu …
- Do jasnej cholery możesz mi powiedzieć prosto z mostu o co ci chodzi ?! – wyjechałam z grubej rury
Sykes spojrzał na mnie dużymi oczami. – Victoria uspokój się …
- Zamiast zajmować się moim uspokajaniem mógłbyś w końcu wydusić z siebie i poinformować mnie o tym jakże twoim iście wyrąbanym w kosmos planie ?! – krzyknęłam z nerwów i niepewności
- No już. Relaks ! – podniósł głos, a ja się zamknęłam – Pomyślałem, że na sylwestrze w Berlinie jeśli dziennikarze podejdą, a podejdą na pewno – zaznaczył z palcem w górze – to już nie będę kręcił tylko trochę im tam o tobie powiemy.

W tym momencie ciśnienie ze mnie zeszło i opadłam z powrotem na fotel, ale byłam już spokojniejsza, bo jeszcze kilka minut temu przez głowę przemknęło mi najgorsze …
- Vicky doprawdy nie wiem czemu się tak awanturujesz.
- Bo twoim zdaniem nie mam do tego żadnych powodów … - mruknęłam, patrząc w bok przez okno
- A masz ? Proszę cię. Nie dałaś mi nawet dojść do słowa.
- Ja tobie nie dałam dojść do słowa ?! Zamknąłeś się i nie chciałeś mi nic powiedzieć !
- Nie, że „nie chciałem” tylko zastanawiałem się jak to ubrać w słowa ... I znowu na mnie krzyczysz. – wytknął mi
- No bo rzeczywiście twoje jak zwykle błyskotliwe wypowiedzi muszą przejść cały szereg dobierania słów. – stuknęłam ręką o kolano
- A teraz ironizujesz … - westchnął
- Przeszkadza ci to, że krzyczę, przeszkadza ci to, że ironizuję … Może ja w ogóle tobie przeszkadzam ?!
- Nie zachowuj się jak małe dziecko, proszę cię …
- Ja się zachowuję jak małe dziecko tak ? – wskazałam na siebie
- Dobra, skończmy tą do niczego nieprowadzącą dyskusję. – powiedział spokojnym tonem i włączył radio

Pokręciłam tylko z nerwów głową i wgapiłam się w szybę obok. Resztę drogi milczeliśmy, ale po kilku minutach byliśmy pod „Sweet Dreams”. Odpięłam pas i ostentacyjnie otworzyłam drzwi i wysiadłam. Z głową w górze, nie oglądając się na swojego drivera, szłam do wejścia lokalu. Nathan wyciągając moją walizkę z auta i widząc moje zachowanie zaśmiał się;

- Ej, pani nadąsana, nie zahacz tylko głową o sufit.
Udawałam, że tego nie słyszałam i jak gdyby nigdy nic weszłam do środka cukierni.
- Cześć Bob, cześć Lucy.
- Hej Victoria ! – przytuliliśmy się – Dobrze cię widzieć.
- Was również.
- Naładowałaś akumulatory w domu ?
- Jak zawsze.
- Cześć. – obok mnie stanął uśmiechnięty Nathan, na którego nawet nie spojrzałam
- Cześć Nath. – Bob podał mu rękę, a Lucy posłała uśmiech – A wy co, znowu pokłóceni ?
- Nie znam tego pana. – powiedziałam stanowczo
- Oooołł, ale jestem surowa dzisiaj. – syknął właściciel „Sweet Dreams”, a kątem oka widziałam jak Nathan uśmiechnął się łobuzersko
- Będę u siebie. – poinformowałam
Wzięłam swoją walizkę, zawróciłam się na pięcie i poszłam schodami na górę.
- Przyjadę jutro. – usłyszałam za sobą Nathana
- Zastanów się czy ci się opłaca przyjeżdżać, żeby poniańczyć małe dziecko. – odrzuciłam i w tej samej chwili z ust Lucy i Boba odbyło się gromkie;
- Uuuuuuuu

