poniedziałek, 27 maja 2013

Jakie dziewczyny ?! - rozdział 44.

- Ej to jest bardzo dobre ! – wzięłam do ust kawałek jedzenia, które przygotował dla mnie Nathan – Nie wiedziałam, że potrafisz gotować. – powiedziałam z pełnymi ustami
- To jest w sumie prawie jedyna rzecz, którą potrafię przyrządzić. – puścił do mnie oko
- To wy tu sobie jedzcie, nie będziemy wam przeszkadzać. – Jay, Siva, Tom i Max zmyli się do salonu

Nathan wziął kanapkę i dosiadł się do mnie. Nie spieszyliśmy się, jedząc. Miałam wrażenie, że dla Sykesa najbardziej zależało na tym, abym zjadła jak najwięcej. Czas nie grał roli. Rozmawialiśmy w międzyczasie, a po jakichś 30 minutach;
- Dziękuję Nath, ale już nie chcę. – odsunęłam talerz – Nie dam rady więcej. –
- Vicky spróbuj jeszcze trochę. Zjadłaś więcej niż połowę, ale postaraj się jeszcze. –

Spojrzałam na połowę serca, które zostało do zjedzenia. Ściągnęłam brwi.
- Nie dam rady. –
Usłyszałam spokojne;
– Ok -
Coś mi się nie zgadzało …
- Jak to, nie będziesz na mnie krzyczał, że za mało zjadłam ? Albo coś w tym stylu jak wcześniej ? –
- Kochanie, wcześniej to mnie oszukiwałaś, że niby coś jadłaś. Teraz działamy na innych zasadach i cieszę się z małych sukcesów i z tego, że sama się starasz, żeby wyjść z anoreksji. – podszedł i pocałował mnie w czoło

Wstałam i odstawiłam na bok swój talerz.
- Kocham cię, wiesz ? – wzięłam go za rękę
- Wiem. – oświadczył dumnie, prostując się z szerokim uśmiechem – A. Weź jeszcze tabletki, które lekarz ci przypisał. –

Posłuchałam się i bez sprzeciwów wzięłam witaminy i jakieś inne jeszcze pigułki, które miały mnie postawić równo na nogi i uzupełnić brakujące mikroelementy. Po wzięciu lekarstw poszliśmy do reszty do salonu. Max posunął się na kanapie, abym mogła jak lekarz przykazał półleżeć.
Chłopaki przeglądali w telewizorze co mieli nagrane na swoim dysku. Przewijali w tył i przód.
- Macie swoje teledyski ponagrywane kilka razy ? – uśmiechnęłam się
- Tak – wyszczerzyli się na raz
- Chcesz zobaczyć, który ostatnio góruje na naszej liście ? –
- No pokaż, Jay. –
- „I found You” widziałaś ? –
Przygryzłam wargę z niewinną miną.
- No niieeeee … - przewrócili oczami, wzdychając
- Nie miałam okazji ! – broniłam się
- Ale Jay – zawiesił się Max – Może pokaż Victorii inny teledysk nie ten … –
- Dlaczego ?! – spytałam równocześnie z Loczkiem
- Ale ty matoł jesteś. – Łysy zwrócił się do kolegi, a do mnie wyciągnął rękę – Ciebie to nie dotyczy. –

Chłopaki wymienili dziwne spojrzenia, a ja zaczęłam się niecierpliwić.
- O co wam chodzi ? Pokażcie mi ten teledysk ! –
- Sorry Nath … - skrzywił się Jay, wybrał teledysk i nacisnął „play”

Nic nie rozumiejąc spojrzałam na Sykesa, który wzruszył ramionami i uśmiechnął się do mnie. Zaczęliśmy oglądać. Ommmm panowie wszyscy szli.
- Mmmmm jacy przystojni wyszliście. –
- Jak nie my co ? – zaśmiał się Siva
- No skąd ! Oczu od was nie można oderwać. –
Oglądaliśmy dalej. Sceny bójek.
- Woho ! – moja reakcja – Kurde jakie agresory. Jeszcze bym uwierzyła. – roześmiałam się

Następnie scena siedzącej na podłodze zakneblowanej laski i podejście do wejścia pomieszczenia Nathana i jego solówka. Patrzyłam na telewizor.
- Zaczyna mi się to nie podobać … - specjalnie mruknęłam, widząc w teledysku jak brunet podchodził do blondyny

