- Proszę. – usłyszałam, nacisnęłam klamkę i weszłam do
środka. Łysy odwrócił się akurat od okna. Uśmiechnął się szczerze na mój widok
przez co zrobiło mi się bardzo miło i ciepło na sercu. – Co tam ? – spytał
uradowany
- Max … - podrapałam się po czole, spuszczając wzrok. „Jak
mam zacząć ?!” – Jak się czujesz ? – spytałam kompletnie głupkowato, rezygnując
z próby- Ja ? Bardzo dobrze. A jak ty się trzymasz po nocnych rozrywkach ?
Spojrzałam na niego błagalnie. – Fantastycznie. – odpowiedziałam ze zmrużonymi oczami – Słuchaj … przyszłam do ciebie pogadać o
- Tori ! – z dołu krzyknął Jay
SERIO TERAZ TA PINDA PRZYSZŁA ?! – huknęło w mojej głowie.
- Tsaaaa … - westchnęłam
- Vicky przepraszam cię, ale sama rozumiesz … - szczęśliwy Max zmierzał do wyjścia z pokoju
- Jasne. – wyszłam z nim na korytarz – Swoją drogą laska ma niezłe wyczucie, bo akurat przyszłam do ciebie o niej pogadać.
- Wiem, że się nie lubicie, ale Vicky … daj jej szansę. – Max otoczył mnie ramieniem
- Ale tu nie chodzi o mnie ! – zdjęłam z siebie jego rękę, a po schodach na piętro akurat weszła ONA
- Cześć Max ! – pisnęła nienaturalnie i podleciała do niego, odciągając go byle tylko stał jak najdalej ode mnie
- Hej – George nie zdążył dokończyć, bo czarna rzuciła się na niego z ustami i zaczęła się do niego ślinić. Widząc to, zniesmaczona odwróciłam głowę w drugą stronę. – Tori ! – dokończył Max, odrywając się od niej z niewinnym uśmiechem – Co ty tu robisz ? Nie byliśmy chyba umówieni na dzisiaj …
- Owszem, nie byliśmy. Ale się stęskniłam. – zatrzepotała rzęsami
- Oł ! – wypsnęło mi się wrednie - Tęsknota. Jak słoooodkooo. - przyjęłam wzrok kota ze Shreka
Tori zbulwersowana spojrzała na mnie swoim gniewnym wzrokiem; - Wiesz dlaczego się tęskni ? Bo się kocha !
- Wiesz dlaczego istnieje sarkazm ?
Uniosła brew.
– Ponieważ strzelanie do idiotów jest wciąż nielegalne. – zawróciłam się na pięcie i zaczęłam schodzić ze schodów, gdy usłyszałam za sobą cicho ten słodki głosik, mówiący do Maxa;
- Co ona tam może wiedzieć. Jaki gust taki punkt widzenia.
Bez zastanowienia się odwróciłam się i momentalnie stałam tuż przed nią wkurzona.
- Moje plecy to nie poczta głosowa. Jeśli masz mi coś do powiedzenia to powiedz to prosto w twarz.
- Victoria spokojnie … - upomniał mnie Łysy
- Max nie wtrącaj się z łaski swojej. – powiedziałam twardo
- Może weź coś na uspokojenie, bo chyba ci ciśnienie zbytnio podskoczyło. – warknęła Tori – Zawsze jesteś taka nerwowa jak usłyszysz prawdę o sobie ?
Przechyliłam głowę z miną „bitch, please”. - Nie jestem nerwowa. Ja tylko żwawo i asertywnie reaguję na pieprzenie głupot.
- Tu jesteś kochanie ! – usłyszałam wesoły głos Nathana i objęcie od tyłu. Mierzyłam się wzrokiem z czarnulą kiedy mój chłopak dodał; - Chodź, coś ci pokażę. – wziął mnie za rękę i pociągnął za sobą. Ostatnia sekunda ścięcia dziewczyny, zawróciłam się i zeszliśmy na dół.