Weszłam do siebie na górę i ledwo zdążyłam zamknąć za sobą drzwi, gdy te z hukiem otworzyły się ponownie;
- Weź ty się ogarnij.
- Tak Sykes, nie musisz pukać. – westchnęłam, rzucając się na łóżko
- Victoria ja wiem, że ty masz ciężki charakter, ale mogłabyś czasem odpuścić, wiesz ?!
Odwróciłam się na plecy i założyłam ręce; - „Odpuścić” ? Ale co ?
- Tą swoją wredność. Ostatnio w ogóle nie idzie z tobą nijak się dogadać.
Uniosłam brew i pełna ironii spytałam; - Serio ?
- Tak ! Serio ! – krzyknął chłopak – Tak samo teraz ! Próbuję z tobą rozmawiać, a ty masz to w dupie.
Skrzywiłam się. – Jeeeeejuuu nie dramatyzuj tak.
- Victoria ! – Nathan spojrzał na mnie niecierpiącym sprzeciwu wzrokiem
- O rany – przewróciłam oczami i usiadłam – Chciałam tylko przypomnieć, że to nie ja dzisiaj rano miałam focha i udawałam, że nie było mnie z tobą w pomieszczeniu. I nie będę teraz nawet wspominała o co … - westchnęłam, patrząc intensywnie na swoje paznokcie
- Aha, więc panna Minc przyjęła taktykę obrażania się w odwecie ? – Sykes założył ręce na piersi, stojąc przede mną
- Weź się wyluzuj, bo mam wrażenie jakbym była na jakimś szpiegowskim przesłuchaniu.
Uniósł brew, opuścił ręce, chowając je w kieszenie spodni i spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem.
- Victoria może czas dorosnąć ?
W tym momencie uniosłam brwi i z szoku otworzyłam usta. W końcu uśmiechnęłam się ich kącikiem.
- Jeśli ktoś tu ma problem to na pewno nie ja. – powiedziałam nadmiar spokojnie
- Vicky nie wiem o co chodzi, ale zaczyna mnie to powoli męczyć. – podrapał się po czuprynie – nie wiem czy to ja się zmieniłem czy wcześniej miałem więcej cierpliwości …
- Na jedno wychodzi. – wtrąciłam za co zostałam zgromiona wzrokiem
- Ale chciałbym większej stabilizacji między nami. Mniej kłótni, a więcej uczucia. – mówił powoli, patrząc mi w oczy – Chcę być twoim chłopakiem, twoją ostoją, twoim zaufaniem.
Zrobiło mi się smutno i powiedziałam cicho; - Przecież jesteś.
- Być może, ale teraz potrzebuję to czuć dwukrotnie mocniej. Bardziej niż ktokolwiek.
- Nath … - szepnęłam tylko i szybkim ruchem zerwałam się i rzuciłam mu na szyję

W tym momencie do pokoju wparował Chris z talerzem w ręku. Był radosny, ale widząc nie przytuloną do Nathana mina mu zrzędła.
- Przyniosłem tobie ciasto Vicky. Rodzice mi powiedzieli przed chwilą, że przyjechałaś.
Odsunęłam się od Sykesa. – Dzięki. To miło z twojej strony.
- Ale stety czy niestety nie mam tu podwójnej porcji i nie starczy dla twojego chłopaka. – oznajmił blondyn, ścinając bruneta
- Ale niestety ty na swoje nieszczęście zawsze wiesz kiedy przychodzić. – odciął mu się Nathan
- Powiedzmy, że wyczuwam kiedy Victoria mnie potrzebuje.
- Powiedzmy, że wyczuwasz kiedy możesz mieć problemy.
- Nonono – jak zwykle stanęłam między nimi, bo obydwoje mierząc się wzrokiem już podchodzili do siebie – Świetnie. Cieszę się bardzo, że wymieniliście między sobą jak zwykle inteligentną wymianę zdań, ale tak się składa, że Chris; nie mam ochoty na ciasto, a Nathan właśnie wychodzi. – podsumowałam z neutralną miną

Chris ostatni raz spojrzał wrogim wzrokiem na Nathana i wyszedł z pokoju, nie zamykając jednak za sobą drzwi. Zawróciłam Nathana do wyjścia i zeszliśmy na dół.

