sobota, 26 października 2013

Ale to nie oświadczyny, prawda ... ? - rozdział 91.

3 dni później wracałam samolotem z Nathanem do Londynu. Patrząc przez okno samolotu na piękne, kłębiaste obłoki, podsumowywałam w głowie całą sytuację. Nie udało mi się pogodzić rodziców mimo starań i podstępów. Rozwód był przesądzony. Postanowione. Było mi bardzo przykro i ciężko z tego powodu toteż wracałam do Anglii ze świadomością, że między mną a rodzicami nie było w porządku – nie potrafiłam zatuszować w sobie żalu i dodatkowo nie pogodziłam się z Asią. Swojej siostrze również nie mogłam wybaczyć tego, że nic mi nie powiedziała o sytuacji rodziców.

Tego wieczora kiedy chciałam Nathanowi wyjawić prawdę o mojej domniemanej ciąży, a zadzwonił do niego Tom, przerywając mi, już potem nie podjęłam ponownie tego tematu i sprawa została zawieszona. Spanikowałam. Najzwyczajniej w świecie stchórzyłam i było mi z tym równie ciężko i źle …

- Vicky – Nath przeciągnął się, budząc – Ty nie śpisz w czasie lotu ? Co to za cud ? – pytał niemrawo
- Tak jakoś. – posłałam mu blady uśmiech – Wyspał się śpiący królewicz ?
- Hmmmm … - zastanowił się jakbym zadała mu śmiertelnie ważne pytanie – Nie.
Roześmiałam się cicho z jego spowolnionej reakcji i pocałowałam go w policzek.
- Omnomnom to było miłe. – uśmiechnął się szeroko i wskazywał dumnie palcem na drugi policzek, nastawiając się
- Nie masz ze mną za dobrze ? – założyłam ręce na piersi
- Zawsze mogę mieć jeszcze lepiej. No dawaj. Całuj.
Przewróciłam oczami ze śmiechem, ujęłam jego twarz w dłonie i pocałowałam go mocno, ale nie w policzek tylko w usta.
- I w ten sposób wykorzystałeś Sykes swój limit miesięczny na buziaki. – powiedziałam po okazanej czułości
- No co ty mówisz … ?
- No tak !
- Ale ja się nie zgadzam !
- Trudno.
- To w takim razie daję ci prawo, żebyś całowała mnie częściej.
- Nie masz takiego prawa. – mówiłam przez śmiech
- Mam i je tobie daję.
Pacnęłam się tylko bezsilnie w czoło. – Ciebie trzeba zacząć leczyć Młody.
- Za późno.
- Woho ! Autopojazd ?
- Czasami. – wyszczerzył się, machając brwiami
- Wariat.
- Ale mnie lubisz ?
- Tylko ciutkę.
- Zadowolę się i tym. – odpowiedział i wziął mnie za rękę, splatając nasze palce. Patrzyłam na nasze dłonie i spoważniałam.
- Nath …
- Co tam ?
- Kocham cię ... Jesteś jedyną osobą, która potrafi mnie zrozumieć, wesprzeć tak po prostu, bezinteresownie, rozbawić do łez
- Wkurzyć jak nikt inny … - przerwał, dodając
- Tak. – uśmiechnęłam się szeroko – To też. – przekręciłam głowę, by spojrzeć mu w oczy – Do końca życia nie będę potrafiła się tobie odwdzięczyć za to, że jesteś dla mnie taki wspaniały.
- Będziesz mogła się odwdzięczyć.
Ściągnęłam brwi zakłopotana. – Jak to ?
- Po prostu bądź ze mną zawsze. Do końca życia.
Patrzyłam na niego lekko zdumiona tą deklaracją. – Ale to nie oświadczyny, prawda … ?
- A zgodziłabyś się ? - serce szybciej mi zabiło i krew uderzyła do głowy. Nie wiedziałam co odpowiedzieć, co zostało przez niego zauważone. – Tak myślałem … - westchnął – Spokojnie, jak będę ci się chciał oświadczyć to zauważysz to od razu.
- Nathan, ale to nie tak … - jęknęłam
- Victoria, naprawdę nie ma żadnego problemu. Wiem. Rozmawialiśmy o tym już nieraz i wiem, że nie chcesz jeszcze ślubu. Bez obaw. – położył rękę na moim kolanie – Mamy czas. – uśmiechnął się. Odwzajemniłam gest i zsunęłam się z fotela, by móc oprzeć głowę o jego ramię. - Nie żałujesz, że już wracasz do Londynu ?
- Nic tam po mnie. – powiedziałam smutno – Może i nie rozumiałeś tego wszystkiego przez pryzmat rozmów po polsku, ale widziałeś co się działo.
- Widziałem … - westchnął – Ale nie przejmuj się.
- Nathan proszę cię. Jak mam się nie przejmować ?! – podniosłam się – Jestem pokłócona z najbliższą rodziną, czuję się okropnie, a ty mi mówisz tak po prostu, że mam się nie przejmować ?!
- Nie to miałem na myśli i nie patrz tak oskarżycielsko tymi swoimi dużymi oczami. … Ciężko mi patrzeć jak się zamartwiasz i chciałbym móc coś zrobić, żeby było ci lżej.
- Nie pogodzisz się z nimi za mnie. – skwitowałam – Postaram się trzymać swoje smutki i nerwy na wodzy i nie wracać do tego tematu niepotrzebnie. Przynajmniej w towarzystwie.
- Ale
- Koniec tematu. – powiedziałam stanowczym, ostrym tonem – W ogóle mam lekkiego stresa. – przyznałam się
- Przed czym ?
- Przed spotkaniem z chłopakami. – przygryzłam wargę, a Nathan dał w śmiech – Ej ! – szturchnęłam go – To nieładnie śmiać się z czyjegoś nieszczęścia !
- Nooooo – przeciągnął – nieszczęście to jeszcze przed tobą.
Spojrzałam na niego kapitulującym wzrokiem. – Wiesz kochanie. Wcale mi nie pomagasz.
- Wiem. – roześmiał się ponownie – Ale opitol będzie i to niezły. Od góry do dołu.
Kiwnęłam głową przyjmując to do świadomości. – Świetnie. Od razu mi lepiej.
- Oj daj spokój. – teraz on mnie szturchnął z szerokim uśmiechem
- Co nas nie zabije to nas wzmocni.
- Cokolwiek masz na myśli.
Wymieniliśmy znaczące spojrzenia. On nadal się śmiał, ale mi do śmiechu nie było …