- Specjalnie to zrobiłeś, prawda ?! – spytałam, gdy byliśmy sami w kuchni na co on przewrócił oczami – Nathan ! Dlaczego tylko ja widzę jej sztuczność i fałszywość ?! Powiedz mi !
- Ona niczego złego nam nie zrobiła.
- Jeszcze nie !
- Nie zakładaj tak z góry o drugim człowieku.
- Jesteś ślepy równie tak samo jak on ! – wskazałam wzrokiem na górę, gdzie jeszcze przed chwilą stał Max
- Za to ty nieskazitelnie złośliwa w tym momencie. – upomniał mnie łagodnie, a ja zamknęłam na chwilę oczy, by się uspokoić. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam spokojnie;
- Wybacz Nath, że jestem wredną suką, ale nic na to nie poradzę.
- Ale nie, Victoria ! – zaprotestował – Jesteś … - patrzył mi w oczy z delikatnym uśmiechem, szukając słowa – jesteś wyjątkowa.
Przewróciłam oczami. – Daruj sobie.
- Naprawdę ! Od pierwszego spotkania byłem o tym świecie przekonany. A wiesz czemu ? -założyłam ręce na piersi z pytającym wzrokiem - Bo wiedziałem od pierwszej sekundy, że albo cię pokocham albo znienawidzę.
Wytrzeszczyłam oczy. – Mhm. – pokiwałam głową – Dziękuję kochanie za tą jakże cenną uwagę i trafne przedstawienie sytuacji.
- Oho ! – do kuchni wszedł Tom – Słyszę, że Słońce znowu w akcji.
- Parker stul dziub.
- Gratuluję formy.
- Tom ! – krzyknęłam – Nie denerwuj mnie chociaż ty !
- A ty na pewno nie jesteś w ciąży ?
- TOM ! – wrzasnęłam ile maszyna dała i walnęłam go w ramię
On zamiast się obrazić, zezłościć czy cokolwiek podobnego ; wybuchnął gromkim śmiechem. – Ona genialna jest. – mówił do Nathana i obydwoje nie ściągali ze mnie wzroku– Uwielbiam patrzeć jak się denerwuje.
- Słodka jest. – dodał Sykes
Otworzyłam szeroko usta z szoku. – Czy wy jesteście normalni ?!
- No popatrz tylko na nią.
- Te oczy …
Wszystko się we mnie gotowało ! – Wychodzę ! – wyszłam migiem na korytarz i nakładałam już płaszcz
- Oj Victooooooriaaaaa – doszedł do mnie zadowolony Nathan i złapał w pasie – Nie obrażaj się. – pocałował w policzek
- Naprawdę tak cię to bawi ?
- Hmmm … i teraz boję się czy dobrze odpowiem …
- Spadaj ! – chciałam się wyrwać z jego objęć, ale przytrzymał mnie mocniej i jeszcze bliżej przyciągnął do siebie
– Zostań u mnie.
- Pffff !
Pomachał brwiami wyszczerzony. – Cóż za błyskotliwa odpowiedź.
- Jeśli oznajmująco zadałeś mi pytanie to gratuluję inteligencji.
-… Ależ to się rozszczekało dzisiaj !
- Patrz, bo cię jeszcze ugryzie i zarazi wścieklizną.
- Viiickyyy … – przyłożył czoło do mojego czoła i patrzył mi w oczy – Już. Spokojnie. Jeśli rzeczywiście masz takie uczulenie na Tori to możemy wyjść stąd i pójść gdzie indziej.
Tym razem jego wzrok na mnie nie podziałał. Odsunęłam się od niego. – Wracam do siebie. – powiedziałam normalnym tonem, wyswobodziłam się z jego objęcia i zawróciłam do wyjścia
- Ale Victoria …
- A może – odwróciłam się do niego przodem - ja też się przefarbuję na czarno, pójdę na solarkę, spiekę się, zrobię sobie cycki, nałożę kusą miniówkę, 15cm szpilki, zakręcę tyłkiem i zapiszczę słodkim głosikiem, i każdy mi zaufa ? Co ty na to kochanie ? - Nathan ściągnął brwi i patrzył na mnie dziwnym wzrokiem – Jasne. – prychnęłam, widząc, że się nie odezwie – Przesadzam. – kiwnęłam głową z niby to zrozumieniem. Zawróciłam się i najzwyczajniej w świecie wyszłam z domu chłopaków.