- Będę jutro. – dał mi buziaka
- Ok. Na razie.
- Cześć Do widzenia. – uśmiechnął się do Boba i Lucy
- Do widzenia. – odpowiedzieli mu. Odprowadziliśmy go wzrokiem do wyjścia. – Niech zgadnę … - zaczęła Lucy – Jak znając życie to przegoniłaś w jednej chwili i Chrisa i Nathana … ?
- Oni są nienormalni. – pokręciłam głową, a małżeństwo parsknęło śmiechem – Ej ! To nie było zabawne !
- Było i jest. – powiedzieli przez śmiech, a patrząc na nich sama dostałam banana na twarzy

Po opowiedzeniu jak było w Polsce, wróciłam na górę, gdzie wzięłam kąpiel i poszłam spać.
Obudził mnie dźwięk budzika. Niechętnie wstałam i poszłam do łazienki doprowadzić się do porządku.



Zeszłam na dół, gdzie właściciel obsługiwał już paru klientów za ladą.
- Dzień dobry Bob.
- Witam Vicky. – dał mi buziaka w czoło
- Gdzie Lucy ?
- Śpi sobie jeszcze. A ty gdzieś lecisz ? Masz przecież wolne do sylwestra.
- Oj wiem, ale muszę pojechać do „EandJ” i sprawdzić coś, bo nie jestem pewna czy odstawiłam dokumenty. – ziewnęłam – Będę na kilka godzin.
- Pracoholiczka. – usłyszałam jeszcze za sobą, ale tylko odwróciłam się i niewinnie uśmiechnęłam do Boba

Dojechałam do pracy, w której panowały pustki. Upewniwszy się, że wszystko wcześniej dobrze zostawiłam mogłam już wracać z powrotem do domu, gdy zadzwonił mój telefon.
- Marcin ? – mruknęłam zdziwiona, patrząc na wyświetlacz – O kurde ! – pacnęłam się w czoło i odebrałam – Cześć.
- Czy ty możesz mi powiedzieć gdzie jesteś ?!
Przygryzłam wargę. – Jesteś już w Londynie ?
- I to wyobraź sobie, że od godziny, a ciebie nie ma na lotnisku !
- Przepraszam, zapomniałam wczoraj przeczytać od ciebie maila. Dobra, wyluzuj. Będę niedługo. Buziak ! – rozłączyłam się i szpagatami poszłam do metra

20 minut później;
- Tylko nie krzycz ! – uprzedziłam już z daleka, widząc Marcina
- Wiktoria !
- Tak, wiem. Przepraszam. – przytuliłam go
- Co ja się mam z tobą. – westchnął
- AAaaaaaa jak fajnie cię tu mieć ! – w końcu doszło do mnie i zaczęłam cieszyć się, tupając nogami
- Ja nie wierzę, że na to się zgodziłem. – złapał się ręka za czoło
- Pomijając fakt, że obiecałeś mi ten przylot już wcześniej …
- Oj dobra, już. – machnął ręką – Możesz mnie w końcu stąd zabrać ? Zmarzłem czekając dość długo na pewną istotę …
Zaśmiałam się. – Chodźmy stąd. – objęłam go – Zaraz zobaczysz gdzie mieszkam i z kim, a tymczasem opowiadaj co u ciebie.

Całą drogę do „Sweet Dreams” przegadaliśmy z Marcinem. Mieliśmy przy tym niezły ubaw jak zwykle. Weszliśmy w końcu do lokalu.