Poczułam, że obok mnie usiadł Sykes.
„There`s when I found you” w telewizorze, syk i jęk chłopaków w pokoju. Zdezorientowana spojrzałam na towarzyszy, a następnie ponownie na ekran. Moim oczom ukazał się dość długi moment w teledysku kiedy to padały zbliżenia na całującego się Nathana z ową blondyną. Widziałam kątem oka jak chłopaki patrzyli na to jak zareaguję. Nie byłam zazdrosna. No bez przesady J ! Ale mimo wszystko miałam poker face. Dany fragment skończył się i filmik leciał dalej jak to Sykes zabrał kluczyk dziewczynie, nie uwolnił jej i szczęśliwi z resztą chłopaków wyszli, by otworzyć skrzynkę, którą wyłowili z wody. Koniec teledysku i w pokoju zapanowała cisza.

- I bardzo dobrze, że zostawiłeś tą laskę zakneblowaną. – wypaliłam w końcu ze śmiechem do Nathana
Nie mogłam już się powstrzymywać dłużej przez to jakie powietrze trzymali w sobie wszyscy jaka będzie moja reakcja. Chłopaki dołączyli ze śmiechem do mnie.

- Dobra robota – przyznałam – Teledysk całkiem niezły. –
- Dzięki. –
- Nie byłaś zazdrosna, widząc jak Młody całował tą laskę ? –
- Jay, bez przesady. – przewróciłam oczami – To skoro on jest teraz ze mną to znaczy, że przede mną musiał być niedotykany i wychuchany ? No błagam. –
- Ha ! I dlatego wiem z kim się umawiać i jako jedyny z was nie miałem pełnych gaci, oglądając teledysk. – roześmiał się obok mnie Nathan i objął ramieniem

Zaczęliśmy oglądać kolejne teledyski chłopaków. Wpadłam w niezłą polewę po obejrzeniu „Glad you came”.
- Przepraszam, ale ten teledysk nigdy nie robił na mnie wrażenia. – śmiałam się
- Dlaczego ? –
- Po prostu. Nie powala mnie. Na dodatek dziwnie wyszliście. Nie podobni do siebie i jacyś tacy … - przekręciłam głowę, patrząc na telewizor
- Jacy ? –
- Skrępowani ? Znając was nie uważam, żeby ten teledysk was odzwierciedlał … No nie przepadam za nim … -
- Ale ja się wybredna zrobiłam. –
- Nathan weź ty lepiej nic nie mów. – pokręciłam głową
- Bo czemu ? –
- No błagam cię ! Jako jedyny przyszedłeś na plażę w koszuli ! – wypaliłam ze śmiechem
- I co z tego ?! – oburzył się – I tak byś na mnie poleciała. –
- No polemizowałabym … -
- Co ty powiedziałaś ?! – nachylił się do mnie, a ja roześmiałam się, czując zagrożenie
- Biała koszula ? … Na plażę ? … Toć to takie … - zmarszczyłam brwi i błądziłam wzrokiem, szukając słowa – synkowate –
- Jakoś dziewczyny nie narzekały. –
- A co miały powiedzieć ? – wypsnęło mi się, ale zaraz doszło do mnie co mi odpowiedział – JAKIE DZIEWCZYNY ?! –
- Te z teledysku –

Zrobiłam dziubek i uniosłam brew, żeby się zamknąć i nie dać się zazdrości, o którą mu chodziło.

- No co … ? – zerknął na mnie, po czym westchnął i przewrócił oczami – Dobra, mów co chcesz walnąć i miejmy to za sobą. –
- Takie dziewczyny to i nic dziwnego, że się pucowały do ciebie mimo, że wyglądałeś jak … źle no. – dokończyłam łagodniej
- Oj nie przesadzaj. Były całkiem sympatyczne. – denerwował mnie z uśmiechem na twarzy

Uniosłam brew i zmrużyłam oczy, świdrując go wzrokiem.
- Myślę, że nie zostałybyśmy przyjaciółkami. –
Nathan roześmiał się i objął ramieniem.
- Chodź tu zazdrośnico. – pocałował mnie we włosy
- Ej Nath, skąd wiedziałeś, że Victoria milczała, żeby tylko nie pojechać po tych laskach ? – zdziwił się Jay, patrząc na nas
- Znam ją. –
Wtuliłam się mocniej w Sykesa.
- Znam na wylot powiedziałbym nawet. –