Rześkie powietrze dało po twarzy. Nie musiało, bo i tak
byłam nadzwyczaj przytomna. Nie wierzyłam tej Tori i już. Poza tym miałam co do
tego pełne podstawy. Zdenerwowana wróciłam do „Sweet Dreams”.
- Oho, kogo moje oczy widzą !- Cześć Bob. – minęłam klientów przy stolikach i usiadłam przy nim za ladą, nie ściągając kurtki
Właściciel przyglądał mi się, polerując szklanki. - Czy mi się wydaje czy jest coś nie tak ?
- Wszystko jest nie tak. – rzuciłam i oparłam czoło o blat
- Dawaj. Tylko w miarę po kolei.
- Dziennikarze nas namierzyli i to już konkretnie. – mówiłam do blatu – A konkretnie to mnie.
- Sława i te sprawy ?
- Bob, jaka sława ? – jęknęłam, patrząc na niego litościwie – Wcale się nie prosiłam o to, żeby ktokolwiek chciał o mnie cokolwiek wiedzieć, a gadają o mnie i Nathanie na większości stacjach, piszą w internecie
- W gazetach
- Co ?! – oczy jak 5 zł – W gazetach też ?!
- Byłem w sklepie i płacąc przy kasie na wystawie, widziałem małą wzmiankę o was na okładce w młodzieżowym magazynie.
- O Boże. – z powrotem czoło na blat
- Oj Victoria spokojnie … Jesteś z Nathanem i mogłaś się z tym liczyć, że prędzej czy później was namierzą.
- Wolałabym te „później”.
Bob uśmiechnął się. – Co oni o tobie wiedzą ?
- Na razie tylko tyle jak mam na imię i, że jestem z Polski, ale strasznie naciskają i właśnie jutro chłopaki jadą do programu, żeby to jakoś uspokoić.
- Zamiast do programu to by mogli ciebie uspokoić …
- Uspokajali, uwierz mi. Robią wszystko co trzeba. Są prawdziwymi przyjaciółmi.
- Ale i tak jesteś jakaś niespokojna. - spojrzałam na Boba spod byka – Mhm. – mruknął porozumiewawczo – Nathan ? - westchnęłam znacząco – O co poszło tym razem ?
- Max ma nową dziewczynę. Tori. – wypowiadając jej imię zrobiłam niecierpiącą minę, z której Bob parsknął – Laska już z daleka widać, że jest mega fałszywa, ale ok. Chciałam się z nią dogadać co jednak nie wyszło. Jest dwulicowa, sztuczna, okropna, a co najgorsze; jest z Maxem ! I na dodatek tylko po to, żeby sobie dobrze się zabawić przez pewien czas, a facet jest w niej zakochany.
- Skąd takie straszne o niej wnioski ?
- Przejrzałam ją i nawet nie zaprzeczyła. Wręcz przeciwnie ! Przyznała się do swoich nieczystych zamiarów. Bob, wyobrażasz to sobie ?!
- I co dalej ?
- Powiedziałam o tym Nathanowi to oczywiście stwierdził, że przesadzam i dał do zrozumienia, że w tym momencie to ja jestem nie fair, bo tak o niej mówię. Wierzy jej, nie mi. Ma jakieś klapki na oczach. Zresztą jak ich tam cały dom ! Wszyscy w piątkę są w niej zapatrzeni jak w obrazek. Jedynie Tom jakiś najbardziej wydaje się być ogarnięty, ale i on ma do niej słabość. Powiedziałam o tym też Nareeshie i Kelsey, i obydwie przyznały mi rację, że z Tori jest coś nie tak, ale oczywiście facetom nic nie wytłumaczysz.