- Oooooł kochana jaka burżuazja. – rozglądał się mój przyjaciel
- Się gra się ma. – roześmiałam się – Dobra, sprawdzimy zaraz twój angielski. Widzisz tą parę za ladą ? To właściciele tej cukierni i jednocześnie moi przyjaciele. Wynajmuję u nich na górze pokój. Chodź, zapoznam cię z nimi. – wzięłam go za rękę – Bob, Lucy; to mój przyjaciel z Polski, Marcin. – przestawiłam się na angielski – Przyleciał tu na dwa dni.
Uśmiechnęli się przyjaźnie. – Witamy. – podali sobie ręce
- Miło mi państwa poznać. – odwzajemnił gest przyjaciel
- Chcecie coś pewnie zjeść. – bardziej stwierdziła niż zapytała Lucy – Właśnie zrobiłam lunch. W lodówce coś na pewno znajdziecie.
- Ja jeszcze nie jestem głodna, a ty ? – spojrzałam na kumpla
- Też jeszcze nie.
- W takim razie my zmywamy się na górę. Zejdziemy potem.
- Jasne.
Oddaliliśmy się z Marcinem na schody i wchodziliśmy na piętro.
- Wiesz Wiki – zaczął po polsku – już czuję, że ci zazdroszczę.
Roześmiałam się. – Cieszę się, może zechcesz częściej u mnie bywać. – otworzyłam drzwi do swojego pokoiku – Czuj się jak u siebie w domu. – rzuciłam torbę na pufę
- Standard też całkiem niezły. – oznajmił dumnie niczym znawca, oglądając ściany
- Dureń. – uśmiechnęłam się szeroko
- Wikuś ja cię przepraszam, ale tak zmarzłem, że potrzebuję gorącej kąpieli. Mogę … ?
- No pewnie. Zaraz dam tobie ręczniki. – podeszłam do szafy – Łazienka to następne drzwi po prawej. – rzuciłam do niego ręcznikami
- Dzięki. Zaraz wracam. – uśmiechnął się
- Jak wyjdziesz to wypijemy cieplutkiej herbatki.
- Ale jeszcze nie ma godziny 17 na londyńską herbatkę. – wystawił język

Zaśmiałam się tylko i usadowiłam na łóżku. Marcin poszedł do łazienki, a ja włączyłam laptopa na kolanach i chciałam już przeglądać maile kiedy przyjaciel jeszcze wpadł w spodniach bez koszulki i zaczął szukać czegoś w swojej torbie.

- Czego zapomniałeś ? – mruknęłam, nie odrywając się od komputera
- Żelu pod prysznic. A w ogóle. – wyprostował się, szczerząc od ucha do ucha
- No co ? – popatrzyłam na niego, widząc, że już coś kombinował
- Umyjesz mi plecki ? – pomachał brwiami
- Marcinku … - zaśmiałam się

Chciałam już coś dopowiedzieć, ale za przyjacielem zobaczyłam stojącego w drzwiach Nathana i jego malujący się dezorient i wściekłość zarazem na twarzy, który miał wzrok wbity w nagie plecy mojego przyjaciela …

 



Cześć ;) ! Nie nie nie – nie leczyłam kaca po weselu ;D. Smutny los kierowcy ;). Nieeeee wcale nie taki smutny, bo tak świetnie się bawiłam, że głowa mała :D ! O bolących poduszkach pod palcami u stópek jeszcze do wczoraj pamiętałam, ale chciało się bawić caluśką noc w 12,5 cm szpilkach to teraz nie można narzekać :>. Było genialnie ! – pomijając, że przyjezdna rodzina w ogóle mnie nie poznała i przedstawiali mi się xD. Epickie to było i miałam niezłą bękę z nich, ujawniając się i widząc ich miny ;D.haha …
Wróciłam z rozdziałem dopiero dziś, bo musiałam odespać te szaleństwa i wymyśleć jeszcze dziś tego nexta no xd.

A jutro wyprowadzka do Wawy. Jestem bardzo podekscytowana, ale i smutna …
Ktoś chętny na kawkę w stolicy ;) ?

