środa, 30 stycznia 2013

The Wanted ? - rozdział 3.

Obudził mnie z dołu głos Boba ; - Vicky wstawaj, bo spóźnisz się do pracy ! –
Z niechęcią otworzyłam jedno oko – Która to godzina, że tak krzyczysz ?.. – mruknęłam sama do siebie. Spojrzałam na zegarek – Cholera jasna ! – zerwałam się piorunem. Była 7.40 ! Zapomniałam wczoraj nastawić budzik na czas. Latałam w tą i z powrotem pakując rzeczy do torby, nakładając ciuchy, czesząc i malując się jednocześnie. Nie miałam czasu na związywanie włosów- rude, delikatne fale opadły na piersi.

Po niecałych 10 minutach siedziałam już w samochodzie. Wyjechałam spod cukierni i z piskiem opon wjechałam na główną ulicę. Przecznicę dalej jechałam już z większą prędkością niż była dozwolona, ale w ostatniej chwili na skrzyżowaniu zmieniło się światło na czerwone. Dałam po hamulcach. Po jakichś trzech sekundach usłyszałam za sobą pisk opon, a następnie huk połączony ze zgrzytem, dalej jakaś siła z tyłu pchnęła mnie na kierownicę. Na szczęście nie było to mocne uderzenie. Podniosłam głowę. Co to było? Skojarzyłam fakty. O nie. Nie mów, że ktoś wjechał mi w dupę… Postanowiłam zobaczyć czy moje przypuszczenia są prawdziwe. Wysiadłam… A jak! Przód jakiegoś czarnego luksusowego auta siedział w skasowanym tyle mojego i tak ledwo jeżdżącego garbuska. Opanowała mnie fala niesamowitego wkurzenia. Z tamtego auta wysiadł jakiś chłopak modnie ubrany, w okularach przeciwsłonecznych. Szedł w moją stronę.

- Co ty facet zrobiłeś ?! – wydarłam się na niego
- Ja ??!! Od kiedy to się tak gwałtownie hamuje ?! – był w podobnym stanie co ja
- A co ty ślepy, że czerwonego nie widziałeś ?! Czy binokle zaciemniły ci pole widzenia ?! –
- Gdyby przede mną nie jechała histeryczka tylko dobry kierowca to by do niczego nie doszło ! –

Ludzie trzymajcie mnie !

- Kto ci kazał jechać tuż za mną ?! Skoro już wsiadłeś za kółko to powinieneś wiedzieć coś o bezpiecznej odległości ! Masz szczęście, że ubezpieczyłam się od bałwanów na drodze! –
- A ty masz szczęście, że nie byłem egzaminatorem na twoim prawku, bo blaszki nie zobaczyłabyś przez 10 lat ! – koleś się rozkręcał
- A oprócz tych wszystkich głupot, które powiedziałeś masz coś jeszcze do powiedzenia ?! Nie ? – nie czekałam na jego odpowiedź – Świetnie ! – wyciągnęłam telefon, wybrałam nr do Boba i czekałam na połączenie

- Co robisz ? – spytał sprawca wypadku
Olałam jego pytanie, dodzwoniłam się do Boba : - Bob błagam cię, pomóż mi. Proszę przyjedź na przecznicę od „Sweet Dreams”. Tylko swoim samochodem. – zaznaczyłam
- Dobrze, ale o co chodzi ? –
Spojrzałam na kolesia w okularach – Jakiś super rajdowiec wjechał mi w tył. – ironizowałam, patrząc na typa. Chłopak ze złości zawrócił się do mnie tyłem i kiwał głową.
- Zaraz będę. Daj mi minutkę. – rozłączyliśmy się.

