czwartek, 31 stycznia 2013

I co teraz ? - rozdział 4.

- Ta – wypsnęło mi się
- Powiedzmy –
- Ej stary ! Nic nam nie mówiłeś, że twoja znajoma będzie robiła z nami wywiad ! –
- Nie jestem jego znajomą ! – syknęłam
- Uuuuu Nathan musiałeś przegiąć … -
- Wręcz przeciwnie – spojrzał mi w oczy z satysfakcją – To ona –
- Możemy zacząć ten wywiad w końcu ? – wypaliłam
- Twoje życzenie jest dla nas rozkazem – Nathan dosiadł się do kolegów na kanapę, usiadłam naprzeciwko nich na krześle
- Jak już wiecie, a przynajmniej niektórzy – zatrzymałam wzrok na Nathanie – nazywam się Victoria Minc. Za chwilę włączę dyktafon i zadam wam parę pytań . –
- A co będzie jeśli nie odpowiem na jakieś ? – spytał Nathan z zadziornym uśmiechem
- A planujesz nie odpowiadać ? –
- No na niektóre wolałbym nie, np. jeśli dotyczyłyby ruchu drogowego. –
- Ruchu drogowego ??? – chłopaki patrzyli na niego jakby spadł z księżyca

Ja wiedziałam o co mu chodzi. Popatrzyłam jeszcze na niego przez chwilę po czym stwierdziłam, że wracam do wywiadu, który zapowiadał się ciekawie … Musiałam uzbroić się w cierpliwość, ignorować wszelkie inne aluzje 1/5 The Wanted i wykonać perfekcyjnie swoją pracę. Czterej pozostali przedstawili się: mulat z wystającymi kośćmi policzkowymi to Siva, głowa z loczkami to Jay, przeciwieństwo jego to Max, a brunet to Tom.
Ok, zaczynamy. Włączyłam dyktafon.

- Magazyn „Billboard” wybrał najgorętsze piosenki 2012 roku. Wasz utwór „Glad You Came” zajął na tej liście wysokie 6.miejsce. Co wy na to ? –
- A na ile miejsc była ta lista ? – zapytał nie kto inny jak uśmiechnięty Nathan
Oddychaj Victorio.. – Na 100 – odpowiedziałam najłagodniej jak tylko umiałam, ścinając Sykesa- nie mogłam się powstrzymać
- To dla nas wielkie wyróżnienie. Tym bardziej, że na tej liście znalazły się gwiazdy wielkiego formatu, z którymi nie możemy się porównywać . Jeszcze. – uśmiechnął się Siva

- „Let me love you” Ne yo w waszym wykonaniu to spokojna, romantyczna ballada. Wykonaliście ją w akompaniamencie pianina, co brzmi naprawdę dobrze. Dlaczego taki pomysł ? – zadałam pytanie
- A dlaczego nie ? – oczywiście: Sykes
- To jest wasza odpowiedź ? – uniosłam brew, patrząc co na to reszta
- Nie. Oczywiście, że nie. – Max popatrzył srogo na przedmówcę – Większość naszych coverów powstaje tylko przy pomocy gitar czy to pianina jak wspomniałaś. Lubimy tak sobie raz na jakiś czas pokombinować i zrobić coś innego. –

Pokiwałam głową – Dlaczego przełożyliście datę premiery swojej płyty ? –
- * Wszystko zależy od nas. – głos zabrał Tom – Jesteśmy artystami i może się to nie podobać wytwórni, ale nic na to nie poradzą. W tym roku dużo podróżowaliśmy, kiedy mieliśmy pracować nad nowym materiałem ? Mamy na razie 9 piosenek, z których jesteśmy zadowoleni i , które moglibyśmy zaprezentować, ale wolelibyśmy mieć pełen album, z którego będziemy dumni. –
- Nathan ostatnio w ciągu jednego dnia napisał dwie piosenki . –dodał Siva
Zdolna bestia …
- Chcesz coś dodać ? –spojrzałam na Sykesa, który wzruszył ramionami, za co dostał kuksańca od obok siedzącego Toma
- Stawiamy na jakość nie na ilość . – odezwał się
- Okeeeeej … - skwitowałam
- Victoria, możemy cię poprosić o dwie minutki przerwy ? – spytał Max
- Musimy coś wyjaśnić. – odezwał się po raz pierwszy Jay, patrząc na Nathana