- A daj sobie z tym spokój, Victoria ! – machnął ręką Bob – Po co ci to ? Całego świata nie zbawisz.
- Ale mi chodzi o Maxa ! – zrobiłam smutną minę – Bo mi go szkoda, bo widzę, że on się angażuje, a ona mu świnię podkłada ! Zresztą wiem, że on szuka miłości, ale takiej wiesz … prawdziwej, szczerej, czystej … Takiej pięknej, a nie ! Sztucznej, plastikowej i piszczącej.
- I o to posprzeczałaś się z Nathanem ?
- Już sama nie wiem. – wzięłam się za czoło – Wkurzyłam się, że tak się zachowuje i udaje, że nie widzi tego co widzę ja. I w ogóle jakoś tak … - wzruszyłam ramionami – Powinnam z nim pogadać jeszcze raz, ale nie wiem co by z tego wyszło …
- To chyba będziesz miała okazję. – Bob spojrzał w kierunku wejścia do lokalu i uśmiechnął się – Cześć Nath. – podał rękę przez ladę, a ja zobaczyłam swojego chłopaka
- Dzień dobry Bob. – ścisnął dłoń po czym spojrzał na mnie – Możemy pogadać ?
Popatrzyłam na Boba. – Chyba zostanę czarownicą. – stwierdziłam po czym przeniosłam wzrok na swojego chłopaka - … Od razu jak wyszłam to wyjechałeś za mną ?
- 3 minuty później. – poprawił poważnie – Jak coś zrozumiałem.
Zeszłam leniwie z krzesła. – Chodź na górę.
Ledwo weszliśmy do mojego pokoju;
- Nie może tak być, że kłócimy się przez jakąś inną, nieistotną dziewczynę.
- Ja nie chciałam się kłócić …
Uniósł znacząco brew. – Wyszło co innego, sama przyznasz.
- A nie mam racji co do niej ?
- A nie możesz tak po prostu jej olać skoro coś do niej masz ?
- Nie, nie mogę ! Właśnie dlatego, że „coś do niej mam” – powtórzyłam doraźnie – to tak tego nie zostawię. W ogóle tu chodzi o twojego przyjaciela ! Nie martwisz się o niego ?!
- Max odkąd pamiętam był oblegany przez kobiety. Ma do nich słabość i miał ich o wiele więcej niż my wszyscy w piątkę razem wzięci.
- Aha ! – założyłam ręce – I to znaczy, że kompletnie masz na niego wylane i nie obchodzi cię to, że jak ona się nim znudzi to go zostawi i, że będzie miał złamane serce ?!
- Jezu – przewróciłam oczami zniecierpliwiony – nie o to mi chodziło. Miałem na myśli, że w końcu zobaczy jaka ona jest i czar pryśnie.
- Oł. Gratuluję optymizmu. Tylko zapomniałeś o jednym subtelnym szczególe.
- …
- Kiedy człowiek jest zakochany to jest zaślepiony w drugiej osobie i nie widzi tego wszystkiego co widzą inni dookoła.
- Ja jestem gotowy zostawić tą sprawę Victoria. To jego dziewczyna, niech robi z nią co chce.
- Ale sam mi powiedziałeś przed wczorajszą imprezą, że poobserwujemy ją. Razem ! A teraz co ? Wychodzę na najgorszą i jakąś nienormalną, bo jestem wredna dla niej, tak ?
- Wiesz co … - spojrzał mi w oczy – zamiast przejmować się jakąś durną panną, mogłabyś się uspokoić i pomyśleć co chcesz, żebym powiedział jutro o nas w programie.
Usiadłam bezsilnie na łóżko i opierając łokcie o kolana,
schowałam twarz w dłoniach.
- Lepiej na tym się znasz niż ja. - Mam wrażenie, że teraz interesuje cię bardziej temat Maxa i Tori niż to co wycieknie do mediów odnośnie naszego związku.