- Gdybyś jechała jak należy – zaczął tamten
- Zamknij się już okej ?! – warknęłam na niego – Mój znajomy zaraz przyjedzie to załatwicie wszystkie dokumenty. Choć i tak z mojego auta już pożytku nie będzie. – spojrzałam na rozwalony całkowicie tył
- Sama jesteś sobie winna ! – wytknął mi palcem
- Jeżeli chcesz siebie przekonać do tej wersji to krzycz to dalej ! – byłam zdenerwowana coraz bardziej jego gadaniem

Koło nas ustawił się znany mi samochód :
- Bob dobrze, że jesteś – zwróciłam się do niego, gdy wysiadł – Bo z nas dwóch – wskazałam na kolesia – jedno by nie wyszło cało. -
- Dobrze dobrze spokojnie. Co się stało ? – Bob spróbował opanować sytuację. W jednym momencie zaczęłam się z tamtym chłopakiem przekrzykiwać, opowiadając swoją wersję.
- Cisza ! – huknął Bob. Uciszyliśmy się od razu – Vicky, mów. – udzielił mi głosu
- A co tu mówić w sumie ..? Miałam czerwone i się zatrzymałam a ten – chłopak założył ręce, czekając na epitet – On – poprawiłam się grzecznie – nie wyhamował i wjechał mi w tył ! –
- Może nie pomijałabyś z jaką prędkością jechałaś ? – wtrącił już całkiem uspokojony chłopak
- Bob proszę cię załatw to, bo jak nie to ja załatwię jego ! – krzyknęłam po czym odwróciłam się, żeby odejść
- Jednak prawdę mówili, że rude to złośliwe – koleś wyraźnie był ubawiony. Odwróciłam się z impetem i przemierzyłam dystans nas dzielący w trzy kroki. Jak dali Bóg przyłożyłabym mu i Bob to zauważył, bo przede mną wyłoniła się jego ręka ;
- Łoł łoł łoł, Vicky spokojnie ! Idź lepiej do pracy. –
- No żesz kurde ! Jeszcze do roboty się spóźnię przez … -
- Nie dokańczaj. – Bob wziął mnie za ramiona i odwrócił – Poradzę sobie. Nie przejmuj się.-
- Narazie. – mruknęłam i zrobiłam krok w przód
- Miłego dnia ! – usłyszałam za sobą.
Odwróciłam się; chłopak w okularach wysyłał mi uśmiech z reklamy pasty do zębów.
- Oooooohhhhhh !!!!!! – wzniosłam tylko głowę do góry. Wiedziałam, że znowu chciał mnie sprowokować, ale tym razem musiałam odpuścić – czekała na mnie praca. Szłam skrótami. Byłam poddenerwowana. Cały poranek był „świetny”: najpierw siedzenie do 4.z pracą, potem budzik nie zadzwonił, wypadek i ten pewny siebie, zarozumiały właściciel auta.

Byłam w takim stanie, że żaden złodziejaszek czy bandyta nie podskoczyłby mi. Spieszyłam się do redakcji. Do budynku weszłam, gdy zegarek wskazywał 8:08. Chciałam nie wzbudzając żadnych podejrzeń przedostać się do swojego pokoju. Chytrze gnałam po korytarzach byle tylko nie natknąć się na Johna. Gdy otwierałam drzwi do swojego pokoju stałam tyłem, rozglądając się czy „przypadkiem” gdzieś zza rogu nie wychodzi „ukochany szef”. Tak też tyłem weszłam do pokoju, zamykając drzwi. Usłyszałam niespodziewane chrząknięcie. Podskoczyłam jak oparzona. Odwróciłam się- przede mną stali faceci. Kojarzyłam ich.
- The Wanted ? – spytałam głupkowato ze zdziwienia
- Tak – odpowiedział jeden
- Raczej nie renifery świętego Mikołaja – dodał drugi z uśmiechem
- A ja weszłam na pewno do swojego pokoju ? – patrzyłam na nich uważnie, łapiąc za klamkę
- Jeśli jesteś Victoria Minc to na pewno. –
- A wy nie mieliście w takim razie czekać w pokoju gościnnym? – patrzyłam na wszystkich po kolei
- Kazali nam przyjść tu. – wzruszyli ramionami
- Ok ok – czas było się ogarnąć – w takim razie usiądźcie, proszę – wskazałam im miejsce na kanapie, posłusznie na niej usiedli.

Podeszłam do biurka i zaczęłam rozpakowywać swoje rzeczy.
- Przepraszam, że się spóźniłam i musieliście czekać. –
- Spoko –
- My też niedawno przyszliśmy. –
Uśmiechnęłam się tylko do nich.

