- Dobrze mamo.
- Oj ! – dałam mu kuksańca w bok na co zaśmiał się – Bardzo cieszę się, że mnie odwiedziłeś. Wpadaj jak będziesz miał ochotę.
- Jasne. Dzięki, że mnie przygarnęłaś na 2 dni. Bardzo mi tu się spodobało i gdyby nie mój lęk przed angielskim to pomyślałbym tu o osadzeniu się.
- Angielskiego nauczyłbyś się tu w mig, uwierz mi.
- Być może, ale na daną chwilę nie jestem jeszcze taki odważny.
- Rozumiem.
- Daj czadu jutro na sylwestrze. Wybaw się za wszystkie czasy, korzystaj z chwil z tym swoim i nałóż tą sukienkę z dekoltem na plecach, którą mi pokazywałaś. Koleś padnie na starcie.
Roześmiałam się. – Hahaha Marcin. Jesteś genialny. – przytuliłam go
- A kiedy ty przylecisz do Polski znowu ?
- Nie chcę nic obiecywać, ale planuję za miesiąc, bo potem wylatuję z Nathanem do Stanów.
- No nie wierzę … - westchnął niepocieszony
- Pomyśl nad tym osadzeniem się tutaj. – poklepałam go – Też zostaniesz takim „światowcem”. – puściłam oko
- Jaaaasne. – przeciągnął – Dobra mycha, muszę lecieć. I to dosłownie. – uśmiechnął się i jeszcze raz mnie do siebie przytulił
- Będę tęsknić.
- Nie nie nie. Nie będziesz tęsknić tylko będziesz się świetnie bawiła przez ten miesiąc i za 4 tygodnie widzimy się z powrotem !
- Tak jest.
Ostatni uścisk, uśmiech i Marcin odszedł z walizką. Niepocieszona wyszłam z lotniska. Zadzwonił mój telefon.
- Cześć Lisa ! – odebrałam – Wieki z tobą nie rozmawiałam ! Co u ciebie ?
- Wiem, dlatego zadzwoniłam do ciebie. – roześmiała mi się do ucha – A w porządku wszystko. Zostawiłam sprawę z Jayem i mam teraz wylane szczerze mówiąc. On może się starać, ja już nie będę.
- Lisa, jesteś pewna co robisz ?
- Tak. Nie będę traciła czasu na kogoś, kto nie ma go dla mnie.
- Ale
- Żadnego „ale”.
Westchnęłam. – Ok … To twoje życie, nie mogę ci niczego narzucić.
- Dokładnie. Cieszę się, że mnie rozumiesz.
- A kto jak nie ja ?
- W sumie racja. – roześmiałyśmy się – Co robisz za jakieś 3 godziny ?
- Szczerze mówiąc …
- Ok, już wiem. Widzisz się ze swoim Lovelasem. Nie było pytania.
- Gdybyś wcześniej zadzwoniła … Przepraszam cię, ale jutro wylatujemy do tego Berlina i muszę się spakować i dowiedzieć szczegółów, bo kompletnie niczego nie wiem.
- Spokojnie Vicky. Rozumiem wszystko.
- A … - pewna rzecz chodziła mi po głowie, ale nie wiedziałam czy wypadało mi zapytać
- No co tam ? – spytała Lisa
- … Jay nie zaproponował tobie wspólnego sylwestra ?
- Nie. – odpowiedziała szybko – Tym lepiej. Spędzę sylwestra w gronie starych znajomych.
Pokręciłam z niedowierzaniem głową. – Oj coś czuję, że jak po nowym roku się spotkamy to będziemy musiały poważnie porozmawiać Lisa …
- Z tobą mogę nawet i na poważne tematy rozmawiać. – roześmiała się
- Mhm. – mruknęłam ironicznie
- Dobra, nic. To nie przeszkadzam i do zobaczenia niedługo. – kończyła rozmowę – Udanej zabawy jutro !