W końcu wylądowaliśmy. Wyszliśmy z lotniska niespostrzeżenie i wsiedliśmy do taksówki. Powiedziałam kierowcy adres „Sweet Dreams”, a ten ruszył zaś Nathan zdziwiony patrzył na mnie.
- Myślałem, że do mnie od razu jedziemy.
- Nath ja mieszkam u Boba i Lucy. Nie u ciebie.
- Oj, ale mogłabyś przenocować dzisiaj u mnie.
- Mówisz to średnio 3 razy w tygodniu.
Uniósł znacząco brew. - Może powinno dać to do myślenia ?
- Co cię wzięło dziś na poruszanie takich tematów ?
- Tak generalnie to nie odpowiada się pytaniem na pytanie.
- Dlaczego ? - przewrócił w odpowiedzi oczami – Muszę pokazać się Bobowi i Lucy i ich uspokoić, tak ?
- Ty na serio boisz się reakcji chłopaków. – skomentował
- Wcale nie ! – zaprotestowałam – Po prostu muszę do „Sweet Dreams” pojechać.
- No dobrze, ale w takim razie za parę godzin przyjadę po ciebie i jedziemy do mnie.
- Ale Nathan …
- Wiesz, że nie przyjmuję sprzeciwów. – prychnął
- Musisz postawić na swoim, co ?!
- Oczywiście. – wzruszył ramionami – To będę u ciebie o 18.
Spojrzałam na zegarek. – Ale 18 jest za 1,5 godziny.
- …
- Chyba przesadzasz !
- Wcale nie.
Wzniosłam wzrok do góry. – Boże daj mi cierpliwość do tego człowieka.
W tym momencie taksówkarz parsknął, ale momentalnie, przywołując się do porządku chrząknął; - Przepraszam.
- Nic nie szkodzi.
- Ona tak ma.
- Nathan jeszcze słowo !