Podniosłam głowę i spojrzałam na Nathana, który z zacieszem patrzył mi w oczy. Tak, specjalnie ujął to ostatnie zdanie, by zabrzmiało dwuznacznie po wspólnie spędzonej nocy.
- Kochanie – zaczęłam cicho, ale nie pozwolił mi dokończyć, bo pocałował mnie
- A co powiesz na teledysk do „Lose my mind” ? – spytał po chwili Siva
- Lubię go. –
- Bo nie ma tam dziewczyn. – zaśmiał się Max, w którego poleciała jak torpeda poduszka wysłana z moich rączek
- Jay, a ty przypadkiem nie miałeś dzisiaj czegoś załatwić ? – spojrzałam na Loczka, lustrując go wzrokiem
- Wieeeeeem. – przeciągnął – Zaraz pójdę do kwiaciarni i pojadę do Lisy. – wytłumaczył reszcie
- No jedź. – dodał Tom
- Przepraszaj jeśliś zawinił. – kiwał głową Max

Jay spojrzał tylko na kolegów z miną „bitch please”.
Posiedzieliśmy jeszcze razem w grupie z jakieś 2 godzinki, kiedy Tom oświadczył;
- Dobra droga młodzieży, ale ja zbieram się. – po czym wstał z sofy
- A, że niby gdzie ?! –
- Wiesz Max …, niektórzy ludzie; czytaj ja, mają powodzenie u płci pięknej przeciwnej – wskazał na mnie – i te oto okazy aż lgną się do mojej skromnej osoby, żeby się umówić ze mną na randkę. – Parker dawał wykład dla Łysolka – Nie to, żebym miał jakieś prywatne sugestie do ciebie … To nie twoja wina, że ty teraz musisz siedzieć w domu. Nie przejmuj się, to naprawdę nic osobistego. Po prostu jestem przystojniejszy. – dokończył z pełnym uśmiechem – Idę się przygotować. -

Maxa wcięło po tej przemowie, bo jeszcze jak Tom wchodził po schodach na górę, miał niewyraźną minę i chyba przetrawiał co zostało do niego powiedziane.
- No to na mnie też czas. – westchnął Jay – Trzymajcie kciuki, żebym pogodził się z Lisą. –
- Nie masz innej opcji. – prychnęłam za co Loczek przechodząc obok mnie, wytknął mi grożąco palcem – Powodzenia no. – poprawiłam się z uśmiechem

Kolejny wstał Siva.
- To ja pojadę do Nareeshy. –
- Pozdrów ją. – powiedziałam
- Jasne – poszedł do wyjścia
- A my co – spojrzał na mnie Nathan –Idziemy na górę ? –

Uniosłam brew, a on uśmiechnął się szelmowsko.
- Źle ci tu ? –
- Nieeee – objął mnie mocniej i przysunął swoje usta do mojego ucha aż mnie ciarki przeszły – ale tam będzie lepiej. – szepnął
Uśmiechnęłam się.
- No to chodź. – powiedziałam niby z łaską, odkrywając koc

Chłopak wstał pierwszy, wyciągnął do mnie rękę i pomógł wstać.
- No tak – obruszył się Max – wy też sobie idźcie ! No, zostawcie mnie ! Każdy się zwija do swojej dziewczyny. –
- Max, nie dramatyzuj. – zawrócił się do niego Sykes – W lodówce masz piwo. –

Dałam kuksańca w bok swojemu chłopakowi i zgromiłam go wzrokiem.
- Może rzeczywiście … -
- Może nie – przerwał mi Nathan i teraz on zgromił mnie spojrzeniem
- Nathan – powiedziałam cicho, patrząc w szmaragdowe oczy
- Vicky daj spokój. – odezwał się Max, który podążył do kuchni i lodówki – Miłego po południa. – puścił oko, otworzył piwo i wrócił jakby nigdy nic na kanapę
- Widzisz ? – zwrócił się do mnie Nathan i nie czekając na odpowiedź pociągnął mnie za sobą na schody

