Nathan obdarowywał mnie gorącymi i czułymi pocałunkami na
całym ciele.
- Nath, jest już 3 w nocy. – szepnęłam, zakrywając swoje
nagie ciało przed kolejnym atakiem jego całusów
- Ale ja tak się cieszę, że przyleciałaś, że muszę to sobie
wynagrodzić. – puścił oko z szatańską miną i zaczął dalej dobierać się pod
kołdrę
- Nath ! – pisnęłam ze śmiechem – Uspokój się ! Już chyba
sobie wynagrodziłeś aż nadto. – wystawiłam do niego język, pacając go po łapie,
gdy poczułam ją na swoim brzuchu – Śpij, bo dzisiaj nie wstaniesz jak będzie
trzeba.
- Trudno – wzruszył ramionami - Najwyżej będę leciał na energetykach.
- Świetna myśl. – mlasnęłam – Zatem nie wiem jak ty
kochanie, ale ja – i tu doszczętnie zawinęłam się w kokon – Idę spać. Dobranoc
– zawróciłam się do niego plecami
- O – usłyszałam zawód i poczułam jego przysunięcie –
Viiiickyy – zamruczał mi prosto do ucha niskim głosem aż ciarki przeszły po
całym moim ciele – Wiem, że nie masz ochoty spać. – jeździł nosem po mojej
szyi, budząc we mnie namiętność
- Masz rację. – odwróciłam się do niego i zobaczyłam w jego
oczach płomyki – Chce mi się siku. – parsknęłam, a on bezsilnie opadł na swoją
poduszkę
- I weź tu bądź romantyczny …
- Przez kilka godzin całkiem nieźle ci to szło. –
zauważyłam, dotykając podłogi w celu znalezienia bluzki Nathana, która w sam
raz zakryłaby moje majtki i swobodnie mogłabym przedostać się do toalety. Po
wielu próbach udało mi się, nałożyłam na siebie t-shirt chłopaka i po cichu
otwierałam drzwi, gdy jeszcze z łóżka szepnął do mnie;
- Vicky
- Mmm ? – odwróciłam się do niego
Lustrował mnie wzrokiem i to tak dokładnie, że aż poczułam
się skrępowana. Uniosłam brew;
- Możesz robić to ciutkę subtelniej ?
- Nie mogę. – wyszczerzył się – Apetyczna jesteś. – pomachał
brwiami
- Erotoman – przewróciłam oczami i słysząc jego chichot wyszłam
na korytarz
Do wybranego miejsca trafiłam powiedzmy bez problemu ;).
Załatwiłam swoją potrzebę i wychodziłam z łazienki. Starałam się być
bezszelestna, by nie pobudzić innych. Już prawie byłam przy pokoju Nathana, gdy
z pokoju, do którego wieczorem weszła Kelsey, wyszedł szlaczkiem Tom. Tak.
Szlaczkiem. Podpierał się ścian, wzrok przepity miał wbity w podłogę i był
wyraźnie skupiony, aby trzymać pion. Patrzyłam na ten jakże zabawny obrazek i
powstrzymywałam wybuch śmiechu. A Tom maszerował dalej. Przeszedł obok mnie
jakby nigdy nic, gdy 4 kroki po minięciu mnie nagle stanął jak wryty i
znieruchomiał.
Po kilku sekundach powoli i z wielką ostrożnością odwracał
się. Patrzyłam na ten komiczny obrazek i myślałam, że padnę ze śmiechu, ale
musiałam udawać twardą ! Nasz wzrok się spotkał. Tom zamrugał kilka razy jakby
upewniając się, że złapał dobrą ostrość wzroku po czym zawrócił się z powrotem
w kierunku łazienki. Nie mogąc już dłużej wytrzymać wparowałam do pokoju
Nathana, gdzie po zamknięciu drzwi dosłownie rzuciłam się w pościel i zaczęłam
się w nią śmiać, by zatamować odgłos.
Mój chłopak zerwał się, otoczył mnie ramieniem i zaczął
mówić;
- Vicky, co się stało ? Dlaczego płaczesz ?
Usłyszawszy jego przestałam się trząść ( oczywiście ze
śmiechu ), podniosłam głowę znad poduszki, w której dusiłam swój rechot i
palnęłam, trzymając w sobie kolejną falę śmiechu;
- Ciołku ja się śmieję ! – i znowu musiałam schować twarz w
poduszkę, by nie narobić hałasu, a oczywiście usłyszałam westchnięcie;
- Ja nie wytrzymam z nią …
Dokładnie parę minut musiałam się uspokajać, by móc
opowiedzieć brunetowi co się stało na korytarzu. Oczywiście słysząc moją
historię zareagował identycznie jak ja wcześniej, na co ja już patrzyłam
surowym okiem i wtedy to ja już westchnęłam teatralnie;
- Oj Sykes, ogarnąłbyś się … Ej ! Nie na mojej poduszce, bo
mi ją zaplujesz !
