środa, 11 września 2013

Nie protestuj tylko poszalejmy - rozdział 79.

- Więc o co poszło ? – spytałam Toma, gdy usiadłam na kanapie w salonie chłopaków
Postawił oczy. - Już chcesz o tym rozmawiać ?
- No, a kiedy ?
Brunet zajrzał do barku i wyciągnął z niego pełną butelkę alkoholu. Postawił mi ją przed nosem na ławie i oświadczył;
- Gdy ją opróżnimy. – moja uniesiona brew – Gdy dojdziemy do połowy chociaż. – poprawił się
- Toooooom, ale ja nie mam ochoty chyba dzisiaj na picie. – skrzywiłam się – Wybacz.
- Słońce ! – zrobił podkówkę z ust
- Toooom nie będę na siłę wpychać …
- Toć ja czekałem na ciebie !
- Cieszę się niezmiernie, ale to nie zmienia mojego dzisiejszego statusu niepijącego.
- Czy ja dobrze słyszę ? – z korytarza doszedł do nas zacieszony Nathan – Victoria dziś nie pije ??
- A przepraszam bardzo to jakaś nowość ?? – powtórzyłam jego tonem
- …
- Stary nic nie odpowiadaj, bo co byś nie powiedział to zaraz to będzie przeciwko tobie.
- Parker nie denerwuj mnie ! – syknęłam przez zęby
Zmrużył oczy. - Przecież tak by było.
- Kiedy wydaje ci się, że wiesz co myśli kobieta, ona już zdążyła zmienić zdanie. – powiedziałam z założonymi rękoma
- Jeszcze lepiej ... – mruknął
- Weź ty zacznij tą butelkę i się ogarnij człowieku.
- Spokojnie Vicky …
- Nie uspokajaj mnie Nathan !
- A mi za co się oberwało, przepraszam ?
- Za miłość do ojczyzny nie wiesz za co ! – wątpliwy wzrok chłopaka – Nie mów do mnie „spokojnie” gdy prowadzę zaciętą dyskusję z Tomem !
- Wiesz Słońce. Może to i lepiej, że ty nie chcesz pić. Bo i tak masz w sobie ognia za nas dwóch.
Wzniosłam tylko błagalny wzrok do sufitu.
- Co robisz ? – spytał Nath
- Proszę Boga o cierpliwość do was.
Chłopaki roześmiali się, a ja tylko ciężko westchnęłam i oparłam głowę o kanapę.
- To póki my z Tomem wprowadzimy się w stan nieważkości to ty Vicky mów jak u rodziny było. – powiedział Nathan, stawiając dwa kieliszki
- Ty też dzisiaj pijesz ? – uniosłam brew
- A przepraszam bardzo to jakaś nowość ?? – powtórzył moje wcześniejsze zdanie, podrabiając mój głos
W jednym momencie spojrzałam wątpiąco na Parkera.
- Uuuuuuu stary – zaczął Tom, nie spuszczając ze mnie spojrzenia – Ona ma taki wzrok, że ja się nie zdziwię jak ona zaraz przyjmie w stosunku do ciebie jakiś rodzaj agresji .. Czy coś.
- Dlatego otwieraj szybciej tą butelkę ! Będę znieczulony. – zarechotał Nathan, a ja pacnęłam się w czoło
- Bosz z kim ja jestem … - westchnęłam
Tom polał dla nich kolejkę.
- No to Vicky opowiadaj. – poprosił Nath
- W sumie … - zamyśliłam się – Wszystko po staremu. Z tym, że coraz bliżej do przygotowań i ślubu Asi.
- To ta ta ? – pomachał brwiami Tom
- Tak. Ta ta. – powtórzyłam, śmiejąc się
- Czyli mocno zakochana w swoim narzeczonym ? – spytał Nathan
- No jasne. Już planują wspólną przyszłość. Cały ten ślub, wesele, potem wspólne mieszkanie, dzieci ... - przewróciłam oczami
- Przynajmniej jedna siostra z dwóch normalna. – podsumował Nathan i szybko przechylił pełny kieliszek i połknął skrzywiony alkohol
Patrzyłam na niego tępo. – Co ty powiedziałeś ?
Przełknął jeszcze raz ślinę skrzywiony i upewniając się, że już pozbył się smaku alkoholu odpowiedział;
- No co ? Twoja siostra normalnie myśli przynajmniej.
- Nath uważaj jakie słowa dobierasz … - odezwał się Tom, patrząc na mnie uważnie
Sykes spojrzał na mnie. – A nie jest tak ? Ona o tym wszystkim myśli i na pewno cieszy się, że będzie miała obrączkę na palcu, że za jakiś czas pojawią się dzieci … Traktuje ten temat najnormalniej w świecie. – wzruszył ramionami – Tom, polej.
Ściągnęłam brwi. – Tak bardzo masz z tym problem co ci kiedyś powiedziałam ?
- Uważam tylko, że przesadzasz. Zresztą od razu to ci wtedy mówiłem. – popił alkoholu
- A przepraszam bardzo Kochanie – zawróciłam się do niego twarzą – co byś zrobił jakbyś miał teraz dziecko ?
- No zadowolony to byś nie był … - mruknął Tom
- Oj, no może i by to było na początku trudne, ale jakby przyszło co do czego to cieszyłbym się. Przecież to cudowna wiadomość.
- Tom. Nalej mu jeszcze. – mlasnęłam – On albo staje się niepoczytalny albo … - szukałam wymówki – albo za mało wypił.
- Vicky to ty masz dzikie poglądy na ten temat.
- Wcale nie mam dzikich poglądów Nath ! – zbulwersowałam się – Po pierwsze; każdy ma swoje zdanie na jakiś temat. Po drugie; ja nie krytykuję twojego stanowiska w tej sprawie i go nie oceniam, a po trzecie; … chcę się nacieszyć życiem. Jakie by ono nie było. Dziękuję. Do widzenia. Miło mi było. – powiedziałam i wstałam
- Łoł łoł łoł Kotku. – Sykes wstał za mną, zastawiając mi drogę
- Zejdź. – cisza z jego strony – Zejdź !
- Nie puszczę cię takiej obrażonej. – pokręcił głową
- Oj zostaw mnie !
- Mowy nie ma.
Westchnęłam. – Do łazienki chcę iść. – podejrzliwy wzrok chłopaka – Mam zeszczać ci się tutaj na środku ? Nie uważasz, że ten dywan był za drogi na takie atrakcje ?
Uśmiechnął się i zwolnił mi drogę. – Ale masz za chwilę do nas wrócić.
- Jasne. – mruknęłam