Wchodząc na górę za Sykesem patrzyłam na Maxa, który popijając piwo oglądał telewizor. Nie powiem, zrobiło mi się smutno. Łysolek jako jedyny miał spędzić samotne po południe. Jego każdy kolega mógł ten czas wykorzystać z dziewczyną, na której mu zależało, a ten musiał siedzieć sam. Weszliśmy do pokoju Nathana. Usiadłam na łóżko, opierając się plecami o ścianę. Brunet po zamknięciu drzwi dosiadł się do mnie.
- Co jest ? – spytał, widząc moją minę
- Szkoda mi Maxa. –
- Viiiiiiiickyy – przeciągnął i objął mnie ramieniem – Zupełnie bez potrzeby. –
- W ogóle ty też się nie popisałeś. –
- Ej – dał mi buziaka w policzek – Wyluzuj. Nic mu nie będzie. –
- Wiem, ale po prostu mi go szkoda. Nic na to nie poradzę. –

Chłopak zaczął opuszczać mi rękaw bluzki i mruknął;
- Widzę, że trzeba cię czymś zająć. – pocałował mnie w malinkę na obojczyku z ubiegłej nocy i zaczął jeździć nosem po szyi
Zachichotałam.
- Łaskoczesz. –

Wrócił twarzą do mojej i w zamian złożył na moich ustach romantyczny, uczuciowy pocałunek. Zaczęłam zachłannie obejmować swoimi wargami jego ciepłe usta gdy usłyszeliśmy z dołu;

- Słońce chodź zobacz jak wyglądam ! –
Nathan odsunął się na milimetr ode mnie.
- No nie wytrzymam. - westchnął
Zaśmiałam się po czym odwróciłam głowę do drzwi i krzyknęłam;
- To ty chodź Tom ! –
- Chodź tu ! –
- Ty chodź ! –
- Słońce ! –

Zaśmiałam się i już wystawiałam nogę, żeby wstać, ale Nathan mnie objął i nie pozwolił wyjść.
- Idziesz ?! – usłyszałam z dołu Parkera
Wyrywałam się, chichocząc, ale Sykes był zbyt silny i śmiejąc się nie luzował objęć.
- Nie mogę ! – krzyknęłam przez śmiech
- Vicky ! – Tom niecierpliwił się na dole
- Parker jak masz sprawę to rusz dupę i sam przyjdź ! – krzyknął rozszalany Nathan

Usłyszeliśmy tylko przekleństwa pod nosem Toma, a za chwilę obrażone, głośne kroki po schodach. Po paru sekundach kolega wparował do pokoju. Przeszedł koło łóżka jak model, machając biodrami i patrząc w dal. Zawrócił się i spojrzał na nas.
Obydwoje na „raz” parsknęliśmy z Nathanem.
- Stary, co to było ? –
- Toooooom ! – chichotałam
- No mówcie, jak wyglądam ! Mogę iść tak na randkę ? -

Uspokoiłam się i zlustrowałam go wzrokiem. Miał na sobie dżinsy i ciemny tshirt pod skórzaną czarną kurtką.

- Mrrr – wydało się z moich ust
- Victoria ! – obok upomniał mnie Nathan
- No co ? Przyznaj, że Tom wygląda baaaardzo apetycznie. – uśmiechnęłam się szeroko do kolegi, który odwzajemnił gest i podszedł do mnie

Nachylił się;
- Jak wrócę od Kelsey to wiesz, który to mój pokój. –
- TOM ! – walnął Nathan
- KELSEY ?! – krzyknęłam w tym samym momencie aż się spojrzeliśmy na siebie z Sykesem – Ładne imię ma dziewczyna. –
- Wiem. – wyszczerzył się Parker, który spojrzał na zegarek – Muszę śmigać. Na razie –
- Udanej randki. – życzyliśmy zgodnie

Zostaliśmy sami w pokoju. Ułożyliśmy się swobodnie na łóżku. Przytuliłam się do niego.
- Nathan – odezwałam się po chwili milczenia
- Mm ? –
- Naprawdę uważasz, że jestem szczupła ? Czy mówisz tak tylko dlatego, żebym zaczęła jeść ? –
- Vicky oczywiście, że uważam, że jesteś zbyt szczupła. – odpowiedział spokojnie i mocniej mnie objął – Będziemy jeść i wyprowadzimy cię z tego paskudztwa. – dał całusa w czoło
- Nie wiem Nathan jak to będzie. Boję się … - dodałam cicho
- Poradzimy sobie. Uwierz mi. – podniósł moją brodę, by nawiązać kontakt wzrokowy
- Skoro tak mówisz … -