- O matko … - chłopak wziął głęboki oddech i przewrócił się
na plecy – To mówisz, że tak się popili ?
- Mhm …
- Ty mówiłaś, że ja nie wstanę, a ciekaw jestem jak oni
sobie poradzą i to nie tylko ze wstawaniem. Dzisiaj mamy nagrywanie kolejnej
wersji piosenki.
- Co ?! Żartujesz chyba ?!
- Nie, akurat teraz nie.
- Chcesz mi powiedzieć, że oni są aż tak nieodpowiedzialni
??
- Ładny przymiotnik. – wyszczerzył się, a ja pacnęłam się w
czoło
- Gratuluję Parker, gratuluję ! – wycedziłam przez zęby w
kierunku drzwi
- Weź już się nie denerwuj tylko kładź się i idziemy spać. –
zgasił mnie momentalnie
Posłusznie zajęłam miejsce na poduszce obok niego, wtuliłam
się w niego i nie musiałam długo czekać, by odpłynąć w krainę snów …
Obudziło mnie szturchnięcie i szept;
- Wstawaj księżniczko.
Od razu zepsuł mi się humor, bowiem nie miałam najmniejszej
ochoty otwierać oczu, a co dopiero wstawać !
- Jeżeli myślisz – zaczęłam mruczeć, nie odrywając się od
poduszki – że mam w planach wstać w przeciągu najbliższych 5 godzin, to się
grubo myślisz.
- Vicky wstawaj. Ja już zdążyłem wziąć prysznic i się
ogarnąć. Specjalnie dałem tobie dłużej pospać. – zaznaczył, na co ja nie miałam
siły zareagować . Poczekał jeszcze chwilę na jakikolwiek odruch z mojej strony.
Oczywiście na darmo. – Vicky !
- …
- Wstawaj noooooo – zaczął mnie szturchać – Wsta- waj !
Lekko zniecierpliwiona uniosłam głowę i otworzyłam jedno
oko;
- Nathan, bo ja mam propozycję.
- Dajesz.
- To ty idź jeszcze sobie zjedz śniadanie, urządź poranny
jogging tylko nie krótszy niż 30minutowy, wysprzątaj caaaały ten pałac i
przyjdź mnie obudzić z powrotem, dobrze ?
Przewrócił oczami na moją zacną propozycję. – No chyba sobie
kpisz.
- Która jest w ogóle godzina przepraszam bardzo ?!
- 10
W tym momencie zabrakło mi argumentów co oczywiście zostało
zauważone.
- Oj Naaaaaath ….
- I zaczęło się; jęczenie i potulne miny.
- Bo mi tak bardzo chcę się jeszcze spać.
- Mi też
- A mówiłam wcześniej, żeby iść spać, a nie czułościować się
?
Nathan powstrzymywał śmiech i z uniesioną brwią powtórzył; -
„Czułościować się” ? Kochanie, nie ma takiego słowa.
- To już jest !
- Wstawaj. – on sam podniósł się z łóżka, rzeczywiście,
dopiero wtedy zauważyłam, że był już przebrany i ogarnięty – Masz 5 minut.
Teatralny ciężki oddech, przewrócenie oczami i kopnięcie
kołdry; to wszystko na oznakę niezadowolenia i sprzeciwu.
- Sadysta ! – burknęłam i wstałam z łóżka. Rozejrzałam się
po jego pokoju. – Ładnie tu masz. – przyznałam – Tylko ciutkę jak w hotelu.
- Nie jest tak przytulnie jak w Gloucester, co ?
- Ani trochę !
Podeszłam do swojej torby, która stała obok jakiegoś sporego
kartonu.
- To pewnie dlatego – mówił chłopak – żeby tu za bardzo się
nie przyzwyczajać. Przecież nie zostajemy tu na zawsze.
Wyciągałam ciuchy z walizki. – Pewnie tak … - z ubraniami w
ręku stanęłam i próbowałam jeszcze raz negocjować – Ale Nath, choć pośpijmy
jeszcze z jakieś 30 minut … Tylko 30 minut !
- Vicky, nie ma mowy. Póki ty się ogarniesz, zjesz śniadanie
i przywitasz się ze wszystkimi to i tak minie za dużo czasu !