Po „chwili” wróciłam do chłopaków, którzy robili się już weseli.
- E. Niepokonane samce alfa. – szturchnęłam ich – Gdzie Maxiu, Jay i Siva ?
- Jeszcze u rodziny.
Usiadłam na swoje wcześniejsze miejsce. Kumple znowu walnęli kolejny kieliszek. Spojrzałam na nich pełna podziwu.
- Nooo dobry czas będziecie mieli.
- Staramy się. – wyszczerzył się Tom
Spojrzałam na Nathana, któremu już powoli oczka zamieniały się w błyszczące kuleczki, w których biegały chochliki.
- Sykes zapomnij, że będę cię holować na górę. – zaznaczyłam lojalnie
- Kochanieeeee … - przytulił się do mnie
- Zaczęło się … - westchnęłam
- Co się zaczęło ? – zerwał się nagle
- Faza stęsknionego i pełnego czułości Nathana po pijaku …
- BabyNath korzystaj ! – warknął Tom – Mi już fotel tylko został.
- Właśnie ! – przypomniałam sobie – Wychlaliście już połowę; mów co się stało. O co poszło z Kelsey ?
Zrobił minę zbitego psa. – Naprawdę ?
- Tak naprawdę ! Od początku, żeby ułatwić ci sprawę … Nie rozstaliście się, prawda ? – spytałam z nadzieją w głosie – Tylko się pokłóciliście.
- No ta. – machnął głową – „Tylko”.
Powietrze ze mnie wyszło. „Mogło być gorzej”- pomyślałam. – Więc co tam ?
- Oj zapytała mnie 3 dni temu co robiłem wieczorem, kiedy nie mogłem się z nią spotkać … - zaczął rozpaczliwym tonem już nieźle wstawiony
Uniosłam brwi. – I ?
- I powiedziałem jej, że wcześniej pojechałem do rodziny ! – już mało co nie rozpłakał się jak bóbr
- Aha. – przyjęłam do wiadomości – Rozumiem, że to niekoniecznie była prawda … ?
- No nie ! – walnął tragicznym tonem, łapiąc się za piersi – Bo ja byłem na imprezie i ona jakimś cudem się o tym dowiedziała !
Przewróciłam oczami. – Tom. Brak mi do ciebie słów ...
- A mówiłem ci facet ! – odezwał się Nath - Jeśli kobieta o coś pyta, nie okłamuj jej. Jak pyta to znaczy, że zna prawdę. – po czym czknął
- Mmmmm Sykes co to za mądrości życiowe ? – odwróciłam się do swojego chłopaka, który już otworzył usta, by coś powiedzieć, ale nie zdążył, bo czknął ponownie
- Vicky i widzisz ??! – wytknął na niego Parker – I dlatego nie lubię z nim pić !
- No już nie narzekaj na mnie dobrze ?! – oburzył się pijany Nathan
Spojrzałam to na jednego to na drugiego i stwierdziłam; - Wiecie co panowie ? Porozmawiamy jutro, bo teraz to i tak się nie dogadamy. – wstałam. Mój chłopak nawet nie protestował tym razem. – Dobranoc.