- Dzięki wielkie i wzajemnie. Trzymaj się ! – nacisnęłam na czerwoną słuchawkę
Troszkę zszokowana neutralną postawą Lisy w stosunku do Jaya wracałam do domu. Nie wiedziałam czy oni w końcu byli razem czy nie. Doszłam do wniosku, że oni to lubili komplikować sobie życie. Nie mogli być po prostu ze sobą ? Przecież gołym okiem było widać, że byli stworzeni dla siebie ! Ich pierwsze spotkanie wystarczyło mi tylko przypomnieć … Czy oni na tyle byli ślepi, że tego wszystkiego nie zauważali ? Ta. Wiktoria, pomądrz się dalej. Ile czasu ty sama bawiłaś się w kotka i myszkę z Nathanem zanim pierwszy raz wyznaliście sobie miłość ?? No. Więc teraz nie wchodź z butami w relacje innych. Sami musieli zobaczyć, że byli dla siebie.
Otworzyłam drzwi do
„Sweet Dreams” i skierowałam się na schody.
- Ej, Vicky ! –
złapał mnie Bob – Co to za posępna mina ? Chodź tu i opowiadaj mi wszystko !Posłałam mu blady uśmiech i zaszłam za ladę.
- Tak sobie myślę. – usiadłam na krześle
- O czym ?
- O życiu.
Spojrzał na mnie uważnie. – Masz jakieś problemy ?
- Nie. Ale dookoła każdy ma i zastanawiam się czy mogłabym jakoś pomóc. Czy powinnam …
- Vicky ja wiem, że ty chcesz aby każdy był szczęśliwy, ale czasami lepiej nie wtrącać się w nieswoje sprawy.
- Wiem. I właśnie ta bezradność mnie dołuje.
- Słonko, nie przejmuj się innymi. Oni na pewno sobie poradzą. A ty ciesz się ze swojego życia. Właśnie. – uśmiechnął się szeroko – Jutro wylatujesz do tego Berlina ?
- Tak. Właściwie to Nathan będzie po mnie za 1,5 godziny. Pomoże mi się spakować i jadę do niego, żeby jutro już nie robić zamieszania.
- Och, co wy się ze sobą macie. – puścił do mnie oko
- Bob nie zawstydzaj mnie. – uśmiechnęłam się – Zmykam na górę, bo Sykes się wkurzy jak zobaczy, że nawet skarpetek jeszcze nie spakowałam.
- Jasne, leć.
W pokoiku wyjęłam swoją walizkę i na samo dno ułożyłam sukienkę z odkrytymi plecami, którą kupiłam jakiś czas temu. Nathan ani inni nie widzieli mnie w niej. Miał to być pewnego rodzaju surpris. Nareesha mnie jedynie w niej widziała, bo to właściwie ona namówiła mnie, żebym ją wzięła. Zatem wzięłam, bo sprzeciwy nie pomagały ;). Na sukienkę położyłam jakąś koszulę i piżamę. Wszystko po to, by Nathan nie zobaczył nawet skrawka sukienki. A co ! Jak niespodzianka to niespodzianka :D !
Gdy kończyłam
pakowanie usłyszałam na dole ten dobrze znany Nathanowski śmiech. Zapewne
rozmawiał z Bobem, z którym bardzo dobrze się dogadywali od samego początku.
Poprawiłam się przed lustrem i zeszłam na dół.
- Nonono z czego
rechot ?- A nie, nic. – Nath wyciągnął do mnie rękę
- Obgadujecie mnie ? – uniosłam brew, przysuwając się do chłopaka
- Nie tym razem Vicky. – roześmiał się Bob, a za chwilę popatrzył porozumiewawczym wzrokiem na mojego chłopaka i obydwoje parsknęli
Popatrzyłam na nich wzrokiem „bitch,please”. – Serio ? Bob, o czym mu się wygadałeś ? Czy pokazałeś mu moje zdjęcia z dzieciństwa ?
- Nieważne …
Ręce mi opadły. – Ok. Sykes na twoim miejscu nie cieszyłabym się tak, bo zaproszenie do twoich rodziców jest nadal aktualne, a znając życie przy takich okazjach rodzice zdradzają sporo nowinek o swoich dzieciach. Mniej lub bardziej kompromitujących ... – potargałam go z troską po włosach
- UUUUuuu Nath uważaj. – roześmiał się Bob
- I właśnie teraz rozumiem różnicę między wściekłą kobietą a terrorystą. – westchnął brunet
Ściągnęłam brwi. – To znaczy ?