Faceci roześmiali się już na całość, a ja poddałam się bezradnie. Niecały kwadrans później wchodziłam już do cukierni.

- Victoria ! – Lucy szła do mnie zza lady z otwartymi ramionami – Dziecko gdzie ty byłaś ?
- Vicky ! – Bob wyszedł z kuchni – Co się z tobą działo ?
- Cześć. – uśmiechnęłam się przyjaźnie i przytuliłam każde z nich – Przepraszam, że tak wyszło, ale musiałam nagle wylecieć do Polski.
- Mhm, czyli z lokalizacją mieliśmy rację. – wyprostował się dumnie Bob
- Tak tak, słyszałam o wasze historycznej naradzie z Nathanem.
- Ale co się stało ?? – dopytywała się Lucy
- Mmmm … - zastanawiałam się, którą wersję im przedstawić – Moi rodzice się rozwodzą.
- Kochanie … - Lucy przytuliła mnie – Tak nam przykro …
- Vicky ... – Bobowi również zrobiło się smutno
- Ale dość. Nie chcę o tym rozmawiać. – wymuszony uśmiech
- Zjesz coś ?
- Nie, dzięki. Zapewne zjem z chłopakami.
- Z chłopakami ? – powtórzyła Lucy
- Wyczuwam Nathana. – roześmiał się Bob
- Ha ha ! – wystawiłam język
- Dobrze, dobrze. Leć.
- Najważniejsze, że jesteś cała i zdrowa.
- Inaczej być nie mogło. – puściłam oko

Posiedziałam z właścicielami cukierni do przyjazdu Nathana. Następnie zabrałam się z nim do domu The Wanted.
- Nie pytaj mnie dziesiąty raz czy się denerwuję, bo dziesiąty raz odpowiem, że się denerwuję. – uprzedziłam, wychodząc z samochodu
- Jak ja dawno nie widziałem mojej Victorii takiej zestresowanej. – objął mnie ramieniem
- Cieszy cię to ?!
- I mimo wszystko ten ostry ton. MMmm … Tak jest ! – z emocji zamknął dłoń w pięść i ze śmiechem otworzył przede mną drzwi do ich domu – Jesteśmy ! – krzyknął na całe gardło
- Hej … - odezwałam się niepewnie o wiele ciszej

Z salonu wyłonił się Tom … z kijem bejsbolowym ! Ze schodów zaczął schodzić wolnym krokiem Max i kręcił w dłoni skórzany pasek od spodni, z kuchni wyszedł Jay z patelnią zaś Siva z łazienki ukazał mi się z młotkiem. Wszyscy mieli pokerface na twarzy. Byli nie do poznania z tą powagą. Aż naprawdę się przeraziłam !

Przygryzłam wargę. – Chłopaki … przepraszam … Wiem jak to wyszło ... Ale … - zaczęłam się jąkać, a oprócz mojego głosu, w całym domu panowała totalna cisza – Lepiej bym się czuła … jakbyście odłożyli te wszystkie atrybuty … - przełknęłam ślinę – bo są wam kompletnie niepotrzebne … prawda … ? – na koniec prawie pisnęłam
- Słońce – Tom zaczął znacząco uderzać kijem bejsbolowym o swoją drugą dłoń – Przeskrobałaś sobie …
- No. – odezwał się Max, nie przerywając kręcenia paskiem – Nie spodziewaliśmy się tego po tobie.
- Niezły kawał nam wywinęłaś. – Jay przeglądał się w patelni
- Tak się nie robi. – Siva chuchnął na młotek
- No ja wiem, ale …
- Masz coś na swoje usprawiedliwienie ?
- Tak Tom; przywiozłam tą wódkę. – przewróciłam oczami

Parker momentalnie zapomniał się i wyszczerzył za co został upomniany chrząknięciem Maxa, który nadal stroił poważnego. Poczułam ulgę i przywróconą odwagę.