PS witam nowe czytelniczki :* ! Blogerki – skomentuję Wasze blogi w weekend. A i jeszcze jedno; teraz zamiast ust widzicie moje oczy :).

21 komentarzy:

  1. Mrrrrrrrr <3 koniec kłótni! Ale, ale, aaaaaale no nie komplikuj już noooooo
    Czmycham na lekcje Słońce ;*
    pisz szybko nexta
    Wenyyy <3
    Nika_TW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS.masz piękne paczałki mycho <3

      Usuń
    2. I zapraszam do mnie na rozdział :P girlletmeloveyou.blogspot.com

      Usuń
  2. No hej Misku <3
    Patrz jakie mialam wyczucie, siedze i sie ucze i tak pomyslalam... Wejde zobaczyc czy San dodala rozdzial, na pewno juz dodala... Wchodze i bach! Jest ;D Alez milusia niespodzianka ^^
    Rozdzial genialnyyyy, mimo ze sie klocili, to mialam banana na pyszczku bo to bylo starcie jak Anusiaka i jej mena ;d identycznie wrecz xD i jeszcze slowa Nathana "mniej klotni, a wiecej uczucia" oww, az sie stesknilam za moim :(
    Ale ja juz Ci mowilam, ze Ty czesto ich wymiane zdan opisujesz identycznie jak to jest u mnie ^^ jestes genialna ;D
    I ooo :o To teraz bedzie sie ciezko Wiktorii wytlumaczyc... Tym bardziej, ze nie wspominala chybaNathanowi, ze Marcin przyjezdza... Chyba, ze mi cos umknelo :o
    W ogole Viki dzisiaj szla do EandJ bez butow? xD jakos tak mi wpadlo w oko ;D
    Ciesze sie, ze sie dobrze bawilas :)) I wspolczuje bolu nog :p
    No widac oczka i kawalek wloskow rudychh ^^
    I uciekasz z domku... Zazdroszcze samodzielnosci, aletez i troche wspolczuje, bo z daleka od rodziny... Ale dasz rade ;)
    Wracam do nauki (a tak w ogole to zaliczylam sobotnia poprawke ^^ Dziekuje za zyczenie powodzenia ;D) i czekam na rozwiazanie sytuacji Nathan-Viki-Marcin :)
    Buziaki, Rudzielcu ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział genialny, zreszta jak i cały twój blog;) Nie moge się doczekać kolejnego ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. rozdział fantastyczny:)
    myślałam że Nathan wymyśli coś innego z tym sylwestrem że w ogóle jej nie zabierze niepotrzebnie się tak denerwowała;d
    jakże inteligentna rozmowa Natha z Chrisem;p
    mam nadzieję że Nathan nie zezłości się i da najpierw wytłumaczyć Vicky kto to jest Marcin a nie się na niego żuci;d
    weny dużo życzę i czekam na next;)

    ps. ładne masz oczka;d

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaha to żeś dowaliła na końcu XD
    Coś czujee ze bd niezła kłótnia.. a już się pogodzili :P
    NO jak mogłaś skończyć!? Teraz szybko pisz nexta ^^
    No ale rozdział super :)
    Nathan jak zwykle wymienia z Chrisem inteligentną wymiane zdań.
    Marcin przyleciał do Londynu i jest super ^^
    ZAJEBISTY ROZDZIAŁ <33
    Współczuje bólu nóg ..
    No too powodzenia w Warszawie ;*
    Weny Kochana ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Słońce rozwalił mnie ten tekst ,, szpagatami poszłam do metra '' xDD Genialny rozdział, już nie mogę doczekać się reakcji na Marcina przez Nathana.. :D Nie mogę się doczekać.. :)
    Oj tam taka mała kłótnia się zdarzyła ale dobrze że się pogodziły nasze papużki nierozłączki.. :*
    Do następnego <3
    Nie obawiaj się przeprowadzki-zaczynasz nowe życie i nie ma się czego obawiać .. ^.^