Odbełkotali mi coś co miało przypominać „dobranoc”. Zrezygnowana, ale delikatnie roześmiana z dwóch gentelmanów skierowałam się na schody.
- Vicky !
Odwróciłam się. – No co tam jeszcze ci się przypomniało Nathan ?
- Idź do mojej sypialni. Nie do gościnnego.
- Zobaczę. – wystawiłam do niego język

Poszłam na górę do pokoju Sykesa. Moja walizka nie została przyniesiona z dołu, a już nie chciałam się krzątać i szukać zagubionej piżamy, więc otworzyłam szafę chłopaka i wyjęłam zwykły t-shirt. W końcu nie ma nic przyjemniejszego od spania w męskiej bluzce ;) … Powędrowałam do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic, po czym przebrałam się w Nathanowską koszulkę. Wyciągnęłam włosy na wierzch i zaciągnęłam się zapachem ubrania. Jego zapach doprowadzał mnie do obłędu. Szalałam za Nathanowskim zapachem. Z pełnym uśmiechem na twarzy wróciłam do sypialni bruneta. Ułożyłam się na wygodnej, mięciutkiej poduszce i podwinęłam do siebie kołdrę, zakrywając się w niej całej. Było mi tak przyjemnie i bezpiecznie, że momentalnie straciłam kontakt z rzeczywistością i odpłynęłam …
- Vicky … Kotku … - usłyszałam nad uchem zachrypiały, przepity głos Nathana i poczułam jak jego ręce pod kołdrą zbliżały się w moją stronę
Nie otwierając oczu mruknęłam tylko; - Nath, daj mi spać.
- Ale Vicky … - mruknął mi do ucha – Nie śpij … - zawijał mi kosmyki włosów za ucho - Tak się za tobą stęskniłem … - poczułam jego drugą dłoń na moim udzie – Kochanie … - zaczął jeździć nosem po mojej szyi
- Nath jestem zmęczona …
- Oj na pewno nie aż tak bardzo … - mruknął i zaśmiał się niskim głosem – No Vicky, zawróć się w moją stronę … - prosił