Za sobą miałam karton, na którym zamierzałam przysiąść, by
kontynuować rozmowę. – Ale Naaaaath … - gdy poczułam, że pośladki dotknęły
kartonu, opuściłam swój cały ciężar i niestety, ale wpadłam do kartonu, który
okazał się być pusty. Oczywiście, wydając przy tym wisk. Sykes widząc to zaczął
rechotać się bez opamiętania, a ja nijak nie mogłam się z tego kartonu
wykaraskać.
- No pomógłbyś mi, a nie się cieszysz !
On mało nie płacząc ze śmiechu podszedł do mnie, podał dłoń
i przyciągnął do siebie, uwalniając mnie z chaszczy pudła.
- Czemu trzymasz tu puste kartony ? – masowałam
pośladki z grymasem na twarzy - One są niebezpieczne ! – żachnęłam się i
zostawiłam go nadal śmiejącego się z mojej dosłownej „wpadki”. Poszłam
doprowadzić się do porządku do łazienki. Gdy wyszłam z pokoju, słyszałam już
głosy chłopaków na dole i nie mogłam się wręcz już doczekać kiedy ich zobaczę,
dlatego też w łazience ogarnęłam się w bite 5 minut.
Wpadłam do pokoju i spytałam pełna energii;
- To co, lecimy na śniadanie ?
Nathan spojrzał na mnie spod byka.
- Eemmm Victoria co takiego było w łazience, że tak nagle
zmieniłaś swoje poglądy ?
- Nie interesuj się.
– wystawiłam do niego język i pociągnęłam go za rękę – No chooooodź !!
Nie rozumiejący mojej nagłej euforii Nath poddał się i już
po chwili schodziliśmy na dół uśmiechnięci. Szliśmy jakimś wielkim holem,
mijając kolumny i śliskie podłogi aż moim oczom ukazała się kuchnia z barkiem,
a w niej całe towarzystwo.
Nathan nachylił się do mnie; - Gotowa na wejście ?
Chochliki w moich oczach wariowały, a puls wynosił
maksymalną stawkę. Przygryzłam z ekscytacji dolną wargę i tylko energicznie
pomachałam głową na „tak”. Spletliśmy nasze dłonie i weszliśmy równym krokiem
do kuchni jakby nigdy nic.
- O, już wstaliście ? – uśmiechnęła się do nas Kelsey i
wszystkich wzrok spoczął na nas – Jak tam, wyspałaś się kochana ? – dała mi
całusa w policzek
- A gdzie tam. – machnęłam ręką i spojrzałam na resztę, która stała z
dosłownie otwartymi ustami i wielkimi oczami wielkości piłek od tenisa. Widząc
to, ja, Nath oraz Kelsey daliśmy w śmiech.
- Szkoda, że w tym momencie nie widzicie swoich min.
- Ale … - Max zdołał przełknąć ślinę – Jak to … ?
- Jakim cudem ? – pomrugał Jay, nadal nie spuszczając ze
mnie wzroku
- Loczku, wiesz od czego służy samolot ?
- Co ? A. No pewnie, że wiem ! – wyprostował się
- Czyli jednak widziałem cię wczoraj !! – krzyknął Tom
oskarżycielskim tonem po czym zwrócił się do Kelsey – Jak jeszcze raz kiedyś
mnie tak strasznie i bezlitośnie będziesz wkręcać, że widziałem duchy po pijaku
to nie będę miły.
Parsknęłam. – Co ?!
- No Kelsey wciskała, że przedawkowałem z ilością procentów
i, że zjawy widzę. I już naprawdę się wystraszyłem i miałem więcej nie pić, ale
w takim wypadku … - uśmiechnął się szeroko i rozłożył ręce – No chodź tu do
mnie moje słońce ! - nie czekając dłużej podbiegłam do niego i wtuliłam się –
Ależ ty niespodziankę nam zrobiłaś nooo !
- Nie targaj moich włosów ! – dostał ode mnie po łapie
- Jej, Vicky jak fajnie, że przyleciałaś. – następna w
kolejce do uścisków była Nareesha
- Kiedy przyleciałaś ? – spytał Siva
- Wczoraj wieczorem kiedy zacnie sobie piliście.
- Na zawsze zostaniesz królową niespodzianek. – przytulił
mnie Jay
- I oto chodzi. – puściłam oko tajemniczo
- Dobra, teraz jedzcie szybko i zmykamy do studia. Scooter
nie lubi kiedy musi na nas czekać. – powiedział Max
- Vicky, posłuchasz naszych utworów na płytę.
- Z przyjemnością, Nath. Ej ! Dopiero co skończyłam robić tą
kanapkę, oddawaj ! … A jak tam ten wasz super młody bóg Scooter ?