Trochę mnie to zdziwiło. – Dobra.. to… zostawię was …- zmarszczyłam brwi. Wstałam i wyszłam z pokoju. Oparłam się o ścianę, myśląc co dalej.
- Młody co ty wyprawiasz ? – Max
- Czemu jesteś jak wrzód na tyłku ? – Tom
- Co ci ona zrobiła, że nie możesz się normalnie zachowywać ? – Jay
- Weź się ogarnij. – Siva

Chłopaki wsiedli na Nathana. Nie chciałam tego słuchać. To nie była moja sprawa. Przeprowadzam z nimi tylko wywiad. Poszłam do łazienki. Wróciłam i zajrzałam do pokoju, gdzie chłopaki już ze sobą żartowali.
- Już można ? –
- Tak, jasne. – uśmiechali się do mnie. WSZYSCY. Włącznie z panem N.S. -,-
Weszłam do środka i zajęłam swoje miejsce.
- Kolejne pytanie : Czy to prawda, że zaproponowaliście chłopakom z One Direction bójkę, która ostatecznie miałaby rozstrzygnąć, który z boysbandów jest lepszy ? – spojrzałam uważnie na każdego po kolei
- Od kilku miesięcy trwają słowne przepychanki między nami. – zaczął Tom
- *Jestem tym zmęczony – kontynuował Jay – i zaproponowałem wreszcie pół-żartem pół-serio, że spory te powinny być rozstrzygnięte w bójce. To powinna być tradycyjna barowa bójka. Nie wyglądałoby to elegancko, w końcu nie trenujemy kung fu, ani nic takiego. To byłaby męska nawalanka. –
Uśmiechnęłam się – Kto by wygrał ? –
Jay roześmiał się - *A jak myślisz, kto ? –
- *Chyba tak naprawdę im się podobamy – pokiwał głową Max – W ten sposób z nami flirtują. – puścił zacieszony (xd) do mnie oko
- To byłoby interesujące. – przyznałam z brechą
- No na pewno niezły skandal by wyszedł. – Nathan spojrzał na mnie znacząco
Chłopaki jak jeden mąż odwrócili się w stronę Sykesa.
- O co wam chodzi ? – wyjechał do nich, Vicky oddychaj…
- Rozmawialiśmy przed chwilą o tym. – przypomniał mu Max
- A co ja takiego robię ? – udawał niewiniątko
- Stroisz fochy jak jakaś nadęta panna. – wypaliłam co spowodowało, że momentalnie wszyscy na mnie spojrzeli
- O to to ! –
- WŁAŚNIE TO ! – chłopaki przyznali mi rację
- Victoria do mojego gabinetu !! – dopiero teraz zobaczyłam, że John stoi w drzwiach – Natychmiast ! – warknął. Był wściekły . . .

Kierrrrrrwaaaaa. Cała przygoda w redakcji przeleciała mi przed oczami. Spojrzałam na chłopaków, którzy byli równie zdziwieni co ja. Wstałam i poszłam do pokoju Smitha. Facet siedział w fotelu świdrując mnie wzrokiem;
- Co to było ? – burknął. Przygryzłam wargę. – Pytam się ! –
Wzięłam głęboki oddech – Sprowokował mnie. – powiedziałam nie patrząc na Johna
- Ty chyba jesteś niepoważna ! – zaczął podnosić ton – Przeprowadzasz z gwiazdą wywiad i mówisz do niej, że „stroi fochy jak nadęta panna” ?! Czy ty słyszysz co wygadujesz ?! –
- Wiem jak to mogło wyglądać, ale to nie tak ! – próbowałam się bronić
- Niezależnie od tego co by ktoś mówił masz zachować twarz i przeprowadzać dalej wywiad ! – walnął pięścią w stół