Ze szczęścia poczęstowałam go pocałunkiem, któremu nie opierał się J.
2 dni później;
- Nathan chcę wrócić do pracy. –
- Vicky … - ciężkie westchnięcie chłopaka
- Obiecałeś ! –
- Powiedziałem, że jak dojdziesz do siebie i nazbierasz sił to wrócimy do rozmowy. –
- Więc wracamy ! –
- Vicky proszę cię. Nie jęcz mi tu tylko jedz ten obiad. –
- Ale ja już odpoczęłam aż nadto. Nudzi mi się. Jestem pełna życia. Biorę tabletki. Widzisz, że jem. – sypałam mu argumentami, nie dając szansy na wtrącenie – A poza tym macie jutro od rana wywiady, więc i tak będę sama siedziała w domu. Sam pomyśl ! -
- No ale … - jęknął – Naprawdę uważasz, że 4 dni siedzenia w domu to było dużo ? –
- A nie ?! –
- A tak ?! -
- Nathan noooo … ! – zaczęłam stukać widelcem o blat stołu – Chcę – stuk widelcem – Wrócić - stuk – Do – stuk - „EandJ” ! –
- Vicky skarbie –
- Jutro tam pójdę ! –
- No i się nagadałem … - mruknął

A ja usatysfakcjonowana nabiłam na widelca kawałek kotleta i włożyłam do ust, w pełni uśmiechając się.
- Pod warunkiem, że pójdziemy dziś do lekarza i stwierdzi, że już jesteś gotowa na wycieczki. –

Mina mi zrzędła, za to teraz Sykes uśmiechnął się triumfalnie.
- Wredny jesteś. – wystawiłam do niego język


 

 
Siemka J ! No nie wiem … jakąś blokadę mam w głowie i nie idzie mi pisanie przez co te rozdziały są takie a nie inne. Muszę na dniach podjąć ważne decyzje dot. mnie samej i mojej przyszłości co zdaje mi się, że z dnia na dzień jest coraz trudniejsze i mniej przyjemne. Ale poradzę sobie- jak nie ja to kto ? J
Wracam do pisania następnego rozdziału, bo mam masę pomysłów.

Wantedowe story niedługo zaczną raczkować – 4 miesiące już za nami J.

Ściskam Was :* !

piątek, 24 maja 2013

Najmniejsze państwo świata - rozdział 43.

- Max, mam nadzieję, że odłożyłeś sobie na pochówek. – oświadczył Nathan i rzucił się w pogoń za Łysym, który krzyczał po całym mieszkaniu;
- Nic im nie powiedziałem ! –
- Co miał nam powiedzieć ? – spytał mnie obok siedzący Siva
- A ploteczki zapewne jak zwykle. – odpowiedziałam najnormalniej w świecie – Jak pokaz ? –
- Rewelacja – klasnął w ręce Tom
- Serio ? – zdziwiłam się na dobre – Od kiedy to zostałeś fanem mody ? –
- Oj dobra – przewrócił oczami
- Powiedz od razu, że szalałeś na after party to od razu ci uwierzę. – ukradłam łyka jego kawy
- Hah, żebyś wiedziała. – roześmiał się – Party było boskie. Światła, lasery, drinki, dziewczyny … - rozmarzył się, opierając na przedramieniu
- Łoł łoł … chcesz mi coś powiedzieć ? – wyszczerzyłam się
- Co ? – „obudził się”, podniósł i wrócił do mnie wzrokiem – Nie –
- No mów. – zachęcałam – Jaka ona jest ? – szturchnęłam go łokciem
- Bardzo sympatyczna, ładna, zabawna … - zaczął wyliczać i szeroko uśmiechnął się – Zresztą jestem z nią umówiony. -
- Naprawdę ? – pisnęłam – Super ! –
- No, tylko jeszcze mi powiesz czy dobrze wyglądam przed wyjściem. –
- Oczywiście, kiedy się z nią widzisz ? –
- Dziś ! – wypalił pełen entuzjazmu
- O proszę – roześmiałam się
- Tom kuje żelazo póki gorące. – uśmiechnął się Siva
- A jak wam udała się zabawa ? – spytałam reszty
- Genialnie było. – uśmiechnął się mulat z Loczkiem – Żałuj, że cię nie było. –