- Profesjonalista – uśmiechnął się Tom – facet zna się na
rzeczy i wie co robić.
- No, ale dodatkowo jest wredny. – dodał Siva
- To znaczy dogada się z naszą Vicky. – zaśmiał się Jay po
czym w jego kierunku poleciała łyżeczka posłana prosto z moich rączek – Ała !
To bolało ! – złapał się za nos
- Toooooooom
- Co Słońce ?
- A ty dasz radę dzisiaj śpiewać ?
- Ja nie dam rady ?
- No nie wiem. Dzisiaj w nocy niezbyt ogarniałeś sytuację …
- Uuuuuu – zamruczał Max z Sivą
Ściągnęłam brwi i spojrzałam na Nathana, pytając; -
Zabrzmiało dwuznacznie ?
- Troszeczkę kochanie. Nie przejmuj się.
Przewróciłam oczami.
- Spoko, dam radę dzisiaj. Nie bój nic maleńka. – zaśmiał
się Tom
- Posprzątaliście chociaż taras ? – spytała Nareesha
- Już ci mówiłem, że przyjdzie ekipa sprzątająca i będzie
porządek. – westchnął jakby zniecierpliwiony Max
- Ty wiesz co się wczoraj działo ?- popatrzyła na mnie
mulatka – Napili się w umór i zrobili taki syf, że głowa mała.
- Ta. Skutek napicia widziałam na Tomie, a syf przecież
ogarną.
- Chcieli na dodatek rozkręcić imprezę tutaj w salonie, ale
na szczęście poszli po rozum do głowy i zrobili popijawę na podwórku.
- Ale w sumie to przecież ich dom. – wzruszyłam ramionami –
Więc mogą robić w nim co chcą jako The Wanted i nikomu nic do tego przecież. –
i gdy skończyłam to mówić w kuchni nastała grobowa cisza jakbym przyznała się
do popełnienia jakiegoś morderstwa, a Nareesha obdarowała mnie takim wrogim i
chłodnym spojrzeniem, że aż odłożyłam kanapkę na talerz. Ścięła mnie wzrokiem i
wyszła dumnie z kuchni.
Spojrzałam zdezorientowana na Sivę.
- Co ja takiego powiedziałam ? - mulat pokręcił głową i
podążył za swoją dziewczyną, a ja nieogarnięta stałam i nie wiedziałam o co
chodziło – Czy ktoś mnie oświeci co jest ??
- Vicky, bo widzisz – zaczął Nath – w zasadzie od początku
naszego pobytu tutaj mamy spięcie co do organizowania rozrywek tutaj w domu. I
po prostu nieświadomie wskazałaś po czyjej jesteś stronie przez tą wypowiedź.
Ściągnęłam brwi. – To po czyjej stronie jestem ?
- Potem ci to dokładniej wytłumaczę. – pocałował mnie w
czoło – A teraz jedz, bo się spieszymy przecież.
- Już mi się nie chcę, dziękuję. – odsunęłam talerz
- Vicky, nie przejmuj się. Niczego złego nie zrobiłaś. –
starał się uspokoić mnie Max
Uniosłam brew. – Właśnie widziałam …
- Vicky jedz ! – namawiał mnie sam przeżuwający kęs Nathan
- Powiedziałam, że nie chcę.
- Vicky …
- Pójdę się ogarnąć przed wyjściem. – z kuchni ulotnił się
Jay. Zostałam ja, Nath, Kelsey z Tomem i Max
- To może coś innego zrobię tobie do jedzenia, Vicky co ?
Chcesz jajecznicę ?
- Nie, nie chcę jajecznicy, Max.
Nathan odstawił talerz i przyjął poważny ton – Kotku,
widziałaś w lustrze jak znowu schudłaś ? Jak wyglądasz ? Kości na wierzchu.
- Oczywiście, bo nie mam nic innego do roboty tylko gapić
się w lustro !
- Victoria, po prostu się martwię ! Znowu marniejesz i
znikasz w oczach.
- To wymień soczewki !
- Dobra kochani, nie kłóćcie się. – zaalarmowała Kelsey,
widząc rosnące napięcie
- Zajdziemy gdzieś na pyszny obiad i tam Vicky naje się do
syta. – uśmiechnął się Tom
- Jakbym była niedożywiona. – mruknęłam
- Słońce mówiłaś coś ??
- Nie, skądże.
Dołączył do nas z powrotem Jay w innej koszulce.
- To co, lecimy ?
- Tak – odpowiedział
poddenerwowany Nath – a z tobą – zwrócił się do mnie srogo – to ja jeszcze nie
skończyłem.