Widzę konflikt rozumowań -,- . . .
- To jak ktoś jest wobec mnie niekulturalny albo w ogóle chamski to mam to zignorować i udawać, że wszystko jest w porządku ?! To pana zdaniem znaczy „zachowanie twarzy” ?? – Bob oparł się o fotel – Wiem, że nie powinnam dać się sprowokować, ale on już przegiął i to było silniejsze ode mnie. Wszyscy to widzieli . – mówiłam już spokojnie
- To było nieprofesjonalne. –
- Zdaję sobie z tego sprawę. – westchnęłam – Przepraszam. Następnym razem ugryzę się w język. –
- Nie będzie następnego razu. – podniosłam brew – Nie przedłużę z tobą jutro umowy. Zwalniam cię. – John dumnie się wyprostował

Słowa te dochodziły do mnie z opóźnieniem. Byłam zszokowana i dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że gapię się na niego z otwartymi ustami.
- Zaraz zaraz . . . Za to jedno zdanie pan mnie zwalnia ?? A co z ponad trzema tygodniami ciężkiej pracy i tymi wszystkimi artykułami wydanymi w gazecie ?? – nie mieściło mi się to w głowie
- Są lepsi – oznajmił mi z uśmiechem na twarzy

Czułam, że ze zdenerwowania robię się czerwona. – To jest pana ostateczna decyzja ? –
- Tak –
Nie mam już nic do stracenia – To wiedz pan, że jesteś zwykłą łajzą, manipulantem i wkrętaczem bez skrupułów i cienia przyzwoitości . – powiedziałam mu to prosto w oczy.

Zatkało go. JOHNA ZATKAŁO ! Role się odwróciły. Teraz on patrzył na mnie z otwartą japą, a mi ulżyło.
- Masz tam gdzieś w dokumentach numer mojego konta. Czekam na kasę za przepracowany czas. Powodzenia. – rzuciłam i wyszłam z gabinetu.

Zamknęłam za sobą drzwi. Dopiero teraz zrobiło mi się smutno i przykro. Do każdego, który np. właśnie został wywalony z pracy czy nie zdał jakiegoś egzaminu dochodzi zaraz przygnębienie. Naprawdę miałam nadzieję, że dostanę ten etat … Nie chciało mi się płakać, ale wszelka wcześniejsza złość przeszła w żal. Po chwili przypomniałam, że w pokoju czeka The Wanted. Rany, jeszcze to wszystko się dzieje przed nimi … Jaki wstyd ! … Zacisnęłam zęby i poszłam ostatni raz do swojego pokoju. Chłopaki siedzieli w milczeniu i czekali na mnie.
- Przepraszam. Zaraz ktoś przyjdzie nowy i zrobi z wami wywiad jeszcze raz.- zaczęłam pakować rzeczy do torby i wyłączyłam dyktafon
- Ale co się stało ? – byli zdziwieni
Spojrzałam w górę, następnie przez okno. Wzięłam oddech – John właśnie powiedział, że nie podpisze ze mną umowy i, że mnie zwalnia. – powiedziałam jednym tchem

Chłopaki otworzyli szeroko oczy, nie wiedzieli co powiedzieć. Ustałam przed nimi z torbą na ramieniu.
- Jeszcze raz przepraszam za … całą sytuację. – głos drżał – Miło mi było was poznać. – ostatni raz spojrzałam na nich – Do widzenia – wyszłam z pokoju, zostawiając zdezorientowanych chłopaków.