- Nie podsumowuj tak tego, dobrze ?! – uniosłam głowę – Dobrze wiesz, że denerwuję się tą całą nową sytuacją i ciężko jest mi się w tym odnaleźć.
- Dobrze … - usiadł na łóżku obok mnie – Temat Maxa i Tori zamykamy.
- Ale !
- Tymczasowo. – spojrzał na mnie upominająco – Zajmijmy się teraz wywiadem. – pokiwałam na znak zgody potulnie głową – Rozpatrywaliśmy z chłopakami kwestie o co mogą spytać. Na pierwszy rzut zapewne pójdzie; jak się poznaliśmy ?
- Wrąbałeś w mój samochód.
Roześmiał się. – Tak po prostu mam im to powiedzieć ?
Wzruszyłam ramionami. – No raczej. Pomiń drugą najbardziej istotną część, że chwilę potem przeprowadzałam z wami wywiad.
- Dlaczego ?
- Zaraz się dokopią, że wtedy wyleciałam z pracy blablabla …, potem odkryją gdzie teraz pracuję blablabla …, a na koniec ogarną, że to ty załatwiłeś mi etat w „EandJ”.
- Racja ! Ale z drugiej strony mogą zapytać czym się zajmujesz … Powiem, że w jesteś technikiem muzycznym i tyle, zgoda ?
- Zgoda.
- Viiickyy, rozchmurz się. – uśmiechnął się słodko i położył mnie na łóżku – Tak bardzo nie znoszę widoku kiedy jesteś smutna. – mówił, będąc tuż nade mną
Próbowałam uśmiechnąć się kącikiem ust. – Nie zawsze jest kolorowo. Chciałabym pogadać o tym wszystkim z mamą albo Asią, ale za chwilę przypominam sobie ostatni wylot do Polski i kłótnię …
- Kochanie – powiedział niskim tonem, patrząc mi w oczy i gładząc policzek – ze mną też przecież możesz rozmawiać o wszystkim.
- Wiem. – przyciągnęłam go bliżej za szyję i złożyłam czuły pocałunek na jego ustach. Jego ciepłe i miękkie wargi wywołały w całym moim ciele falę przyjemności. Oddawał delikatne pocałunki, kiedy odsunął się minimalnie;
- I na pewno spytają mnie jutro o uczucie do ciebie. – wyszczerzył się
- Taaaak ? – uniosłam brew niby to zaskoczona i szybkim ruchem podniosłam się i przekręciłam tak, że teraz on leżał a ja byłam pochylona nad nim. Rozłożyłam jego ręce po obu stronach głowy i przytrzymując go za nadgarstki mruknęłam, jeżdżąc nosem przy jego uchu – I co im odpowiesz ?
- Że kocham pannę Wiktorię – powiedział imię po polsku – Minc.
Popatrzyłam mu w oczy z uśmiechem. Radość we mnie buzowała. Tak po prostu. – Nath …
- No co tam ? – spytał szeroko uśmiechnięty
- Kocham cię najmocniej na świecie ! – nie dałam mu nic odpowiedzieć tylko wpiłam się w jego usta …
Spędziliśmy razem całe po południe i wieczorem wrócił do chłopaków. Mimo jego uspokojeń, przed snem ponownie zaczęłam się denerwować czy aby wszystko pójdzie zgodnie z planem na drugi dzień w śniadaniówce. Dodatkowo nie pomagał mi fakt obecności Tori … Po prostu martwiłam się o Maxa – w końcu przyjaźniliśmy się i jego szczęście nie było mi obojętne, a widząc co się działo, byłam w stanie walczyć jak lwica. Nie zamierzałam odpuścić ! Przed snem poszłam wziąć gorącą, relaksującą kąpiel, by następnie zasnąć głęboko jak niemowlę …
Rankiem wstałam i przyszykowałam się do pracy.
Byłam już na dole, gdy zobaczyłam, że Lucy siłowała się z kilkoma dobrymi kilogramami mąki na zapleczu.