- Cudownie, nie mogę doczekać się części drugiej. – sypnęłam
jadem po czym Sykes chwycił mnie za dłoń, zaplótł palce z moimi i wyszliśmy na
zewnątrz
Jay spojrzał na niebo. – Chyba będzie burza.
- No nie – mruknęłam pod nosem niezadowolona
- Co tam Vicky, czyżbyś bała się burzy ? – Max pomachał
niecnie brwiami, co ja skwitowałam chamskim mlaśnięciem
- Burze są fajne. – objął mnie Nath
- No pewnie, że burze są fajne ! – ożywił się Tom – Można
wtedy głośniej krzyczeć, co nie Kelsey ? – zarechotał znacząco
- Kompletnie nie rozumiem twoich aluzji. – chrząknęła
blondynka
- Oj skaaaarbie – Tom pocałował swoją dziewczynę – Przecież
wiesz, że żartuję.
Przy samochodach stali już Siva z Nareeshą. Widząc nas
wsiedli do jednego auta.
- Mhm, szykuje się urocza podróż …
- Myszko, nie denerwuj się. – Sykes pocałował mnie w czoło
- To może my zapakujemy się do nich, a ty Max z Jayem
jedźcie z młodymi. – podzielił nas Tom na co przystaliśmy i zapakowaliśmy się
do dwóch samochodów
- Cześć chłopaki, cześć Vicky – pokiwał do nas z przedniego
siedzenia Kevin; główny ochroniarz chłopaków, kierowcy nie znałam
- Hej – odpowiedziałam
- A Kevin jak zwykle brzydki i gruby. – zaśmiali się
chłopaki, a sam zainteresowany burknął do nich;
- Gońcie się.
Zaśmialiśmy się, zajęliśmy miejsca i ruszyliśmy.
- Vicky, mogę ci sprzedać swój telefon, chcesz ? – spytał
szeroko uśmiechnięty Max, machając mi przed nosem swoim cackiem
- Za ile ?
- 200 funtów
- A za ile go kupiłeś ?
- Za 100
- To nie
- Szybko, na temat i po sprawie. Moja krew ! – Nathan objął
mnie ramieniem i dumnie wystawił język do Maxa
Cześć Słońca ! Przepraszam, że mnie nie było, ale tak
wyszło … Sporo miałam na głowie, a potem jeszcze brak neta, whatever.
Ważne, że jestem, prawda ;) ? I co najważniejsze- jestem już w domku !
Przyjechałam w środę i zostaję tu już na święta, łiiiiii ! Bardzo tęskniłam za
moimi bliskimi i rodzinnymi stronami aż w końcu doczekałam się, yeah !
A propo teledysku „Glow In The Dark” – wyobrażałam sobie
teledysk ze scenerią w jakimś klubie na dyskotece, z laserami, super
oświetleniem … Że chłopaki będą uwodzić dziewczynę, że będą kusili i nęcili
swoim spojrzeniem, że to będzie taka kropka nad „i” jeżeli chodzi o ich
dotychczasową współpracę, że pokażą jakie teledyski z fabułami robili wcześniej
i na jakie ich stać. Kiedy zobaczyłam teledysk GITD to delikatnie powiem; uniosłam brew i z niesmakiem spytałam „co to ma być?”. Z jednej strony rozumiem
– może to miało być pewnego rodzaju podsumowanie ich współpracy, ale z drugiej
? Piosenka nijak się ma do teledysku, a urywki z WantedWednesday, z koncertów, czy z The Wanted Life nie były dla mnie nowością i je wszystkie obejrzałam już
dawno w sieci. Teledysk NIESTETY nie wywarł na mnie dobrego wrażenia – wręcz
przeciwnie, miałam wrażenie, że zrobiono go na zasadzie „odwalenia” pracy. A
szkoda, bo po cudownym klipie „Show me love” apetyt i oczekiwania urosły.
Podsumowując; szkoda, bo liczyłam na coś o wieeeeeele lepszego.
Dziękuję za wspaniałe komentaski pod ostatnim rozdziałem,
jesteście fantastyczne ! ;*
A mogę w zamian za cudowne opinie zdradzić, że za kilka rozdziałów szykuje Wam coś
mega ! Część mnie za to znienawidzi, a druga część pokocha. Zatem same
zobaczycie do której grupy będziecie należały ;).
Buziak ! ;*
PS postaram się nadrobić zaległości w komentowaniu blogów na dniach, Blogerki proszę o cierpliwość ;) !
PS 2 Anonimku - "you'll find us chasing the SAN" BOSKIE ;D !!!
PS 2 Anonimku - "you'll find us chasing the SAN" BOSKIE ;D !!!