- Oj chłopaki noooo – weszłam do środka z uśmiechem i wzrokiem kota ze Shreka po czym wszyscy się na mnie rzucili z uściskami, rzucając w kąt atrybuty. Krzyczeli jeden przez drugiego coś w stylu; „Jak dobrze, że jesteś”, „Martwiliśmy się o ciebie”, „Nie rób nam tego więcej” … - Dobra, dajcie mi pooddychać ! – wyswobodziłam się ze śmiechem z ich objęć i całusów – A ty ! – zawróciłam się do Nathana, który z uśmiechem i założonymi rękami, oparty o framugę, przyglądał się nam – Masz pstryczek w nos ! Wiedziałeś, że tak to będzie wyglądać !

Uśmiechnął się tylko szeroko, prezentując swoje białe zęby.
- To ja proponuję tak – głos zabrał Max - zjemy coś na szybko i idziemy poszaleć na imprezę. Powrót Vicky to wspaniała okazja do balowania.
- Brak okazji to też wspaniała okazja do balowania. – poprawiłam
- Vicky ! Nie psuj dobrego wrażenia.
- Max, kogo ty chcesz oszukać ? – pogłaskałam go po głowie
- Jestem za ! Zapewne cała reszta też. Dlatego idę po ulotki z lodówki i coś zamówimy zaraz. – zgłosił się Tom
- Serio ? – skrzywiłam się – Ja i mój powrót tylko tyle jesteśmy warci ? Jakiegoś śmieciowego fast fooda ?
- Ommmmm podoba mi się to. – Jay zacierał ręce – Mów dalej.
- Dobra. – machnęłam ręką – Zrobię wam te naleśniki. - wszyscy jak jeden mąż przybili sobie piątki. Pokiwałam tylko głową. – Jak małe dzieci …
- Słońce potowarzyszyć ci ? – usłyszałam za sobą Toma, gdy kierowałam się do kuchni
- Jak chcesz.
- To potowarzyszę …
Parker wystawiał miski, a ja wyciągałam rzeczy spożywcze, które były mi potrzebne.
- Naprawdę kamień z serca, że już cię mamy z powrotem. Cieszę się bardzo, że jesteś. – dał mi buziaka
- Ja też się cieszę. W ogóle genialnie, że wychodzimy gdzieś na imprezę.
- O taaaaaak. Trzeba odreagować te kilka dni nerwówki.
- Racja. Mam ochotę się uwalić dziś, Tom.
Brunet spojrzał na mnie zadziornie. – Jeśli liczysz, że będę twoim kompanem, to lepiej trafić nie mogłaś Słońce !

 



Salut ! Czy ktoś tu domagał się szybkiego nexta pod groźbą nieprzespanych nocy albo nawet i zgonu ;> ?? Zatem spięłam poślady i napisałam go specjalnie dla Was migusiem ;D. Rach ciach i gotowe.
W ogóle czego ja się dowiaduję ?! – Moje Czytelniczki są w nałogu ? … Nie potrafią się opanowywać i kilka razy dziennie odświeżają Wantedowe Story ?? … No większej radochy nie mogłyście mi sprawić ;] ! Ten nałóg jak najbardziej Wam usprawiedliwiam ;). Zdajecie sobie sprawę z tego, że dokładnie jutro minie 9 miesięcy odkąd istnieje ten blog ? : )

Witam nowe Czytelniczki : ) ! Jestem niezmiernie dumna, że przebrnęłyście przez wszystkie rozdziały i dołączyłyście do nas :).
U mnie nic w sumie nie zmieniło się od wczoraj ;p. Zrezygnowałyśmy jednak z dziewczynami z nocnej imprezy i miałam przynajmniej czas na naukę, którą zaniedbałam przez ostatni czas, ale wychodzę już na prostą, więc tym się pocieszam ;).

Obecnie żyję tylko tym, że w środę jadę do rodzinnego domu. Baaaaaardzo chce mi się już tego i nie mogę się wprost doczekać !

Chyba czas podnieść tyłeczek z łóżka i pomyśleć o jakimś śniadanio- obiedzie ;), a potem wracam do swoich bazgrołek i zeszycików, bo statystyka i historia filozofii nadal na mnie czekają i nie odpuszczą :p. Jesteśmy w kontakcie !

Buziam ;* !