- Z terrorystą można negocjować ! – jak jeden mąż powiedzieli równo Bob z Nathanem, a po chwili parsknęli
- No chyba jaja sobie ze mnie robicie ! – rzuciłam
- Oj nie gniewaj się Vicky. – chłopak przysunął mnie do siebie i pocałował we włosy
Pokręciłam głową, przewracając oczami. – Nie wierzę w was.
- O której jutro lecicie ? – spytał Bob, uspokajając się
- O 13. – odpowiedział Nathan
- Tak ? – spytałam głupkowato
- Tak.
- A kiedy wracacie ? – pytanie Boba
- Zapewne 1 albo 2 stycznia. Kwestia dogadania się.
- Tak ? – znowu ja
- Tak.
- A o której ta cała gala się zaczyna ?
- O 20, Bob.
- Tak ? – ponownie ja
- Tak ! – nie wytrzymał Nathan – Co ty tak się ciągle pytasz jakbyś niczego nie wiedziała ?
- … Emmmm … bo niczego nie wiem ?
- Niby niczego ci nie powiedziałem jeszcze ? – powątpiewający ton - … No tak. Nie powiedziałem. – spokorniał
- Refleks szachisty … - skwitowałam - Chodź lepiej, zniesiesz mi walizkę.
Postawił oczy. – A już się spakowałaś ??
Mlasnęłam. – Mogłeś deczko subtelniej wyrazić swoje zdziwienie …
Bob parsknął.
- Idziesz czy nie ? – zawróciłam się do chłopaka, wskazując na schody
- No idę, idę …
Sykes wziął moje rzeczy i nie przedłużając, pożegnaliśmy się z Bobem i Lucy, i pojechaliśmy do domu The Wanted.
- Jesteśmy ! –
krzyknęliśmy równocześnie od wejścia
- No w końcu ! - Już się stęskniłeś, Jay ? – zawołał brunet
- Za Jaythanem ? Zawsze ! – wyszedł do nas na korytarz – Hej Vicky.
- Hej – odwiesiłam płaszcz, zdjęłam buty i weszłam w głąb mieszkania czym prędzej, byle tylko nie spytać Loczka o Lisę
- O słońce ! – wyszczerzył się Tom
- Cześć.
- Jesteśmy już w komplecie ? – spytał Max, schodząc ze schodów – Cześć mała. – dał mi przelotnego buziaka w policzek
- Gdybyś nie był moim kumplem to powiedziałabym ci coś. – mruknęłam
- Co ?
- Nieważne … Najwyżej kiedyś ci to powiem jak mnie wkurzysz. – uśmiechnęłam się słodko
- Siva z Nareeshą są na górze, a Kelsey zaraz przyjdzie. – oznajmił Tom
Spojrzałam na Jaya i nie wytrzymałam. – A ty lecisz sam ?
Chwilę patrzył na mnie, milcząc, ale ostatecznie powiedział krótko; - Tak.
Obok mnie przeszedł Nathan i dyskretnie szepnął mi do ucha. – To ich sprawa.
Spuściłam tylko wzrok. Po schodach schodziła do nas para zakochanych.
- A Kelsey ? – Nath spojrzał wymownie na Toma, który uniósł ręce do góry
- Wiesz jak to jest z kobietami. Widocznie za późno zaczęła się malować.
- Ej ! – krzyknęłam równocześnie z dziewczyną Sivy, a chłopaki roześmiali się
- Jeszcze podyskutuj ! – pogroziła palcem mulatka i podeszła do mnie – Hej Vicky.
- Cześć – przytuliłyśmy się
- Przygotowana psychicznie na pierwszą oficjalną podróż z The Wanted ?
- Właściwie to niczego nie wiem. – Nathan otworzył usta, by coś powiedzieć, ale wyprzedziłam go, mówiąc – Znaczy wróć ! Wiem o której mamy wylot i galę. To wszystko.
- Tylko tyle ci powiedział ? – spytał powątpiewająco Siva
- Uwierz mi to i tak progres.
- Vicky kochanie, chyba będziemy musieli poważnie porozmawiać … - roześmiał się Nath
Do salonu wrócił Max. - To co, czekamy na Kels czy potem jej wszystko przekażesz, Tom ?