- Czekaj, pomogę tobie ! – odłożyłam torbę i przeniosłam wraz z nią mąkę
- Ufff dzięki Vicky. – odparła z uśmiechem – Niech Bóg ci w dzieciach wynagrodzi.
– Tylko nie w dzieciach !
- Oj nie bądź taka anty. – roześmiała się – Dzieci to piękna sprawa.
- Nie dla takich osób jak ja.
- Gdybyś był w cią
- Lucy ! – przerwałam jej
- Dobrze, dobrze – przewróciła oczami z uśmiechem – już nic nie mówię.
- Lecę do pracy, bo się spóźnię, a niekoniecznie mam na to ochotę. – puściłam oko i kierowałam się do wyjścia
- A zjadłaś śniadanie ?
- Spóźnię się ! – odpowiedziałam ze śmiechem i opuściłam lokal, zmieniając wizytówkę w drzwiach z „zamknięte” na „otwarte”
40 minut później siedziałam już w swoim gabinecie i ogarniałam zaległości jakie mi się narobiły. Kiedy skupiona przeglądałam papiery usłyszałam pukanie;
- Proszę. – powiedziałam, nie odrywając wzroku z teczki
- Dzień dobry zaganiana pani Victorio. Zamawiała pani poranną kawę ze śniadaniem ?
- Nath ! – uśmiechnęłam się baaardzo szeroko na widok swojego chłopaka w drzwiach z tacką, na której stał kubek kawy i rogalik z dżemem. Odłożyłam papiery.
Zamknął za sobą drzwi, podszedł i postawił moje śniadanie na biurku. – Cześć kochanie. – nachylił się i czule mnie pocałował
- Cześć. Mówiłam ci już jak bardzo cię kocham ?
- Dzisiaj nie. – wyszczerzył się – Zatem … - nachylił się do mojej szyi
- Bardzo mocno cię kocham. – roześmiałam się, czując jego usta pod linią żuchwy
- Staram się. – mruknął, a ja chrząknęłam
- Kochanie … w pracy jestem.
- No tak. – odsunął się i przyjął powagę – Jadłaś śniadanie ?
- …
- Victoria !
- Czasu nie miałam …
- Nie rób mi maślanych oczek. Kiedy zaczniesz o siebie dbać dziewczyno ?
- Oj Naaaaath … - szczypnęłam go
- Nie „Naaaath” – powtórzył, podkładając mój głos z czego roześmiałam się – Tylko szamaj.
- Skoro pofatygowałeś się, żeby przynieść mi śniadanie to je zjem, bez obaw. – puściłam oko – A ty przypadkiem nie powinieneś być w telewizji ? – sięgnęłam po kawę
- Zaraz wracam. Na chwilę tylko wyskoczyłem.
- Denerwujesz się ? – spytałam znad kubka
- Coś ty. – uśmiechnął się szeroko – Nie ma czego.
Zmrużyłam oczy. – Oddaj mi trochę tego wyluzowania, co ? Też nie chcę tak się wszystkim przejmować.
- Popracujemy nad tym skarbie. – pocałował mnie w czoło – Muszę iść, a ty masz to wszystko zjeść. – szedł w kierunku wyjścia
- Zjem ! Powodzenia. Daj znać jak poszło.
- Zadzwonię. – całus z odległości i zostałam sama w gabinecie
Przez 3 godziny tak skupiłam się na pracy papierkowej, że nawet nie myślałam o wywiadzie chłopaków. Robiłam wszystko byle tylko nie mieć wolnej chwili na swobodne, prywatne myślenie. Tylko praca ! Jakoś w południe zadzwonił mój telefon. To był Sykes.
- Po wszystkim ? – spytałam z ulgą
- Tak.- I jak ?
- Pytali mniej więcej o to co wczoraj przerabialiśmy i nic więcej im nie zdradziłem, ale jest mały problem …
Przełknęłam nerwowo ślinę. – To znaczy … ?