Nie chciałam się z nikim widzieć, z nikim żegnać. Chciałam stamtąd wyjść jak najszybciej. Zeszłam po schodach, ostatnia prosta i wyszłam z redakcji.
- Victoria ! – usłyszałam za sobą
Odwróciłam się, dobiegł do mnie Nathan.
- Czego jeszcze chcesz ode mnie ? –
- To … przeze mnie ? –
- Daj mi spokój ! – zawróciłam się, żeby iść, gdy on złapał mnie za nadgarstek i odwrócił do siebie
- Nie możesz być ciut milsza ? – patrzył na mnie poważnie
- Nie możesz mnie po prostu zostawić ? Przynosisz mi pecha ! Mam przez ciebie same problemy ! Najpierw rozbity samochód, a teraz straciłam robotę, na którą ciężko pracowałam dnie i noce przez ponad 3 tygodnie, bo właśnie jutro miałam podpisywać umowę na pełny etat ! – staliśmy tak przed wejściem do redakcji.

Nathan słuchał uważnie tego wszystkiego nadal trzymając mnie za nadgarstek. Milczeliśmy przez chwilę, patrząc sobie w oczy. Jego wzrok był już bardzo poważny. Kompletnie inny od tego, którym „obdarowywał” podczas wywiadu.
- Odczep się ode mnie . – powiedziałam na tyle głośno, by usłyszał. Wyrwałam nadgarstek z jego dłoni, zawróciłam się i szybkim krokiem zmierzałam do „Sweet Dreams”.

Po drodze dręczyły mnie myśli typu „I co teraz ?” , „Zostałam bez niczego” , „Nic mi się nie udaje”. To było naprawdę przygnebiające . . .
**
Weszłam do „Sweet Dreams” zdołowana. Lucy i Bob stali za ladą. Ruch był niewielki. Usiadłam przy stoliku, rzucając torebką. Położyłam dłonie na stoliku, zsunęłam się i na nie oparłam brodę, i patrzyłam przez okno.

- Co się stało Vicky ? –
- Bob … to jest jakiś koszmar . – nie odrywałam wzroku od ulicy
- A tak dokładniej ? – usiadł naprzeciwko
Westchnęłam ciężko – John nie przedłuży ze mną umowy. Zostałam bez pracy. – spojrzałam w końcu na Boba wzrokiem zbitego psa
- No coś ty … dlaczego ? –

Opowiedziałam mu wszystko.
- Ale to jest kawał skur – mężczyzna zdenerwował się
- Bob – upomniałam go, patrząc na klientów
Chrząknął – A nie mam racji ?? – nachylił się do mnie
- Masz … - gładziłam palcami blat stolika
- Wiesz co ? Ja bardzo się cieszę, że nie będziesz tam pracowała – nacisk na „bardzo” – starać się dla takiego – rozejrzał się po lokalu – dupka ? – powiedział ciszej – Sama pomyśl – wyprostował się
- Niby tak … Ale to nie zmienia faktu. Bob jaka ja jestem beznadziejna ! Nie mam samochodu, ani pracy, ani faceta . – położyłam czoło na blat stołu, podniosłam głowę – A za chwilę nie będę miała oszczędności. – dodałam
- Spokojnie, wymyślimy coś. – uśmiechnął się Bob, dotykając mojego ramienia
- Pójdę do siebie. – wstałam – Wiesz Lucy – mijałam kobietę przy ladzie – szkoda, że nie prowadzicie baru, bo wypiłabym wam dziś cały asortyment. – rzekłam i poszłam na górę, zostawiając zdziwioną Lucy, która nie zdążyła nic odpowiedzieć.
W pokoju rzuciłam torbę w kąt i przebrałam się w „nieoficjalne” ciuchy.