Na odczepnego położyłam się na wznak. Otworzyłam pomału oczy. Nad sobą widziałam swojego chłopaka z kompletnie niepoukładanymi włosami i tymi dobrze znanymi mi oczami, w których grasował chochlik.
- Skarbie – dotknęłam jego policzka – jesteś totalnie wcięty.
- Oj wcale nie. – pomachał szelmowsko brwiami i nachylił się do moich ust jednak przekręciłam głowę w lewo
- Nie dziś.
- Czemu ?
Spojrzałam z powrotem na niego. – Bo nie ma dżemu !
- Vicky nie protestuj tylko poszalejmy. – wyszczerzył się i szybko, nim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć, wpił się w moje usta. Jednocześnie czułam jak jego dłoń szła pod moją koszulką w górę. Całował mnie bardzo łapczywie, ale woń alkoholu nie umilała mi sprawy. Jego dłoń zatrzymała się tuż pod moją piersią. W pocałunkach zaczął wariować i niemalże stawiał na siłę. To już dla mnie wystarczyło, że był kompletnie pijany. Musiałam zebrać w sobie wielką siłę psychiczną i fizyczną, by to zakończyć. Odepchnęłam go na wysokość nie do końca wyprostowanej ręki. Patrzył na mnie trochę zdezorientowany, ale w jego spojrzeniu mimo iż było ciemno, można było zauważyć rozdrażnienie, ale i głód, który chciał dzięki mnie zaspokoić.

- Nie Nathan. – pokręciłam głową – Nie będę z tobą spała kiedy jesteś kompletnie zalany.
- Ale Vicky
- Nie ma dyskusji na ten temat. – powiedziałam i odwróciłam się pod nim z powrotem na bok, podciągając kołdrę. On jeszcze chwilę przytrzymywał mnie nogami, ale najwidoczniej zrozumiał, że nie miał szans, bo zaraz usłyszałam jak ściągał z siebie bluzę i rozpinał spodnie, po czym rzucił gdzieś je w kąt aż w końcu położył się obok. Odwróciłam się do niego. Leżał do mnie plecami. – Dobranoc. – powiedziałam. Nie uzyskałam żadnej odpowiedzi tylko ostentacyjnie zabrał sobie większą część kołdry. Roześmiałam się. – Obraziłeś się ? – zero odpowiedzi. Zszokowana uniosłam brwi i z niedowierzającą miną zawróciłam się do niego również plecami, by dokończyć swój wcześniejszy sen …

Zbudziłam się rankiem. Obok mnie spał Nathan. Pogładziłam go delikatnie po głowie, wspominając z zeszłej nocy niefortunne wydarzenie i zeszłam na dół. Zaczęłam w kuchni robić sobie śniadanie kiedy doszedł do mnie Tom.
- Cześć Vicky. – dał mi buziaka w policzek
- Hej. Mam się dziwić czy bać ?
- Co ? – spojrzał na mnie rozbawiony
- Nie masz kaca. – zauważyłam – To nowość.
- Oj malutki jest, ale to nie to co po twojej wódce zawsze. – uśmiechnął się – Młody jeszcze śpi ?
- Tak.
- Uuu w ogóle muszę ci powiedzieć Słońce, że baaardzo sexi i ponętnie wyglądasz w tej jego koszulce. – ściął mnie brutalnie od góry do dołu, ściskając usta – On tak fajnie w niej nie wygląda. – pokręcił głową, a ja roześmiałam się
- Oj Tom. Ty lepiej tu do mnie nie zarywaj tylko do Kelsey leć migusiem z bukietem kwiatów i błagaj o wybaczenie. – ugryzłam kanapkę
- Spokojnie, niech się jeszcze z tym oswoi, ochłonie …
- Chyba sobie żartujesz ! – wypsnęło mi się na cały parter – Obiecuję tobie, że jak dziś do niej nie pójdziesz to jutro albo za 2 dni nie będziesz miał czego u niej szukać.
- Booo ?
- Bo stwierdzi, że nie zależy tobie na niej i, że sobie odpuściłeś.
Tom westchnął ciężko. – Te baby to są takie durne, że aż ich czasami szkoda.
- Parker mów tak jeszcze to jak te baby na ciebie wsiądą to dopiero wtedy będziesz miał ich dość. – powiedziałam z uniesioną brwią, opierając się tyłem o kredens.