- Dostali cynk od kogoś o ostatniej imprezie.
- O Boże …
- Obróciliśmy to wszystko w żart i chyba się udało, ale sam fakt, że coś wyciekło był irytujący i zaskakujący.
- Ale odnośnie czego konkretnie ??
- …
- Nath ! – niecierpliwiłam się
- Ktoś sprzedał nas z imprezy. Nasze zachowania, gadki …
- Ale – błądziłam wzrokiem – ale po co ?
- Komuś najwyraźniej zależało, żeby pogrążyć …
- Mnie ?
- Victoria tylko nie przejmuj się ! Dojdziemy kto to i opieprzymy i to równo. Chłopaki jak się dowiedzieli to wkurzyli się niemiłosiernie i już robią dochodzenie.
- Ale Nath – jęknęłam – w klubie było od groma ludzi. Nie dojdą do tej osoby.
- Dojdą, bo ten ktoś przytoczył dokładnie nasz jeden dialog, Victoria. To musiał być albo któryś kelner czy barman albo …
- Albo ?
- Albo ktoś z naszego grona.
W tym momencie w głowie rozbłysła mi żarówka i wypaliłam. – Zabiję szmatę !
Siemson :* ! Woooooow, patrząc na długość to trochę mnie
poniosło. I zapewne znowu Blogger mi nie zaaktualizuje rozdziału z tego względu
na Waszych pulpitach – grrr … ! Tylko go nastukać ^^ !
Wszem i wobec muszę nawrócić jednego Anonimka na prawidłowe
tory myślenia ! Drogi Anonimie – nie chcę więcej czytać, że czujesz się jak „intruz”,
wracając po kilku rozdziałach ! Już wyjaśniam swój bulwers – baaaaaaardzo się
cieszę, że wróciłeś do opowiadania i komentowania, bez względu na to jak długo
Cię nie było. Ważne, że jesteś. ŻE JESTEŚCIE. Ktoś może opuścić i 94.rozdziały,
ale dając o sobie znać, sprawia mi ogromną radość. Także Anonimie – bez takich
szaleństw na przyszłość ;) !
Zapewne leniuchujecie i korzystacie z wolnego, prawda ;>
? Ja dopiero wczoraj wzięłam się za naukę i Biologiczne podstawy zachowania mam
już za sobą – jupii ! Jeszcze tylko przetrwać jutro dzień na uczelni (w tym na
g.8 i pierwsza moja „ukochana” historia filozofii </3), w środę lektorat i
po g.15 wsiadam w autobus i jadę do rodzinnego domu :) ! Nie jechałabym gdyby
nie to, że tato ma w sobotę urodziny i nie wyobrażam sobie, że mogłoby mnie na
nich zabraknąć. Oczywiście nikt nie wie, że przyjeżdżam, więc gdy wejdę
wieczorem do domu, to znowu zobaczę wytrzeszcz rodziców i ich zdziwione miny na
mój widok. Haha uwielbiam to <3 ! Dodatkowo w czwartek robię ombre.
Oczywiście rudy będzie nadal, bo jakże inaczej ;) !
A w niedzielę … w niedzielę po powrocie do Wawy widzę się z
Blogerką, z którą ostatnio przez komentarze pod rozdziałami nawiązałyśmy wspólny
język. Jestem baaaaaaaaaaardzo podekscytowana i szczerze mówiąc już nie mogę
się doczekać ! Anusiaku – szykuj się ;) !
Czy tylko ja mam dzisiaj okropnego lenia ?? Już od ponad
czterech godzin leżę w łóżku i nie chce mi się wstawać ;p. Jeszcze chwila i
wstaję, bo P.uparła się, że dokańcza robić notatki i oglądamy uwaga uwaga – „Klątwę”
! Om. Nie to, żebym bała się horrorów … Trzymajcie kciuki, żebym nie zeszła na
zawał, bo za dużo mam planów na ten tydzień ;D.
Przypominam o sondzie Misie ;) !
Niech Max będzie z Wami ;D !