21 komentarzy:

  1. Super rozdział :)
    Czy Vicki powie o tej ' ciąży ' Nathanowi ?
    W ogóle jak chłopaki z tymi atrybutami wyskoczyli
    A Nathan o wszystkm wiedział :P
    Czekam na nn :*

    Plissss wpadnij do mnie ,bardzo proszę tw-fanblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka ja zadowolona jestem. :3
    Osłoda dla mej aktualnej złej sytuacji.
    Myślałam, że oni dłużej posiedzą tej Polsce.
    I że Vicky zabierze Nathanowi komórkę i go rozłączy z Parkerem by mogła mu powiedzieć o ciązy której nie ma.
    Może wszystko się wyda kiedy się upije na tej imprezie. :>
    Czekam na następny z niecierpliwością. <3
    Buziaki. :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehehehe ,nom. Wpadłam w nałóg ciągłego sprawdzania twojego bloga. I dziękuje , że na następny dzień dałaś nexta . Normalnie cie KOCHAM. A tytuł rozdziału mnie zaskoczył.. Ahahahah reakcja Vicky jak zobaczyła chłopaków z niebezpiecznymi narzędziami. My tu gadu gadu a mnie herbatka stygnie. Czeekam na nexta tak bardzo szybko, że znowu zacznę odświeżać stronę co 5 minut.Wohoo ake się rozpisałam i to tak solidnie, hehehe ;D Całuję i do nn <3

    OdpowiedzUsuń
  4. kjssssagvuidhgvisudhfcioasJcfigvusdvuidsh OMNOMNOMNOMNOMNOMNOMNOM !
    Wyczuwam mocną imprezę ;o Może zwierzenia po pijaku hmmmm? dobra, btw ubóstwiam ten rozdział Kochana! Jest niesamowity!
    Jejku Natty ♥ O JAAAAAAAAACIE ♥
    Hahahahahahhaha ryczałam ze śmiechu wyobrażając sobie chłopaków w takiej akcji hahahahahahahahaha ! Banan na ryju? Zawsze i wszędzie przy twoim blogu kochana!
    Pisz SZYBKO nexta bo ja też nałogowiec
    Wenyyy ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam Cię, uwielbiam, uwielbiam <3 nawet nie wiesz jak się cieszę, że tak szybko dodajesz :)
    rozdział super, mam tylko nadzieję, że Vicky powie w końcu Nathanowi dlaczego naprawdę wyjechała.
    mmmm, imprezka ;p będzie się działo na pewno!
    pisz, pisz nexta szybciutko.
    pozdrawiam.

    zapraszam też do siebie -> http://let-me-be-your-strength.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Super opowiadanie
    czekam na next'a

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam! No to Słońce przygotuj się na najdłuższy komentarz ever! ;)
    Więc ta zacznę moją epopeję tym że kurde przez 1 dzień byłam pozbawiona internertu a tu takie newsy i rewelacje! O Mamo!
    poprzedni rozdział ... popłakałam się op prostu co tu dużo kryć.Wyszło genialnie no idealnie po prostu <3 Nathan taki opiekuńczy kochany i czuły i Vciki też zachowała spokój -płakała.. czytałam pełna emocji ^^

    A co do tego rozdziału boskiego to ...
    Boże ze mną jest naprawdę coś nie tak O.o zamiast "kłębiaste obłoki" przeczytałam "kiełbasiane" xd haha albo ...
    - Masz coś na swoje usprawiedliwienie ?
    - Tak Tom; przywiozłam tą wódkę.
    Mega!! ;D hahah i jak przeczytałam o Tomie z kijem bejsbolowym i reszcie gangsty ze swoimi narzędziami mordu to najnormalniej sikałam ze śmiechu ;D
    hahah i nie dziwie sie że Wiki się bała ;)
    ale wiedziałam że nie powie o tej "ciąży" w sumie pretekst który sam zaistniał o rozwodzie rodziców wystarczał.
    Hmm co jeszcze ..?
    A!! oświadczyny! hahah żebyś tyko widziała moja minę i słyszała mój pisk kiedy przeczytałam tytuł rozdziału to byś pomyślała że jestem nieźle stuknięta! ;D
    takie deklaracje <3 a jeszcze pamiętam jak nie tak dawno tych dwoje beształo sie nawzajem.Nath rozwalił garbuska Vicki... to takie magiczne że tak potrafisz ciągnąć to opowiadanie a każdy chce tylko więcej i kolejne rozdziały. <3