Tssaaaa … Panowie, w takim razie nie wiecie jak ja spędziłam ten czas. Raczej to WY byście mi zazdrościli gdybyście wiedzieli ;-) … Spuściłam głowę i uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Ale … - zauważył moją reakcję Jay – Wy się chyba też z Nathanem nie nudziliście, co ? -

Uniosłam głowę i zobaczyłam, że we trójkę patrzą na mnie bez mrugnięcia.
- Eeemmm – przygryzłam wargę

Co miałam im powiedzieć ? … No tak wiecie, pogodziłam się z waszym kolegą i spędziliśmy niespodziewanie razem noc ? … No błagam ! :D
- Czy mi się zdaje czy Vicky się rumieni ? –
- Siiiiivvaaa … - przeciągnęłam zakłopotana z lekkim uśmiechem
- Dobra chłopaki dajmy jej spokój. – obronił mnie Tom za co w duszy podziękowałam mu z całego serca choć chyba za wcześnie … brunet wyszczerzył się - Ale zobaczył tatuaż ? –
- JAKI TATUAŻ ?! – krzyknęli chórem Jay z Sivą, podnosząc się od jedzenia

Pacnęłam się w czoło aż huk poszedł na całą kuchnię i załamana oparłam łokieć o stół, nie odrywając ręki od twarzy.
- Parker – wycedziłam tylko
- Vicky masz tatuaż ? –
- A gdzie ? – dwójka bardzo się ożywiła
- Jaki ? –
- Duży ? –
- Co „duży” ? – powtórzył rozszalany Max, który doszedł z Nathanem
- Podobno Vicky ma tatuaż. – uśmiechnął się szeroko Jay
- Podobno Nathan go widział. – poprawił kolegę Siva, machając łobuzersko brwiami

Popatrzyłam na Sykesa kapitulującym wzrokiem, przesyłając fale ; „ratuj !”.
- No ma. Widziałem go. – wzruszył ramionami – A przepraszam bardzo ! Skąd wy o tym wiecie ? – założył ręce, czekając na wyjaśnienia
- No właśnie ! Skąd o tym wiesz Tom ?! – Jay z Sivą jakby nigdy nic całą winę zwalili na kolegę, udając niewinnych

Parker spojrzał na mnie spanikowany, ale za chwilę ogarnął się.
- Pierwszy o tym się dowiedziałem. W Polsce słońce go zrobiło. Tylko do tej pory jeszcze nie zobaczyłem cudeńka choć tyle razy upominałem się ! – przyjął oskarżycielski ton
- Ej to ja też chcę go zobaczyć ! – wypalił Max
- My też ! – upomniała się reszta, nie licząc Nathana, który tylko przewrócił oczami
- Zrobię coś pożytecznego i przyszykuję coś dobrego do jedzenia. – zgłosił się i podszedł do kuchenki

Max dosiadł się do stołu.
- No pokaż. – prosili

Spojrzałam na Nathana, który uśmiechnął się do mnie i puścił oko. Ok, czyli nieme przyzwolenie swojego chłopaka mam na małe rozebranie się przed kolegami, jakkolwiek to zabrzmiało J … „Mojego chłopaka” – przyłapałam się w głowie. Jejć, jak to fajnie brzmi J !
Bez słowa podniosłam bluzkę z prawej strony, a czwórka towarzyszących zaczęła gwizdać i mruczeć. Roześmiałam się i puściłam bluzkę z powrotem zakrywając bok. Ich miny ? – Bezcenne.

- Ej no ! –
- Vicky ! –
Zaczęli skamleć.
- Bez takich efektów specjalnych, ok ? – śmiałam się
- No dobra … - mruknęli niepocieszeni

Przystąpiłam jeszcze raz do odchylania bluzki i w końcu panowała cisza. Uniosłam ciuch na tyle wysoko, że odsłoniłam na tyle zgrabnie minimalnie biustonosz, że nie pokazując swoich kobiecych wdzięków pokazałam ciekawskim tatuaż.
- Ładny – powiedzieli zgodnie, wpatrując się w obrazek

Trochę dziwne uczucie kiedy czterech jakby nie patrzeć atrakcyjnych, młodych facetów przygląda ci się na … górne żebra ;P. Udostępniłam im obraz jeszcze przez sekundę, a następnie puściłam bluzkę, która jak teatralna kurtyna zasłoniła dziarę.
- Mogłabyś jeszcze raz wyżej podnieść ? Nie przyjrzałem się. – wystawił język Max