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj San ty moja kochana!
    nie no hahahhhahahah omg!hahah nie moge przestać się śmiać.OMG! jaką Nath musiał mieć minę xd nie dość że Cris to jeszcze jakiś delikwent zawitał xd o ja pierdziu ;D
    Genialnie to wymyśliłaś słońce!
    ej ,ej ale co to?!Jak dzieci po porostu znowu się kłócą...a Nath bardzo dobrze gada!Viki ma humorki hmmm ciekawe dlaczego? ;p
    Super ,super ! czekałam dość długo na ten rozdział szczerze mówiąc od 2 dni go intensywnie wypatrywałam ale w końcu jest! ;)

    Yay! przeprowadzka ^^ weź mnie ze sobą xd nie no ,ale jak tylko zdarzy mi się wypad so Warszawy to pierwsze co robie to wbijam do cb ;)
    A teraz ... dawaj next!! wiem ,że będzie genialny więc jak najszybciej chce go przeczytać.
    Weny Miśku! ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak mogłaś zakończyć w takim momencie ?! Foch...
    Rozdział super ale boję się że na następny trochę poczekamy bo jak się wyprowadzasz to nie będzie ci się chciało pisać

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo ładne oczko, trzymaj się i lecz swoje stópki ;) miłej przeprowadzki do Wawy, czego ci zazdroszczę ;)
    rozdział świetny, a szczególnie końcówka, nie dość, że Chris, to jeszcze Marcin zalazł Nathanowi za skórę, lubię takie dramaty ;D
    jestem nienormalna, że się z tego cieszę,
    dawaj nexciorka, bo chcę kolejną wymianę zdań pomiędzy Vicky a Nathanem, a coś czuję, że miła atmosfera to raczej nie będzie towarzyszyła tej rozmowie, przynajmniej mam taką nadzieję ;D
    trzymaj się i do następnego ;**

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha zazdrosny Sykes... norma ^^
    Szkoda tylko ze nie pamieta iz to jest jej slynny chlopak z Polski o ktorym bylo glosno jeszcze przez anoreksja.
    A propos... moze sie na mnie wkurzysz, a moze nie, ale stojac pod prysznicem tak sobie zaczelam myslec o momencie gdy ona dowie sie o swojej ciazy. W koncu jakos sobie nie wyobrazam zeby Vicky tak ot co wziela tester ciazowy... co to to nie. No ale byloby smiesznie gdyby tak przez przypadek znalazla w domu wage i stanela na niej. I co by wtedy bylo? No zapewne by spanikowala i wrocila do stanu anorektyczki. Oczywiscie znowu by sie wtracic Sykesni lekarz i wlasnie wtwdy by sie dowiedziala dlaczego tak nagle przytyla. Wyobrazacie sobie ich mine? Bezcenne ^^
    No ale to tylko taka moja wyobraznia, wiec zgaduje ze i tak tego nie przeczytalas do konca, no ale coz...
    Rozdzial byl mega smieszny i te akcje z Chrisembi Nathanem, a teraz jeszcze Marcin i Nathan... ciekawa jestem jego reakcji oraz slynnej pyskowki miedzy kochasiami.
    Okej... ale sie rozpisalam! Koncze juz i czekam na kolejny rozdzial, ktory zgaduje ze juz w Warszawie zostanie napisany :p
    W wolnej chwili zapraszam na swojego bloga i skomentowanie czy warto bym to dalej pisala, bo prawde mowiac moj przy twoim to jak szara myszka przy TW :(
    time-is-slepping-away.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurcze ja myślałam że tytuł 80 rozdział będzie końcówka ze zerwą ze sb- moja reakcja gdy Nath powiedział że ją po prostu ujawnią światu - ufffffffff
    Fajnie że fajnie sie bawiłaś
    OMG w takiej scenie rzyszedł Nath ( HELP ) obu sie nie pokłuciili
    No to ten.... Pisz Nexta
    Anonimek
    =D