Do kuchni wszedł Nathan.
- O kogo my tu mamy. – wyszczerzył się Tom – Zaspany BabyNath.
- Ale za to skorzystał z prysznica. – Sykes odgryzł się dla kumpla po czym przeszedł obok mnie do lodówki bez słowa

Popatrzyłam w podłogę, przygryzając od środka policzki niby to ze złości, niby ze śmiechu … Obraził się na mnie. Najzwyczajniej w świecie obraził się !
Tom zauważył brak zainteresowania Nathana w stosunku do mojej osoby i zapytał;
- Młody ? A u was to wszystko w porządku ?
„Młody” zawrócił się do kolegi z neutralną miną. – Tak. O co ci chodzi ?
Tom spojrzał na mnie. – Nie przywitałeś się z Victorią.
- A musiałem ? – usiadł do stołu, nie patrząc na mnie
Krew się we mnie zalała, ale jeszcze milczałam.
- Eeeee – Tom zgłupiał – chcecie pogadać sami ?
- Nie. – szybka odpowiedź kolegi
- Słońceee ?
- Tom daj spokój. – westchnęłam i zawróciłam się do kredensu, by nalać sobie soku
- Z dwojga złego to ja już wolę jak wy jesteście tacy uroczy i słodcy niż tacy o.
- Widocznie jak jest zbyt dobrze to trzeba skomplikować sprawę. – usłyszałam słowa Nathana, który przegryzał płatki. Doskonale wiedziałam do czego pił. Nie wytrzymałam tym razem i odwróciłam się z kubkiem w ręku.
- Widocznie trzeba więcej używać mózgu niż innych części ciała. – oświadczyłam i wyszłam na korytarz. Usłyszałam tylko rechot Toma i jakieś mruknięcie Nathana. Nie przejmując się tym, z torby wyciągnęłam ciuchy i poszłam do łazienki. Zaszłam jeszcze na górę i mimo tego, że Sykes był na mnie cięty, pożyczyłam od niego bluzę sportową na wierzch.



Zebrałam włosy w wysoki, luźny kucyk i zbiegłam na dół.
- Chcecie coś ? Wybieram się do sklepu.
Spojrzeli na mnie.
- Tak Vicky, możesz pożyczyć moją bluzę, nie musisz się mnie pytać.
- Tak też myślałam. – wystawiłam język do Nathana
- No Młody ! Ona w twoich ciuchach wygląda o niebo lepiej niż ty sam ! – zachwycił się Tom za co został momentalnie zgromiony wzrokiem przez kolegę – To znaczy … możesz mi Słońce jogurt kupić. – chrząknął, doprowadzając się do porządku
- Ok. – spojrzałam na Nathana –Ty coś chcesz ?
- Nie, dziękuję. – odpowiedział obrażonym tonem

Przewróciłam oczami, nałożyłam płaszcz i wyszłam z domu. W pobliskim supermarkecie kupiłam zamówienie Toma, a dla siebie żelki i herbatę owocową, za którą przepadałam i stęskniłam się po paru dniach nieobecności w Anglii. Wracałam już z powrotem do domu chłopaków, gdy usłyszałam dzwonek swojego telefonu …

 

 

Cześć Słodziaki ;* ! Od nexta chyba przyspieszę co nieco bowiem chce mi się już przejść do tej wyczekiwanej przeze mnie akcji, która jak dobrze policzyłam byłaby za 4 rozdziały, więc jeszcze trochę potrzymam Was w niepewności, ale mam nadzieję, że będzie warto ;).
Jej, wiem, że się powtarzam, ale nie potrafię być obojętna , gdy czytam od Was, że „jak zwykle po przeczytaniu rozdziału San, poprawił Wam się humor”, „z bananem na twarzy siedziałyście przed monitorem, czytając” czy ( co wywołało we mnie dziką furię szczęścia )- „ z chęcią wracacie na mojego bloga, któremu jedynie zostałyście wierne”.- Dziękuję Wam. Tak po prostu. Od serca. Właśnie dla takich zdań piszę i pisać nie przestanę póki będziecie.