    Cóż moge Ci mój kochany Misku powiedzieć.Jestem zaskoczona że tak szybciutko dodałaś rozdziały i ubolewam że przegapiłam poprzedni.
    Hmmm... wycałowywuje cię i jak najmocniej wyściskuje! Kocham twoje opko i jestem pod wrażeniem talentu. ;)
    Weny i jak zwykle czekam z niepokojem na nexciora! ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. czyli jednak rozwód ;( szkoda mi Vicky
    dobrze, że jest już w Londynie, bo tutaj ma mnóstwo prawdziwych przyjaciół i chłopaka
    z reakcji taksówkarza to się wcale nie dziwię ;)
    Vicky jaka zestresowana przed wizytą w domu i to powitanie jakie jej chłopaki zgotowali, normalnie się popłakałam ze śmiechu, na poważnie, ja tu pieję jak głupia, a tam Vicky w portki leje ze strachu, nienormalna jestem xD
    ledwo przyjechała a już za prywatnego kucharza robi ;)
    impreza ? szykuje się niezła zabawa i odreagowanie od problemów, oby chłopcy nie zawiedli, a Vicky niech się upije za wszystkie czasy, co ja mówię, przecież nie powinno się zalewać swoich smutków w alkoholu, jeszcze wpadnie w alkoholizm, a jeszcze nawet nie wyszła z anoreksji
    ciekawe czy powie o domniemanej ciąży ? i jeżeli już to jaka bd reakcja Nathana ?
    wcale się nie złoszczę za to, że dodajesz tak szybko next'a, wręcz skaczę pod sufit z tego powodu xD
    9 miesięcy ? wantedowe story urodzi dzidziusia ;D
    trzymaj się i żeby ci szybko zleciał czas do środy ;**** weeny

    OdpowiedzUsuń
  9. HAHHAHA JA RÓWNIEŻ CO CHWILE ODŚWIEŻAM ŻEBY ZOBACZYĆ CZY JEST NOWY ;D
    ja kocham to opowiadanie normalnie <333
    tu sie zawsze coś dzieje XDD
    wyczuwam melanżyk :p
    jak u mnie normalnie :)
    pisz SZYBKO..
    najlepiej BARDZO SZYBKO następny :*
    miłej nauki <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak dobrze, że dodałaś kolejny rozdział, bo chyba bym nie przeżyła jakby go nie było dziś ;) Cudowny jak zawsze *-* Nie wiem jak ty to robisz ;D
    Czekam na następny z niecierpliwością ;)
    Miłej nauki, pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej Ziomeczku moj ;**
    JEJ! :D to mi zrobilas surprise tym rozdzialem ;)) taki szybki ze hoho ^^

    Od poczatku idac, ta rozmowa w samolocie i przerazenie Viki jak tylko cos napomknie sie o oswiadczynach - boskie :D Ja tam czekam az moj mezczyzna ukleknie przede mna i poprosi mnie o reke oww... *.* Ale on jest taka wlasnie Wiktoria, a ja takim Nathanem :p Nonic, zbaczam z tematu :p
    Hah, jak ona sie bala chlopakow xp No i co sie dziwic? :o jak oni z tymi bejsbolami, paskami, mlotkami i patelniami ja przywitali :o hahahaha Glupki :D No i jak udo ruchac Toma? POLSKA WODKA! :d a jakze :D
    No i jak zwykle wszelkie powroty koncza sie imprezka, jakzeby inaczej :D
    Wikunia nam sie schla i ciekawe czy cos bedzie odwalac ;p

    Ciesze sie, Kochanie, ze jestes z nami 9 miesiecy! <333 (czyli co, dzidzia? :D) i oby jeszcze dluuuuugo dluuuuugo dalej Twoja wyobraznia dawala nam powody do smiechu, lez, szczescia, smutku, rozczarowan, zwrotow akcji i to w czym jestes the best - zaskoczen :) ;** Zdolniacha ^^ ;**