    OdpowiedzUsuń
  12. Po pierwsze: sory że komentuje tak w kratkę, ale po prostu nie mam czasu!
    Po drugie: OMG... Nath się wkurzy... Oj będzie wojna. śmiać się, czy płakać... XD Bosz, dawaj next'a!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. No witam Cię ja Bejbusieee. <3
    Fuck yeah, wracam z jakże dłuuuugim kometnarzem. :D
    Jak się tyle nie komentowało...
    Ale to tylko i wyłącznie wina tego, że nie miałam dostępu do neta. W telefonie sie nie liczy. :P
    O jaaaa cię nie mogę. Ile się działo. O.O
    Nathanowskie Fochy. xd
    Akcja z telefonem. :D To było dobre. xdd
    Dalej, akcja z Chrisem. xd
    I jakże spokojna wymiana zdań Nathan-Chris. :D
    TOM.! Jak mogłeś.! Ty maro nieczysta.! xd
    " Chcę być twoim chłopakiem, twoją ostoją, twoim zaufaniem." - ommmmm....so cute. <33
    I ta Victoria pracoholiczka. :D
    A ty, ty niedobra. ^^
    końcówka rozdziału : zamarłam jak Vicky. Ale akcja bedzie dobtraaa. *.*
    Zgaduję, że Wiktoria rzuci się z tłumaczeniami, zwłaszcza że Marcin był bez koszulki -.-, a Nath albo :
    1. Rzuci się na jej przyjaciela(w co wątpię. :D)
    2. Albo wyjdzie wkurzony na dziewczynę a ta za nim pobiegnie i spróbuje wytłumaczyć, lub nie da rady bo Nathan wyjdzie. :D
    Takie dwie propozycje. xd
    Sory że tak nieksładnie, ale pisze co mi pierwsze najdzie na myśl. :D
    Boże już nie moge się doczekać kolejnego rozdziału w którym bedzie wytłumaczenie tej akcji. :D
    Jaraaaaaam się. <3
    Tak jak tyyym : http://www.youtube.com/watch?v=EmIqfhr0L50 <3
    Wieeem spamuję. xd
    ALE JA TO LUBIĘ.! xd <33
    Heuheuheuheuheuheu. :D
    Ogólnie to czekam no nowiuśkiegoo. ;O ;*
    I powiem ci że masz pięknee paczadełkaaa. <3
    To tyle z mojej strony. ;*

    An_a

    OdpowiedzUsuń
  14. Po prostu wiedziałam, że jak Marcin przyjedzie to będzie jaka akcja z Nathanem :D Rany ale będzie jadka, ale będzie jadka :P
    Albo nie...bo mu Wiktoria wytłumaczy co i jak i Nathan będzie miał nowego BFF :D:P Czekam na następny :) MZ

    OdpowiedzUsuń
  15. W sumie, jak mi napiszesz kolejny rozdział baaaaaaaardzo długi, z mnóstwem akcji,to na tę kawę specjalnie z Krakowa przyjadę ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. wow! uuuuuuuuuuu będzie ciekawie! Już doczekać się nie mogę <3 ślicznie ci wyszedł (jak zawsze ;) ) śliczne oczy :D WENY ;****

    OdpowiedzUsuń
  17. Już, już jestem na komputerze i pamiętam, żeby skomentować! :)

    Ugh znowu ten Chris -.- Trzy razy nie powiadam :P
    I wyczuwam, że albo Vicky się szybko między Nathana i Marcina rzuci, albo poleje się krew :D

    I za prawdę powiadam Ci, Ty możesz jeszcze tego nie wiedzieć, ale ja wiem - ona jest w ciąży i nie ma innej opcji! :P

    I uważaj na siebie w tej Warszawie głupolu :) xx

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajnie tak znów przeczytać sobie dialog Boba, Lucy i Wiktori;)
    Oj coś czuje, że Nathan się wkurzy;pp
    W sumie nie jestem przeciwko Wiktori ale chyba zbyt nerwowo podchodzi do sprawy;/;p

    OdpowiedzUsuń