Włączyłam komputer i weszłam na skype. Potrzebowałam rozmowy z Patrycją albo Marcinem. Niestety- ani ten ani ten nie był dostępny. Nałożyłam słuchawki na uszy i włączyłam muzę najgłośniej jak tylko moje uszy mogły to tolerować. Nie chciałam już dziś więcej myśleć o swojej porażce. Po jakichś trzech godzinach weszłam jeszcze raz na skype. Marcin był dostępny ! Od razu nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Hej słońce, jak się masz ? – odebrał
- Hej – widząc jego na ekranie od razu zrobiło mi się cieplej w sercu – Daj spokój … Dzisiaj tak runęły mi sprawy, że nie mam pytań. Szkoda, że cię tu teraz nie ma … -
- Co się stało ? – Marcin zaniepokoił się

W tym samym czasie wszedł do pokoju Bob ;
- Zejdź na dół. Masz gościa. – poinformował z delikatnym uśmiechem
- Marcin przepraszam cię, ale muszę iść. Ktoś do mnie przyszedł. –
- Ale masz być potem ! – pogroził palcem
- Będę, będę. – uśmiechnęłam się

Zamknęłam laptopa i zeszłam na dół. Myślałam, że padnę, gdy zobaczyłam kto siedzi przy jednym ze stolików i na mnie patrzy …
 
Jestem znów :) od razu tłumaczę - tam, gdzie zdanie któregoś z chłopaków jest poprzedzone * - to jego prawdziwe zdanie, czyt.cytat- natknęłam się na parę wywiadów i wykorzystałam to perfidnie ;P ..btw miałam Was dłużej potrzymać w niepewności, chochlik mi podpowiadał, żeby dopiero jutro dodać nexta, ale nie mogłam się oprzeć ;> ... i co, wszystko jasne już kto jest kim ?;) Co do komentarza Anonimowego- przepraszam, że Cię zawiodłam, ale tak wyszło, że moje najbardziej ulubione 20% TW to Nathan ;) . Jedyne co mogę zapowiedzieć to fakt, że narazie będzie bez słodzenia ;p Czytajcie i komentujcie, bo właśnie siedząc przy kakao napisałam połowę następnego rozdziału. :>
Oj i jak mogłabym zapomnieć- dziękuję za miłe komentarze (choć jest ich mało, ale mam nadzieję, że ich licznik wzrośnie), nawet nie wiecie ile dają mi radochy tym bardziej, że naprawdę długo zastanawiałam się czy piszę z sensem i czy warto zakładać bloga. Szkoda, że nie widzicie ile uśmiechu sprawia czytanie mi Waszych opinii.
Dzięki ! :)

7 komentarzy:

  1. mam nadzieję, że to Nathan przyszedł odwiedzić Victorie :D ba! na pewno tak jest! :D świetny rozdział ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział:)
    Czekam na następny:)
    Nathalie.

    OdpowiedzUsuń
  3. miło mi,że napisałaś o mnie-to że Ci przykro że mnie zawiodłaś - , wybaczam Ci , niech ona już będzie z tym twoim 20% The Wanted

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiem, wiem jestem straszna, przepraszam :(
    Znowu nie skomentowałam rozdziału, ale zapomniałam, że nie dodałam bloga do obserwowanych i tak czekałam i czekałam aż mi się wyświetli...
    I powtórzę się - nie wiem, czemu i po co pisałaś wcześniej do szuflady, to jest meeega!
    Wenyy ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. uuuu ;D
    sie porobiło ;p
    czekam na next ;]
    całuski ;*********

    OdpowiedzUsuń
  6. Ufff co za szczęście,że nie posłuchałaś tego złego chochlika!:P
    Jest rozdział,jest impreza!^^
    Ojej ale biedna Vicky straciła pracę,jak mi jej szkoda:c
    A przez kogo?Sykesa:P
    Cieszę się,że na razie nie będzie słodzenia;p
    Niech się kłócą,a co?:D
    Tym bardziej mnie to cieszy,bo piszesz z humorem^^
    Czekam na next;]

    OdpowiedzUsuń
  7. Nominowałam Cię do The Versatile Blogger. Więcej info u mnie, nie pytaj, sama nie rozumiem ; P

    OdpowiedzUsuń