- Jeden jeszcze zaraz dojdzie, bo musiał załatwić coś na mieście.- uprzedzili
- Luz. To chcecie na niego poczekać czy możemy zacząć bez niego ? – spytałam ich. Spojrzeli na siebie. Porozumieli się wzrokiem ( bo inaczej tego wytłumaczyć nie umiem ) po czym odpowiedzieli mi, że lepiej poczekać, bo chcą być wszyscy razem, na co odpowiedziałam, że rozumiem. Wyjęłam tylko kartki na biurko i byłam już przygotowana.

- Przepraszam, mogę otworzyć okno ? Ciepło tu. – spytał jeden
- Proszę – uśmiechnęłam się

Chłopak otworzył okno. Po chwili zawiał do środka wiatr i rozwiał moje kartki z biurka.
- O sorry ! – ten sam podszedł do okna i od razu je zamknął, dwaj podnieśli zapiski, które poleciały pod ich nogi.
Ja musiałam podnieść te, które wylądowały pod biurkiem. Zrobiłam, więc po nie nura. Usłyszałam, że drzwi do gabinetu zostały otworzone i ktoś wszedł :
- Sorry chłopaki, już jestem ! –
Zaraz zaraz, skądś znam ten głos ! Raptownie, instynktownie podniosłam głowę, by zobaczyć kto to, ale rąbnęłam w spód biurka, robiąc przy tym niezły huk.
- Wszystko w porządku ? – spytali wszyscy na raz
- Tak – jęknęłam, masując obolałe miejsce.

Wygrzebałam się już ostrożnie (!) spod biurka. Byłam na klęczkach z kartkami w dłoni, gdy zobaczyłam kto nowy przyszedł i stał naprzeciwko mnie …
- Serio ? – jęknęłam tylko na jego widok

To był sprawca wypadku … Już bez okularów przeciwsłonecznych na nosie- wystawały z kieszeni w kurtce. Uśmiechnął się i wyciągnął do mnie rękę, by pomóc wstać. Nie, dziękuję. Wstałam bez jego pomocy i takim sposobem znaleźliśmy się face2face.
- Taka panika, a jednak nie spóźniłaś się do pracy .- zaczął z szelmowskim uśmiechem
- Spóźniłam. Tak samo jak ty na wywiad. –
- Ale wszystko załatwione. – wzruszył ramieniem
- Czyżby ? – zironizowałam – Moje auto też zostało załatwione. Na amen ! –

Chłopaki patrzyli w szoku to na mnie to na niego.
- To wy się znacie ??? -


Ta dam! Jest i kolejny z nutką tajemnicy :] . Jakieś obstawienia który to z chłopaków ;> ? specjalnie kombinowałam, żeby to przytrzymać trochę ;P Nadążacie z czytaniem? Byłam na jakiejś fali i w godzinę codziennie rozdziały pisałam o_O . Publikuję od razu, bo od poniedziałku zaczynam szkołę, więc już tak różowo nie będzie, a chciałam mieć parę rozdziałów ;) Teraz łatwo nie będzie z nextem, bo muszę coś wymyślić, ale spoko- główka pracuje,a wy moje drogie komentujcie ;)
Ściskam ! :)

5 komentarzy:

  1. No to ją myślę że główka pracuje :D
    Super rozdział
    Kto to może być Tom albo Nathan
    Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  2. Ajajaj to sie narobiło. :D
    Nie jestem co do tego pewna ale wydaje mi się że to Nathan.
    Dawaj szybciutko nn. ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Olaboga!Ale się uśmiałam z tego rozdziału:D
    Musisz mieć wieeelkie poczucie humoru,lubię to!;D
    Znalazłam Twojego bloga wczoraj i powiem to teraz z ręką na sercu,że mi się cholernie podoba!:)
    Uuu geniuszu,wyczuwam nowego bloga na który będę zaglądać^^
    No to ten ja już czekam na następny a i przy okazji chciałabym Ci powiedzieć,że NUTKĄ tajemnicy bym nie nazwała to co tu zasiałaś:P
    Do następnego!;D

    OdpowiedzUsuń
  4. ja obstawiam ... Nathana albo Toma ;p
    znając mnie to pewnie nie trafiłam xd
    super rozdział ;D
    dawaj next ! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. żeby nie nathan bo wtedy będą razem a na wszystkich blogach o the wanted to własnie główna bohaterka jest z nathanem

    OdpowiedzUsuń