Roześmiałam się, a Nathan odwrócił się do niego z patelnią w dłoni.
- Dobra ! Widziałem wszystko. – Łysy uniósł ręce w geście obronnym
- Ale zrobię ci coś dobrego Victoria do jedzenia. – uśmiechnął się do mnie Sykes, zmieniając temat i biorąc do rąk jakieś foremki
- Tylko nie dużo … -
- Właściwie to jak to jest słońce ? Dlaczego ty nie chcesz jeść ? –
- Nie lubię zwierzać się Tom, przepraszam. –
- Jeżeli nam nie ufasz to powiedz to po prostu. –
- Max to nie tak. – zaprotestowałam szybko

Chwila ciszy.
- Oczywiście, że wam ufam, ale to nie jest dla mnie przyjemny temat. Poza tym nigdy nie lubiłam mówić o tym co siedzi w mojej głowie. Nie należę do osób, które śmiało mówią co czują i myślą. –
- Ale skoro nam ufasz, to możesz nam opowiedzieć jak ty to widzisz. – odezwał się Nathan i spojrzał na mnie – Będzie łatwiej nam tobie pomóc. –

Westchnęłam, walcząc w głowie z myślami – powiedzieć im czy nie ? jestem gotowa czy jeszcze niedojrzała do zrozumienia swojego problemu ? Chłopaki zrozumieli i nie naciskali na mnie. Miałam parę chwil, żeby sama podjąć decyzję.
- Ok – powiedziałam cicho – Nie chcę jeść, bo chcę schudnąć. – padło pierwsze wyznanie, które doprowadziło do postawienia oczu chłopaków ze zdziwienia
- No ja cię przepraszam Victoria, ale ty i tak jesteś chuda jak szkapa. –

Uśmiechnęłam się blado.
- Ale ja tego nie widzę w lustrze Max. To znaczy … - zamyśliłam się – Nath uświadomił mnie dziś jak wyglądają moje plecy … - ocknęłam się i wróciłam do nich wzrokiem - Ale i tak chęć zgubienia kolejnych kilogramów jest o wiele większa. –
- Ty już nie masz czego gubić … - powiedział cicho Jay
- Tak ci tylko się zdaje. – odpowiedziałam pierwszą myślą, która przyszła mi do głowy

Przymknęłam oczy.
- To znaczy – westchnęłam – Ja to widzę inaczej. W odbiciu lustrzanym zawsze zauważę swoje mankamenty i widzę, że to jeszcze tu, a to jeszcze tam jest mnie za dużo. –
- To wszystko siedzi ci w głowie Vicky. – powiedział Nathan – My widzimy zupełnie inaczej ten obraz. Dla nas jesteś szczupłą, aż nadto dziewczyną. –

- Ale jak to jest ? – ściągnął brwi Max – Nie jesteś głodna, nie jedząc cały dzień ? –
Spojrzałam z politowaniem na chłopaka.

- A spróbuj nie jeść cały dzień albo nawet dwa pod rząd. Oczywiście, że jestem, ale chęć osiągania jeszcze niższych numerków na wadze jest większa i myśl przybrania choćby jednego kilograma wywołuje niechęć i wrogość do samej siebie. – spuściłam wzrok – Nieraz było tak, że nienawidziłam siebie samej za to, że poddałam się i pozwoliłam sobie zjeść małą porcję obiadu. Poza tym … - wróciłam spojrzeniem do słuchających, których widziałam za szklanymi oczami – to nie jest nic przyjemnego kiedy patrzysz na jedzenie, a w głowie włącza ci się momentalnie licznik kalorii i tak naprawdę zdajesz sobie sprawę, że jesteś niewolnym człowiekiem, że nie możesz podjąć nawet tak głupiej decyzji w sprawie zwykłego jedzenia. -
Wszyscy patrzyli na mnie w ciszy i skupieniu słuchając. Byli poważni i było widać, że w jakiś sposób przeżywali i przetrawiali to co mówiłam.

- Doszło nawet do tego – kontynuowałam – że już nie czuję i nie rozróżniam smaku jedzenia. Jem byle jeść. Byle inni się ode mnie odczepili. – po policzku poleciała pierwsza łza – Przepraszam. – szybkim ruchem otarłam ją
W kuchni panowała cisza.