Dziękuję <3.

18 komentarzy:

  1. Hdhdkcosiusgevbfkdsjsbsbjdos to ja dzisiaj tak Szybciutko
    rozdział nfjdjsod mega!!!!!!!!! O rany. Noe mogę sie tej akcji juz doczekac
    Kurde Nathan Nooooooo!
    Nie kłóccie sie ;______; chociaż.... w sumie za słodko było xd
    pisz szybko nexta Słońce ;*
    wenyyy <3
    Nika_TW

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chcę akcję z wiadomością o ciąży!!!
    Długo będę na nią czekać?
    Ja tu płaczę ;(
    ALe rozdział i humorki pana Sykesa były genialne.
    Pisz szybko kolejny rozdział i z tej racji życzę weny :*

    Zapraszam w wolnej chwili na swojego bloga:
    time-is-slepping-away.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Wracam do domu, wkurwiona, zła, dostalam dzisiaj dwie 2 i pałe. Kłocę się ze wszystkimi, wchodzę na kompa, patrze a ty dodałaś rozdział. Żebyś ty widziała moją radość. :3
    aż moja mama była zdziwiona.;)
    Czemu taki krótki? :c
    i JA JUŻ CHCE NOWY <3

    OdpowiedzUsuń
  4. huhuu xd
    ale beka xd
    Nathan Nathan ty zwierzu :p
    rdz super ^^
    kocham <333333333

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział zajebisty. A jaka to akcja teraz to będę cały czas o tym myśleć. Czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  6. rozdział fantastyczny:)
    oj Nathan obraził się na Vicky ale pewnie zaraz się pogodzą dziwnie by tak było jakby byli długo pokłóceni
    czekam na akcję z Sylwestrem i czy Vicy jest w ciąży czy też nie;p
    weny dużo życzę i czekam z niecierpliwością na next;)

    OdpowiedzUsuń
  7. no siemson trójkąciku!
    Ah ta akcja na początku!;) genialne no po prostu genialne.Zajebistych tekstów Vicki nie ma końca xd
    A Nath dalej swoje ,a Vicki dalej swoje oj to jest miłość ^^
    nie no ,ale Tom... kurde co on odstawia?! jej ten typek to jest jednak bez muzgi trochę.
    Przynajmniej Vicki może mu troche pod doradzać ,czyt.wprowadzić na prawidłowy tok myślenia ;)
    Pijany Nath <3

    E ej bejbe... co to ma być? i teraz mnie będzie ciekawość zżerać przez cb ;)
    nie wytrzymam dawaj szybko next ,albo nie!Daj najlepiej 4 rozdziały i wszystko się wyjaśni xd
    no w każdym bądź razie weny i do nn słońce ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejcia zawsze jak wchodze na twojego bloga i jest nowy rozdział to mam taki zaciesz że nie wiem co...
    Po prostu piszesz zajefajnie :) ciekawe co dalej z Foch-Nath...
    Czekam na nexta i dodaj go jak najszybciej!!!
    Twój Anonimek
    =D

    OdpowiedzUsuń
  9. tajemniczy telefon ? już mnie korci, żeby dowiedzieć się któż to dzwoni ;)
    od razu się usprawiedliwię, dlaczego nie dodaję rozdziałów u sb - najzwyczajniej w świecie nie mam czasu, szkoła wykańcza ;(
    obrażony Nathan ;D jaką miałam z niego bekę na końcu ^^
    do next'a ;**