- Czekamy na Kels ! – krzyknęliśmy wszyscy chórem, patrząc na siedzącego w fotelu Parkera
- O raaaaanyyyy przecież powtórzę jej wszystko. – przewrócił oczami niezadowolony z naszej odpowiedzi
- Nie wierzę ci, ale niech będzie. – Max usiadł w fotelu – Zatem moja droga młodzieży; jutro wylatujemy o g.13, przylatujemy i ruszamy od razu do hoteli, w których musimy się zakwaterować. Hotel nazywa się „Gold Rose”. Trzeba to zrobić migusiem, bo o 15 musimy być już w studio przed galą, bo muszą zrobić z nas ludzi. Tak Nareesha i Vicky, uśmiechajcie się dalej, bo makijaże i stylizacje będą trwały do 18.30. – mój i Nareeshy żółwik – Doprawdy nie wiem co kobiety w tym widzą, ale okey … - wtrącił George – Następnie o 19 spotkanie z fotoreporterami, dziennikarzami, zdjęcia na ściance, czerwony dywan i te wszystkie duperele … - w tym momencie mimowolnie ścisnęłam mocniej dłoń Nathana, na co on odpowiedział tym samym gestem – O 20 zaczyna się gala. Odbębnimy swoje, przeczytamy wyniki, zaśpiewamy jedną piosenkę i schodzimy ze sceny.
- Nie jesteście do niczego nominowani ?? – wtrąciłam
- Nie tym razem Vicky. – odpowiedział mi Siva
- Na czym to ja skończyłem ? – zamyślił się Max – A. Schodzimy ze sceny … Gala przewidywanie ma skończyć się ok.23, potem bankiet i fajerwerki. Chyba, że zechcecie to możecie sobie ulotnić się gdzie dusza zapragnie, ale trzeba wtedy poinformować Kevina to przydzieli wam tajniaków na wszelki wypadek.
- A co będzie dzień po ? – spytała Nareesha
- Jak to co ? Leczenie kaca ! – zarechotał Tom, a ja tylko pacnęłam się w czoło z bezsilności …
Cześć Słońca :) !
Jakoś dziwnie pisało mi się ten rozdział, ale powstał :>. Zastanawiam się
nad jednym i muszę Was spytać o zdanie, bo ja już sama nie wiem ;) … Wolicie
abym tak strasznie dokładnie wymyśliła tą całą galę i opisała te kilka godzin czy
tylko tak pobieżnie i lecimy z akcją dalej ? Wiem, że mogę na Was liczyć i mi
pomożecie :>.
Jak już na pewno
zauważyłyście zmieniłam kolorystykę bloga. Jest to mój kaprys, bo zachciało mi
się mieć ciemniejsze Wantedowe Story. Bardziej nastrojowe ;). Za jakiś czas
znowu coś zmienię, chyba, że tak nam się spodoba i zostanie na dłużej :] …
Ojć, czytam Wasze
komentarze i widzę, że bardzo cisną Was w tej szkole. Niedobrze ;/. Ale nie
dołujcie się ! Oprócz nauki w szkole macie jeszcze przyjaciół i znajomych, z
którymi na pewno sobie poradzicie i nie będziecie dołować się gadaniem
nauczycieli ;).
Ja jeszcze ostatnie
dni leniuchuję i korzystam z wolności. Studia zaczynam w poniedziałek i
szczerze mówiąc po tych kilku miesiącach od matury kompletnie nie mam ochoty
zasiadać do książek czy robić notatek na 1,5 godzinnych wykładach. Ale będzie
trzeba się ogarnąć i wykazać silnej woli. Poradzimy sobie :> ! Wczoraj
miałam spotkanie organizacyjne z wydziału i nie powiem, żeby ono zachęciło mnie
do studiowania … Wręcz przeciwnie. Zwątpiłam w ludzkość -.- .
A co do opowiadania
to nie denerwujcie się, bo nie zostawię jego mimo studiów ! Mam dla siebie i
dla Was baaaaardzo dobrą wiadomość – mam wolne czwartki i piątki ;D. Także
rozdzialiki będą tworzone często i gęsto ( przynajmniej mam takie ambicje ).
To co ? Do
następnego :* ?