    O jaaa wspolczuje statystki ;p i zycze zebys nie miala nigdy ekonometrii, bo to milion razy gorsze od stat. -.- ;**
    Buziakuje mocno Trojkacie! ;**

    OdpowiedzUsuń
  12. Rzeczywiście szybko dodałaś ^^
    Hahahaha noo nieźleeee.. Ale Viktorie wystraszyli ;P
    Głupkiiii :P
    No ale na szczęście z powrotem jest w Londynie i wszyscy jest dobrze :)
    No ale niech w końcu powie Nathanowi o tej ciąży.
    No ale z chłopakami było najlepsze ^^
    A Tom jaka radochaa że Vicky polską wódke przywiozła.. hahahahaha :D
    No maasz zajefajne pomysły!!!
    Anusiak dobrze mówi, polać jej!!! Mam nadzieję że zostaniesz z nami jak najdłużej ze swoimi cudownymi pomysłami ^^
    Weny Kochana i czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  13. rozdział fantastyczny:)
    chłopaki jak się przyszykowali na przyjazd Victorii... ale Tom jak zwykle słyszy słowo wódka i już o wszystkim zapomina;d
    o i Nathan o wszystkim wiedział jak to będzie:)
    jestem ciekawa czy Vicky powie Nathowi o tej "ciąży"
    weny dużo życzę i czekam na szybkiego nexta;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajnie napisłaś o tych chłopakach. No i ogółem ... Fajny rozdział
    Sory że tak krótko ale też ide siem uczyć na testy
    Anonimek
    =D

    OdpowiedzUsuń
  15. I'm back! Przepraszam, że tyle mnie nie było, ale Ty wiesz wszystko co i jak, prawda? :)

    Przeczytałam tyle rozdziałów, że wszystko mi się zlewa w całość, ale powiem Ci tak - jak myślę o studiach, to mam ochotę napić się z Tomem i Vicky :P

    Tak się zaczytałam, że już krucho u mnie z czasem, przy następnym rozdziale wyskrobię coś bardziej konstruktywnego, ale mimo to wiesz, że uwielbiam to opowiadanie :D
    Na dniach postaram się coś dodać na swojego bloga ;) xx

    OdpowiedzUsuń
  16. wracam do komentowania :)
    soł...hahahahhahahahaahahaha *leży na podłodze i nie może się pozbierać* scena przywitania - po prostu geniusz <3
    i coś czuję, że 'ta noc' skończy się ciekawie - Vicky i Tom pijący razem..ojojoj. zgona lub jakieś ciekawe akcje wyczuwam :D
    generalnie rozdział wspaniały.
    pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  17. uwielbiammm to :P czekam na next :P pisz szybciutko :P ej a tak propos to co ten Nath takie podchody robi z tymi oświadczynami ??!! planuje coś ? :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Hejka :)
    Wybacz, że dopiero teraz komentuje, ale czytałam ostatni rozdział na komórce w autobusie i myślałam, że skomentowałam go, no ale jak widać nie...
    Powiem ci, że czekam na dalszy ciąg wydarzeń i mam nadzieję, że on również pojawi się szybko, gdyż sama ostatnio dołączyłam do osób, które codziennie sprawdzają, czy coś nowego się pojawiło ^^
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  19. heej. :) ten blog jest genialny! codziennie sprawdzam, czy dodałaś nowy rozdział, wielbie cię! :) <3
    ZAPRASZAM NA BLOGA MOJEJ KOLEŻANKI, TAKŻE LUBI TW I JEJ MOTYWACJA SĄ KOMENTARZE, Z RESZTĄ JAK DLA KAŻDEJ PISARKI. :3 PROSZĘ KOMENTUJCIE, BO INACZEJ ONA ZREZYGNUJE Z PISANIA TEGO BLOGA, A JEST NA PRAWDĘ FAJNY, A DZIEWCZYNA MA TALENT. :) z góry bardzo dziękuję i pzdr. :]
    http://vnoting1.bajki.co/ < ---- link. ;3

    OdpowiedzUsuń
  20. Właśnie weszłam tu piąty raz dzisiaj... No dodaj coś już no <3

    OdpowiedzUsuń