    OdpowiedzUsuń
  10. Zajebisty.
    Pisz kolejny rozdział.
    Weny.
    Zapraszam na nowy rozdział:
    http://changedmyworldnathansykes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. No to się Nathy obraził XD Hhahahaha no jebłam *.*
    Ciekawe kiedy się pogodzą :D
    I te teksty Toma , że Vicky lepiej wygląda w ciuchach Nathana niż on sam :p
    Pisz w końcu co z tym brzuchemm chociaż narazie nie bolał ją :)
    I wgl ciekawe kto dzwonii ;)
    No i jak zwykle zaciesz bo czytaniu rozdziału u cb ;P
    Ale to już normaa
    I wgl co się stało że Vicky nie piła z nimi XD
    A szkodaaaa ;P
    i niech ten Tom idzie przeprosić Kels ^^
    Weny Kochana i do nexta :**

    OdpowiedzUsuń
  12. Heloł wierzchołku trojkata! ;* ;]

    Aż nie wiem od czego zaczac ;p Ale to chyba nie pierwszy raz xd
    Hmm.. Tom Ty palo jedna!!! I po co oszukiwac :/
    I dlaczego poszedl na impreze bez niej? :o Jezu, facety to jednak dziwne stwory, a mowia ze kobiety sa skomplikowane... brak slow ;p

    Hahahaha obrazony Nath, za to ze myslal swoja dolna czescia ciala, no ladnie... powiedz raz facetowi NIE w pewnej kwestii i jego meska duma na tym cierpi :p a potem jeszcze moze go przepraszaj? Jeeezu -.-
    Ale trzeba mu przyznac ze jest prawie tak uparty jak nasza Viki ;p

    Tom w ogole, te teksty do dziewczyny kumpla xp okeeeej ;D
    I Viki ma racje, niech leci do Kelsey, bo inaczej to pozamiatane...

    Ty to jestes dobry Cwaniak :p zawsze musisz tak trzymac w niepewnosci co? :p Nie bylabys soba, Crush Boy'u ? :p
    Po pierwsze kto dzwoni a po drugie TA AKCJA, na ktora czekasz i na ktora my wszystkie czekamy? :o
    Przez Ciebie mozna zwariowac... ^^
    Mam pewne podejrzeniaaa, ale nie zdradze, sprawdzimy moj 6 zmysl przewidywania ;p

    Dawaj te kolejne 4 rozdzialy ! Bo ja sie tu uczyc musze zeby rok zaliczyc a Ty mi takie nerwy dokladasz ;p

    Do napisania, Kochana! ;***

    OdpowiedzUsuń
  13. Popęd miotał Nathanem jak szatan xD
    Bardzo dobrze Vicky, bardzo dobrze! Nie ma to tamto po pijaku :P
    W sumie to lubię, jak mają do siebie wąty, bo i tak są taaaacy słodcy :) Co oczywiście jest Twoją zasługą, moja wspaniała, nieoceniona ale doceniona San :) x

    OdpowiedzUsuń
  14. Ejjj ale sie wszyscy rozpisuja ;) a ja tak krociotko :/ nie gniewaj sie ;) a co do rozdz. to cud , miod i orzeszki :) czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny rozdział !
    Jestem baaardzo ciekawa nexta !

    OdpowiedzUsuń
  16. No nie wierzę, Sykes strzelił focha niczym największa diva :D A Vicky miała rację, że wstrzymała jego lejce :P Pijany kowboj, to nie prawdziwy kowboj, o! ^^ Ech, z tym Parkerę to same problemy:p Jak mógł tak cholernie skłamac? Niech teraz bierze ta klamliwą dupe i leci przeprosić Kelsey, MIGUSIEM! ;> Czekam na kolejnusi;*

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo się cieszę, że nasze uwielbienie wpływa dobrze na Ciebie oraz Twoją wenę twórczą :D
    No a zachowanie Natha...no cóż tylko jednym można to skomentować: FACECI :P Chociaż dziwne,że w ogóle pamiętał o tym tym, że Wiktoria go olała :P MZ

    OdpowiedzUsuń
  18. Sykes mnie zadziwia;p Boska akcja;p Hehe;p I jeszcze jaki obrażony;pp
    Wiktoria ma do niego naprawdę anielską cierpliwość!!;p
    Wyczuwam tu jakąś ciąże?;p

    OdpowiedzUsuń