- I nie dałabyś rady tak po prostu usiąść i zjeść ? – spytał Nathan – Już nawet nie mówię o jakiejś kalorycznej rzeczy … -
- Dla mnie wszystko jest kaloryczne Nath. – spojrzałam mu w oczy

Jego spojrzenie przepełnione było bólem i widziałam, że rwał się do tego, żeby mi pomóc.
- Vicky, nie zostawimy cię samej. – odezwał się po chwili Siva
- Nie ma mowy. – dodał Max
- Już teraz wiemy wszystko. – powiedział Jay
- Słońce, czemu dopiero teraz nas uświadomiłaś ? –
- Bardzo dobrze, że się w końcu otworzyłaś. – podszedł do mnie Sykes, a ja wstałam i przytuliłam się do niego, pozwalając sobie na uwolnienie się od płaczu i poleciały kolejne łzy
- To nie jest takie proste, Tom. – mówiłam wtulona do Nathana – Mam wrażenie, że we mnie siedzą dwie osoby. Pierwsza chce jeść, bo jest głodna i nie chce myśleć o tym wszystkim. Ale druga na to nie pozwala i przypomina o kilogramach i kaloriach. –

Nathan jeszcze mocniej przytulił mnie do siebie.
- Jestem z ciebie dumny Vicky. – szepnął mi do ucha – Kocham cię i będziemy walczyć. –
- Pomożemy ci Victoria. – uśmiechnęli się przyjaźnie pozostali

Odsunęliśmy się od siebie z Nathanem. Wziął w dłonie moją twarz, przysunął blisko swojej i spojrzał w oczy;
- Ale musimy być szczerzy w stosunku do siebie. Żadnych tajemnic ani kłamstw. Tylko ty i ja. Najmniejsze państwo świata. –
Uśmiechnęłam się i poleciała samotna łza, którą otarł brunet.
- To ze szczęścia …, że jesteś ze mną. – szepnęłam, a chłopak delikatnie mnie pocałował
- Nie chcę wam przeszkadzać, ale coś się przypieka zbyt mocno. – oświadczył Jay, pociągając nosem

Rzeczywiście. Nathan rzucił się, by ratować śniadanie, a ja z powrotem usiadłam miedzy Tomem a Loczkiem. Za chwilę dostałam śniadanie od Nathana, który stawiając przede mną talerz pocałował w czoło, życząc „smacznego”. Rozweseliłam się na widok jedzenia;



Parker położył swoją dłoń na mojej i uśmiechnął się.
- Wygra ta dobra Vicky, a tą złą wygonimy gdzie pieprz rośnie. –
- Dzięki. – dałam mu buziaka w policzek

Chłopaki zaczęli o czymś rozmawiać. Nie wiem o czym, bo wyłączyłam się, myśląc o tym co zaszło przed paroma chwilami. Nie wiedziałam czy dobrze zrobiłam, mówiąc im o tym wszystkim. O swoich uczuciach, obawach, przemyśleniach. Mogłam tego żałować i w sumie wiedziałam, że będę tego żałowała prędzej czy później kiedy nadejdzie gorszy czas i druga moja strona będzie podsycać mnie do niejedzenia. Będę wtedy wyklinała ten poranek, ale z drugiej strony … Miałam już dość takiego kontrolowania się. To naprawdę mnie męczyło i chciałam żyć jak wszyscy pozostali – jeść tyle ile się chce i kiedy się ma na to ochotę.
Nie wiedziałam jak to się ostatecznie skończy. Która „ja” wygra. Ta, która chciała wyzdrowieć czy ta, której zależało na osiągnięciu minimum na wadze. Najpiękniejsza po całej rozmowie była świadomość, że komuś na mnie zależało i, że miałam prawdziwych przyjaciół, którzy oświadczyli, że będą ze mną.





Cześć :) ! Miałam dodać z rana, ale nie dałam rady przez różne sprawy. Dopiero teraz po całym zalatanym dniu miałam okazję zjeść kolację z moją Sis i w końcu w spokoju z pysznym koktajlem bananowym w dłoni dodaję nexta.
Jaka jestem zdenerwowana to tylko ja wiem. Niektórym po prostu w dupie się poprzewracało stwierdzam.

Bojku dobrze, że mam Was !